Zmęczone radne: spór o podział komisji oświaty i zdrowia
ZMĘCZONE RADNE
Szeptały, wzdychały, marudziły, a w końcu zmęczone wyszły realizować „inne obowiązki”. Radne nieporadne żądają podziału komisji, bo są przepracowane, obrady trwają zbyt długo i omawia się te same tematy, co na innych komisjach. Dąsy to reakcja na propozycję przewodniczącej Jadwigi Skalec rozszerzenia porządku obrad o ważne dla mieszkańców tematy. Ale - jak to w polityce – sprawa ma drugie dno. Nowa komisja to nowy przewodniczący albo przewodnicząca i wyższa dieta.
Sugerujemy - lepiej by utrzymać status quo, żeby się radne Socha-Korendo i Kaim-Hagar o stanowisko nie pobiły.
Między radnymi opozycji w Radzie Powiatu w Myszkowie zaczyna panować niezbyt przyjemna atmosfera. Zdarzają się niegrzeczne odzywki, nielicujące z pełnioną funkcją. W styczniu „w rodzinie” wrzało. Radna Anna Socha-Korendo tak nakrzyczała na starszą radną Jadwigę Skalec, że aż radni koalicji zwracali jej uwagę, że przecież radnemu nie przystoi. W dodatku do starszej koleżanki, byłego pedagoga warto odnosić się z szacunkiem. A o co poszło? Sprawa jest niby banalna.
Przewodnicząca Komisji Oświaty, Kultury, Polityki Społecznej i Ochrony Zdrowia Jadwiga Skalec postanowiła rozszerzyć zaproponowany roczny plan pracy o dodatkowe tematy. Podpatrzyła u sąsiadów i uznała, że przedłoży naszym radnym kwestie, którymi zajmują się tożsame komisje w okolicznych samorządach powiatowych. J.
Skalec zaproponowała rozszerzenie planu o: informację kierownika Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na temat realizacji bieżących zadań, informację kierownika Ośrodka Dziecka i Rodziny nt. realizacji bieżących zadań, informację nt. stopnia zaawansowania budowy sali gimnastycznej wraz z łącznikiem przy ZS nr 1, informację Powiatowego Lekarza Weterynarii o stanie bezpieczeństwa sanitarno-weterynaryjnego w powiecie, informację z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego, informację Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o bieżącej działalności, informację naczelnika wydziału architektoniczno-budowlanego nt. bieżącej działalności komórki.
Owe tematy miałby być referowane radnym przez reprezentantów wskazanych podmiotów.
Ja się nie zgadzam
- Pozwolę się nie zgodzić z tymi pomysłami – rozpoczęła radna Dorota Kaim-Hagar, która przez zdecydowaną większość czasu trwania komisji zacięcie szeptała do sąsiadki, po czym dodała: - Gdybyśmy byli jedną jedyną komisją pracującą, to tak. Każdy z nas ma możliwość zapisania się do różnych komisji. Po to komisje są tematyczne, żeby zajmować się tematami branżowymi. Te wszystkie tematy, które zostały zaproponowane są w planach pracy stałych komisji.
Jeśli my, mając tu komisję zdrowia i oświaty mamy naprawdę dużo tematów, bo już tutaj poruszaliśmy tę kwestię żeby podzielić komisję, bo jest strasznie dużo tematów do omówienia, to jak jeszcze sobie dołożymy tematy z innych komisji, to będziemy tutaj nie wiadomo ile czasu siedzieć i powielać te tematy. Wiele osób jest w jednej i drugiej komisji i mamy dwukrotnie wysłuchiwać tych samych informacji, ja nie za bardzo uważam za stosowne.
Nawet nie będąc członkiem komisji jakiejś, jeśli nie mamy takiego tematu, a jest osoba zainteresowana, to comiesięcznie pracownik biura rady wysyła porządek obrad wszystkich komisji do każdego z nas i można sobie pójść na taką komisję dodatkowo i posłuchać tych informacji.
Rozdmuchamy sobie plan pracy do niebotycznych rozmiarów i będzie się to kończyło tym, że będziemy się zastanawiać czy mamy kworum do materiałów sesyjnych, bo wszyscy będą wychodzić, bo każdy ma ileś tam obowiązków. Zastanówmy się nad tym, ja byłabym przeciwna takiemu rozszerzaniu porządku obrad, biorąc pod uwagę, że tematy są omawiane na innych komisjach.
