— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

Żenujący język kierowniczki ARiMR

Działacze Prawa i Sprawiedliwości uwielbiają wygłaszać przykłady językowych wpadek przedstawicieli „totalnej opozycji”. Na ich podwórku nie jest wcale lepiej, a lokalny przykład pokazuje, że jest fatalnie. Zastępca kierownika myszkowskiego biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie potrafi władać językiem polskim, jak więc zarządza instytucją?

Mariusz Trepka widać wzoruje się na prezesie partii, który u swego boku ma zwykle pretorianina. Jaki poseł, taki obrońca... Do bycia „plecakiem” moczydłowskiego parlamentarzysty samo wskazała się Bożena Łapaj. Gdy chodzi o obronę interesu partii, ta nie przebiera w środkach i słowach.

Po artykule obnażającym polityczny nepotyzm bohaterka artykułu zachorowała na COVID-19. Po raz pierwszy na stronie fb Prawa i Sprawiedliwości Powiatu Myszkowskiego nawoływano do modlitwy za koleżankę, a post rozpoczynał się od dramatycznych słów „Bożenko walcz!”. Mało kto wierzył w ciężki stan pracownicy ARiMR, tym bardziej że była aktywna na facebooku. Podejrzewano, że to żenujący sposób na ratunek wizerunku działaczki PiS, o której głośno dyskutowano w powiecie.

DEMOKRATYCZNA w gminie Niegowa rozeszła się w tysiącach egzemplarzy. W jednym, największym sklepie rozdano 800 gazet. Bożena Łapaj była na językach niemal wszystkich.

I gdy w internecie zapowiedzieliśmy przygotowywanie artykułu o NIEGOWSKIEJ OŚMIORNICY, do walki ruszył cudownie ozdrowiały „cerber”.

Wypowiedź Bożeny Łapaj publikujemy w oryginale: „Pani redaktor Gazety Demokratycznej majac ostatnio wiecej wolnego czasu zasiegłam do lektury. I odziwo zauwazyłam że jestem cząstką artykułu co prawda w wątpliwym świetle, ale kazdy ma swoje subiektywne zdanie.

Tak sie zastanawiam dlaczego Pani jako redaktor nie przedstawi kulisów swojej kariery poprzez prace w gazecie myszkowskiej, Duzego Awansu do starostwa powiatowego w Będzinie, czy w końcu powstania naszej ulubionej Demokratycznej. Bo tak naprawdę wszyscy JESTEŚMY bardzo ciekawi tak duzej i błyskotliwej kariery. Być bedzie to dla nas bodzieć do tak wspaniałej formy samo realizacji oraz spełnienia wytyczonych celów. Zachecam do napisania w nastepnym wydanu.

Skoro jest już kącik karier w gazecie to może znajdzie Pani miejsce dla swojej”.

Co na myśli miała pani kierownik, przygotowując bełkotliwą wypowiedź? Trudno powiedzieć, ciężko nawet stwierdzić, w jakim języku została sporządzona. Może po angielsku, bo pod postem komentarz zamieściła nauczycielka tego właśnie języka - Anna Nocuń.

W internecie nawiązała się dyskusja, a wywołana do tablicy chętnie odpowiedziałam na te językowe wymiociny, zapowiadając, że życzę sobie, by w tym kraju „fotele” obsadzane były kompetentnymi ludźmi, którzy muszą, chociaż wygrać konkurs na stanowiska, które piastują. Redakcja sprawdzi, jak przebiegał proces zatrudnienia Bożeny Łapaj na stanowisku zastępcy kierownika. Wszystko wskazuje na to, że żadnego konkursu nie było.

ARiMR nie ma obowiązku przeprowadzania konkursów na stanowiska, ważne by nabór był otwarty i konkurencyjny. Co, jeśli konkurencji zabrakło?

Doprecyzuję wspomniany przez kierowniczkę przebieg mojej kariery. Pracę dziennikarską rozpoczęłam w 2010 r. w tygodniku 7 dni Myszkowa, od 2012 do 2016 r. pracowałam w Gazecie Myszkowskiej (opisując m.in. takie tematy jak „Niegowska ośmiornica”), w maju 2016 r. wzięłam udział w konkursie na rzecznika prasowego w Starostwie Powiatowym w Będzinie (konkurencja była kilkuosobowa, a sam konkurs kilkuetapowy i kilkuczęściowy) - zwyciężyłam.

Jaka to była praca, może kiedyś opiszę w książce. Ostatecznie w lipcu 2018 r. złożyłam wypowiedzenie na ręce ówczesnego Starosty Będzińskiego Arkadiusza Watoły (PiS), dokument mam na pulpicie komputera do dziś. Z początkiem września rozstałam się z instytucją. Jeszcze tego samego roku złożyłam dokumenty do konkursu na naczelnika Wydziału Promocji Powiatu organizowanego w Starostwie Powiatowym w Będzinie. Wygrałam i funkcję tę pełnię do dziś, ku niezadowoleniu niektórych.

„Ulubioną DEMOKRATYCZNĄ” zarejestrowałam w 2016 r., najpierw składając wniosek CEIDG-1, później w sądzie, zastrzegłam także w Urzędzie Patentowym jej nazwę i znak towarowy. Oznacza to mniej więcej tyle, że Bożena Łapaj nie może dowolnie korzystać z logo czy nazwy gazety. Jedyne co może, to razem z pryncypałem zniechęcać do czytania treści, co robi.

Przeprowadzane są też różne rozmowy telefoniczne, odbywają się spotkania, podejmowane są różne działania, dochodzi nawet do wykradania gazet...

Pisząc ten artykuł, zastanawiałam się, co wydarzy się po publikacji. Gdy w 2015 r. opisywałam „Niegowską ośmiornicę”, po ukazaniu się tekstu, odwiedziła mnie w domu policja. W ramach zemsty zgłoszono, że nie mam tabliczki z adresem na płocie. Skończyło się pouczeniem. Uprzedzam - teraz dzwonić nie warto, wisi do dziś.

Zabawne wypowiedzi Bożeny Łapaj uruchomiły całą lawinę wiadomości ludzi zaciekawionych konfliktem. Powstały nawet okolicznościowe memy, które w ramach satyry politycznej publikujemy. (kk)

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie