Świat na kolanach
ŚWIAT NA KOLANACH
Cały świat wydaje ogromne środki finansowe, aby dać odpór COVID-owi. Wirus jakby się tym nie przejmował i zbiera cały czas żniwo swego działania. Rujnuje gospodarki krajowe, zwiększa znacząco obszar biedy… bierze, co chce, a my cały czas jesteśmy bezbronni, co najgorsze zabiera nam bliskich.
Na świecie zmarło już 1.387.179 osób, a zakażonych jest już 58.536.912 i są to liczby, które zapewne nie przedstawiają stanu faktycznego, bo w krajach biednych nie ma możliwości, aby ktoś doliczył się zmarłych i chorych. W Polsce także nie wiemy ilu mamy naprawdę chorych, gdyż testujemy głównie osoby objawowe, a mimo tego zakażonych mamy już 861.331 osób i zmarło 13.618. Zaplanowane badania przesiewowe w trzech województwach pokażą dopiero skalę zjawiska w kraju.
COVID obnaża wszystkie niedociągnięcia i braki systemu ochrony zdrowia. Pastwienie się nad nimi nic nie daje, bo nikt w aktualnym czasie ani ich nie nadrobi, ani nie zmieni rzeczywistości. Jednak w biednej POLSKIEJ sytuacji medycznej można zachować się po prostu po ludzku. Drobne udogodnienia dla pacjentów, które wprowadziliśmy w szpitalu obiegły wszystkie telewizje krajowe, a przecież starczyło popatrzeć sercem na pacjenta i ich rodziny.
Na oddziałach COVID może (choć nie powinno tak być) zabraknąć reglamentowanych zagranicznych leków, ale nie może zabraknąć lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pomocy medycznej. Nie może zabraknąć opieki i ciepła, które w normalnej sytuacji dają najbliżsi, a tym razem musimy dać to my - medycy.
BOLESNE WYGRANE COVIDA
Przykładów, w których koronawirus wygrał z medycyną, a nie z błędami organizacyjnymi jest oczywiście wiele. Podam dwa najtragiczniejsze, z którymi zetknąłem się w codziennej pracy.
Na oddział COVID trafia syn z ojcem. Obydwaj niestety w złym stanie. Syna znamy to nasz kolega z pracy. Wszyscy jesteśmy w pełnej gotowości, aby udzielić wszelkiej pomocy. Wg najlepszej wiedzy, jaką posiadamy walczymy w każdej godzinie o zdrowie obydwóch. Korona nie odpuszcza. Z dużą siłą atakuje ojca. Nie pomaga tlenoterapia i zastosowane leki. Zapada decyzja o podłączeniu do respiratora. Syn jest mocniejszy i tlenoterapia jest wystarczająca. Ojciec niestety umiera.
Podcina to całkowicie skrzydła syna, który zaczyna nam uciekać... Przetrwał i wygrał walkę o swoje życie. Dla nas to szczęście i mały sukces, dla niego to dalej przegrana. Wychodzi z oddziału COVID, by pochować tatę.
Na oddział COVID trafia miły, rozmowny, wysportowany, inteligentny czterdziestolatek. Nie posiada żadnych innych chorób. Nie chorował nigdy wcześniej. Cała kadra medyczna go zna. Wraz z postępem choroby wyczuwany jest strach u pacjenta, ale i personelu. Rozpoczynają się trudne rozmowy i jeszcze trudniejsze pytania. Czy ja na pewno przeżyje? Lekarze, odpowiadając „tak”, rozpoczynają heroiczną walkę o każdą minutę.
Pożyczamy reglamentowane przez państwo leki od zaprzyjaźnionego szpitala, bo do nas mają dopiero przyjść. Niestety saturacja spada. Musimy podjąć trudną decyzję o zaintubowaniu pacjenta. Ten moment zapamięta biały personel do końca życia. Pacjent dziękuje za walkę o niego lekarzom i pielęgniarkom, większość płacze. Pacjent umiera po kilku dniach. Wzruszony personel zapalił lampki na swoich stronach, wspierając się nawzajem w tym kolejnym ciężkim dniu.
Bezbronność wobec COVIDA, gdy zrobiliśmy wszystko także nie jest łatwa, dlatego wspólnie WSZYSCY MEDYCY bez względu na przeciwności losu, walczmy o naszych pacjentów, nie patrząc na biedę w ochronie zdrowia, na głupotę ludzi i decydentów.
Jeśli chcemy wyjść z tego zaklętego kręgu choroby i śmierci musimy natychmiast zacząć ścigać koronaspeptyków z gwiazdami show-biznesu (np. E. Górniak) na czele. Ścigajmy wszystkich szarlatanów od leczenia ziółkami i niekonwencjonalnymi metodami z dalekiego wschodu. To oni, a nie protestujące na ulicach kobiety są osobami, które nie pozwalają na gaszenie pandemii oraz spowodują niski wskaźnik wyszczepień, gdy będzie już szczepionka.
Opublikowano: listopad 2020