- Nie wszystkie. Jestem w trzech komisjach i nie zarzucam sobie, że nie dysponuję czasem do bycia obecną i na czwartej komisji – próbowała się bronić J. Skalec, ale stale jej przerywano.
- To nie o to chodzi – wtrąciła radna Kaim-Hagar.
- Jestem radną i mam poświęcić temu maksymalną ilość czasu – powiedziała dosadnie przewodnicząca Skalec.
- Zgadza się, jeśli ktoś jest zainteresowany, to może sobie iść i wysłuchać. Natomiast powinniśmy poświęcić się tym tematom, do których ta komisja została powołana – nie dawała za wygraną radna Kaim-Hagar.
- Chwileczkę. W nazwie mamy: komisja oświaty, kultury, polityki społecznej i ochrony zdrowia. W zakres polityki społecznej wchodzą te tematy, które ja zaproponowałam – na przykład: nie wydaje mi się, że informacja Powiatowego Lekarza Weterynarii nie wchodzi w zakres tematów komisji zdrowia – podsumowała radna Skalec.
- No może tak – rzuciła radna Kaim-Hagar.
Przewodnicząca próbowała dalej wyjaśniać, że plan pracy powstał na kanwie poprzednich lat. Zadała jednak pytanie członkom komisji: - dlaczego mamy się opierać na tym co było? Pytają nas mieszkańcy o sprawy, o których nie wiemy. Nie może tak być. Jest jednostka, działa na terenie powiatu i my jako radni powinniśmy wiedzieć jakie działania realizuje, czego oczekiwać, jaki jest stosunek do obywatela. Wymagajmy – sami od siebie najpierw, a później od innych.
Proszę przeanalizować plan, przemyśleć, to rzecz ruchoma, można uzupełnić. Wykażmy się zainteresowaniem. Wysłucham propozycji radnych i mogę się dostosować. Jestem zdania, że nie można dwóch rzeczy robić naraz.
RADNE
Opozycja próbuje przeforsować propozycję podziału komisji kierowanej przez radną Skalec. W tej kadencji została połączona (stworzona z mniejszych) i przyniosła oszczędności w postaci nieopłacania kolejnego przewodniczącego. Nowy porządek nie wszystkim się podoba. Niewykluczone, a nawet wysoce prawdopodobne, że owe stanowisko przypadłoby radnemu opozycji – na przykład Annie Sosze-Korendo lub właśnie radnej Kaim-Hagar.
Tylko jak radna chce mieć czas na prowadzenie komisji, skoro nie ma go na udział w niej?
Kto pierwszy rzuci kamieniem?
Radni z komisji i sesji wychodzą – to fakt znany i łatwy do obserwacji. W tej kadencji była nawet kłótnia na ten temat wywołana przez radną Kaim-Hagar, która zarzucała radnemu Ośmiałowskiemu stałe wychodzenie z obrad. A to ciekawe, bo sama często powołując się na obowiązki wychodziła z sali sesyjnej, zwalniając się i licząc na usprawiedliwienie. A usprawiedliwienia żadnego być nie może. Nie ma cię – nie dostaniesz diety.
Takie stanowisko przedstawia nadzór prawny Wojewody Śląskiego.
Dieta nie jest wynagrodzeniem radnego!
Dieta to rekompensata za wynagrodzenie utracone. Nie można zatem wypłacać diety w przypadku "usprawiedliwionej" nieobecności na posiedzeniu rady lub komisji. Comiesięczną wysokość diety należy ustalać na podstawie obecności danego radnego. „(…) radny, który nie wykonuje obowiązków z uwagi na chorobę, otrzymywałby dietę, przez co dieta przyjęłaby charakter stałego wynagrodzenia (ryczałtu), niezależnego od faktycznych kosztów związanych z pełnieniem funkcji.
Co więcej, z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej chorobą, radnemu – o ile podlega ubezpieczeniu chorobowemu – wypłacane są świadczenia na podstawie ustawy z dnia 25 czerwca 1999 roku o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn. Dz. U. z 2019 r. poz. 645). To samo dotyczy urlopu wypoczynkowego czy okolicznościowego”.
Może obcinając diety uda się wyegzekwować od radnych obecność na komisjach i sesjach? W końcu obiecali nas godnie reprezentować. (kk)
Opublikowano: luty 2020