Gdzie Myszków ma OIOM?
O sukcesach szpitala możecie Państwo przeczytać na drugiej i trzeciej stronie tego lub poprzedniego wydania DEMOKRATYCZNEJ. Szkoda tylko, że to nie szpital w Myszkowie, a w Zawierciu. To teraz otworzono tam nową okulistykę oraz wyremontowano i doposażono oddział ginekologiczno-położniczy. A u nas?
Miało być kolorowo, odtrąbiono sukces - minął rok od podpisania umowy na stworzenie Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii (zwany potocznie OIOM-em), a oddziału jak nie było, tak nie ma. Dokładnie w kwietniu 2020 r. chwalono się wielkim tryumfem, a politycy prześcigali się w przypisywaniu sobie zasług. Po 12 miesiącach - jak wynika z odpowiedzi dyrektora SP ZOZ - nie ma ani oddziału, ani sprzętu, ani pracowników. Kiedy powstanie pięciołóżkowy oddział?
Dyrektor nie potrafi odpowiedzieć. Następne wybory w 2023 roku, więc mamy jeszcze czas.
Myszkowska lecznica z powodu dużego długu objęta jest planem naprawczym. O tym, jak słaby jest to dokument, pisaliśmy w poprzednim wydaniu w artykule „SZPITAL POD RESPIRATOREM”. Wiele wątpliwości wzbudził opisywany program wyprowadzenia szpitala z zapaści finansowej. Zapytaliśmy dyrektora Miśkiewicza: kto jest autorem planu naprawczego i ile kosztowało jego napisanie.
Poprosiliśmy też o udostępnienie dokumentu, chcąc sprawdzić jawność postępowania dyrekcji szpitala, choć plan tak naprawdę mieliśmy już przed zadaniem pytania. Nie zaskoczyła nas odpowiedź Miśkiewicza. Choć udostępnił, że dokument kosztował 20.000 zł, to nie chciał ujawnić nazwiska autora! A już wydawało nam się, że może poseł Trepka napisał ten tajny plan. Jeden miał już stworzyć, gdy był dyrektorem szpitala w Czeladzi.
Nowa dyrekcja czeladzkiej lecznicy na tworze byłego wicewojewody nie zostawiła suchej nitki. Na myśl o wskazaniu autora przyszedł nam też sam Naczelny Lekarz szpitala Wojciech Picheta.
Nie trafiły do nas argumenty dyrektora SP ZOZ Myszków odmawiające udzielenia informacji, który twierdził, że „plan naprawczy nie jest dokumentem urzędowy sporządzonym przez funkcjonariusza publicznego lecz osobę prywatną, która w ramach realizacji umowy zawartej ze Szpitalem korzysta z ochrony jej praw autorskich. […] Ponadto dane personalne osoby fizycznej oznaczonej z imienia i nazwiska zaliczają się do danych osobowych podlegających ochronie na zasadach określonych w ustawie o ochronie danych osobowych […]”.
Bzdura. Wezwaliśmy dyrektora do udzielenia odpowiedzi: »Wskazane przez Państwa uzasadnienie do decyzji o odmowie udostępnienia informacji nie ma ugruntowania w prawie i wskazuje na brak elementarnej wiedzy z zakresu ochrony danych osobowych. Imię i nazwisko niepowiązane z innymi czynnikami określającymi tożsamość nie stanowi danych osobowych. Takie samo imię i nazwisko może nosić kilkadziesiąt bądź kilkaset osób.
Na podstawie wyłącznie tych dwóch informacji nie da się zidentyfikować tożsamości osoby, a o żadne inne dodatkowe dane nie wnioskowałam. Nie da się też obronić Państwa argumentu o tym, że osoba sporządzająca program naprawczy nie jest funkcjonariuszem publicznym.
Otóż zgodnie z Wyrokiem NSA z 14.02.2020 (I OSK 1644/18) „[…] każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 u.d.i.p., i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają zatem udostępnieniu jako publiczne. […] Tylko wówczas zachowana będzie trwale transparentność procesów gospodarowania mieniem publicznym, co jest m.in. celem normy konstytucyjnej zawartej w art. 61.
Takie założenie ma też wymiar funkcjonalny, albowiem pozwala przeciwdziałać patologiom życia społecznego. Z tym też zakresem wiąże się potrzeba jawności imion i nazwisk (danych identyfikujących) osób zawierających umowy z jednostkami reprezentującymi podmioty publiczne”«. Ostatecznie poznaliśmy imię i nazwisko tajemniczego autora. Jest nim Wojciech Głód. Rozpytaliśmy w środowisku, to teoretyk. Czy przyjęte założenia, realizowane przez dyrekcję, przyniosą skutki?
Wkrótce się okaże. (kk)
Opublikowano: marzec 2021