— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Prawo

13 lat czekał na sprawiedliwość

13 LAT CZEKAŁ NA SPRAWIEDLIWOŚĆ

25 lipca 2019 roku zapadł w Strasburgu przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka wyrok w sprawie Brzeziński przeciwko Polsce. 13 lat mieszkaniec Koziegłów czekał na sprawiedliwość, której zabrakło w krajowym sądzie. W 2006 roku w czasie kampanii zapadł w trybie wyborczym wyrok. Po latach okazuje się, że zamknięto obywatelowi usta i zakazano publikowania treści, do których prezentowania miał pełne prawo.

A zastosowane sankcje mogły mieć „mrożący” wpływ na każdego kto, podobnie jak Zenon Brzeziński, uczestniczył w debacie publicznej prowadzonej na szczeblu samorządowym. ETPC uznał, że wydane wobec obywatela rozstrzygnięcia stanowią nieproporcjonalną ingerencję w jego prawo do wolności wyrażania opinii oraz że nie były one konieczne w społeczeństwie demokratycznym. Skarżący otrzymał od Polski 9 700 euro zadośćuczynienia i zwrot kosztów.

W październiku 2006 roku, podczas kampanii politycznej prowadzonej w ramach wyborów do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw, wyznaczonych na dzień 12 listopada 2006 roku, Zenon Brzeziński, który kandydował wówczas na stanowisko radnego gminy Koziegłowy oraz Antoni Bielecki opublikowali – w imieniu i na rzecz komitetu wyborczego, którego byli członkami – ulotkę pt. „List Otwarty Nr 5”.

W przedmiotowej ulotce nawoływali do głosowania na członków ich komitetu wyborczego oraz krytykowali ówczesny samorząd za sposób prowadzenia spraw gminy.

Krytyczne uwagi kierowane były głównie pod adresem Jacka Ślęczki, burmistrza Gminy i Miasta Koziegłowy ubiegającego się o reelekcję, a także pod adresem członków ówczesnej rady gminy. Zenon Brzeziński twierdził, że w okresie czteroletniej kadencji pozostawali oni bezczynni i nie zrealizowali żadnych obietnic, które złożyli w poprzednich wyborach. Stwierdził, że nie rozwiązano ważnych problemów dotyczących wspólnoty lokalnej.

W szczególności wskazywał na nieprawidłowe funkcjonowanie sieci wodno-kanalizacyjnej, niedostateczną jakość dróg publicznych o strategicznym znaczeniu, a także zgłaszał trudności związane z systemem szkolnictwa. W jednej z części listu otwartego pt. „Niewolnicy i Beneficjenci Układu” autor sugerował, że członkowie władz samorządowych stworzyli rodzaj kartelu, który miał wyłącznie na celu czerpanie korzyści z pełnionych przez nich funkcji.

Doszedł do wniosku, że jedynym sposobem na położenie kresu temu procederowi było wybranie nowych „nieskażonych” członków władz samorządowych spośród kandydatów należących do komitetu wyborczego wspomnianego w „Liście Otwartym nr 5”. Dodał, że kandydaci ci będą gwarantami niezależnej i uczciwej administracji samorządowej oraz że jego zdaniem będą oni w stanie najlepiej wykonywać powierzone im zadania.

Brzeziński odniósł się również do wszczętego wobec niektórych członków ówczesnego samorządu postępowania karnego w sprawie nadużycia władzy przy zawieraniu umów na zaopatrzenie w wodę, które – jego zdaniem – były niekorzystne.

Wskazał, że z pisma przesłanego przez prokuraturę członkom jego komitetu wyborczego opublikowanym na stronie internetowej, wynikało, że postępowanie prowadzone w chwili sporządzenia ulotki, miało zakończyć się pod koniec listopada 2006 roku przedstawieniem zarzutów niektórym członkom władz gminy i niektórym członkom zarządu przedsiębiorstwa gospodarki wodnej. Trwające wybory określił mianem „układu wzajemnej adoracji i autoreklamy”.

We fragmencie zatytułowanym „Dlaczego nowy burmistrz?” Brzeziński obwiniał ustępującego włodarza za brak skutecznego rozwiązania problemów związanych z zaopatrzeniem w wodę oraz brakiem infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. W tym zakresie krytykował – jego zdaniem zbyt łagodną – postawę burmistrza wobec spółki, która utrzymywała monopol na zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków w gminie.

Wskazał, że decyzje podejmowane przez Jacka Ślęczkę w tym zakresie umocniły ten monopol, co przełożyło się na wzrost ceny wody w gminie. Twierdził, że na polecenie burmistrza gmina kontynuowała niekorzystne umowy zawarte z przedmiotowym przedsiębiorstwem.

13 LAT CZEKAŁ NA SPRAWIEDLIWOŚĆ

Twierdził również, że pomimo publicznego ogłoszenia o rozwiązaniu przedmiotowych umów, burmistrz wykazał się pod tym względem nieudolnością, bowiem proces rozwiązywania umów trwał już kilka lat. W tym zakresie Brzeziński złożył następujące oświadczenie:

„Zamiast rozwiązać – bez żadnego ryzyka i kosztów – niekorzystną umowę na eksploatację sieci wodociągowo-kanalizacyjnej zawartą przez gminę ze spółką i doprowadzić do jej skutecznego zakończenia w listopadzie 2005 roku, jak to sugerowaliśmy od początku kadencji burmistrza – ten zdecydował się na niepewny, kosztowny i ślimaczący się sposób, czyli powództwo.

Niedawno podana przez burmistrza do wiadomości publicznej informacja o rozwiązaniu umów [zawartych ze spółką, która wykonywała prace] jest nieprawdziwa, bowiem pismo wysłane do spółki było pozbawione jakiegokolwiek profesjonalizmu, nie odnosiło się do umowy i zostało całkowicie pominięte przez [przedmiotową spółkę]”.

We fragmencie zatytułowanym „Festiwal wyborczy” Brzeziński skrytykował sposób wykonania prac izolacyjnych w gminnym budynku szkolnym. Zasugerował, że prace wykonano pospiesznie i wbrew zasadom sztuki budowlanej.

Zaistniałą sytuację opisał następującymi słowami: „Szkoda, że prace izolacyjne w budynkach szkolnych, które pospiesznie ukończono przed jesiennym festiwalem, zostały wykonane wadliwie: nie położono siatki na warstwę styropianu pod tynkiem i elewacja prawdopodobnie nie wytrzyma dłużej niż rok czy dwa”.

W październiku 2006 roku, po zakończeniu niedzielnej mszy, Zenon Brzeziński rozdawał ulotki w dużej ilości egzemplarzy przed budynkiem kościoła.

Koziegłowscy politycy wystąpili przeciwko skarżącemu i Antoniemu Bieleckiemu na drogę sądową w trybie wyborczym. Wnieśli o zakazanie rozpowszechniania „Listu Otwartego nr 5” oraz zobowiązanie obu kandydatów do sprostowania niedokładnych, ich zdaniem, informacji rozpowszechnianych w ulotce oraz o nakazanie publicznego przeproszenia ich za tego rodzaju wypowiedzi.

Ponadto wnieśli o zasądzenie od Brzezińskiego i Bieleckiego (każdego z nich osobno) kwoty po 5 000 PLN na rzecz instytucji charytatywnej oraz o zwrot kosztów postępowania. Sprawa zakończyła się porażką obu panów. Sąd Okręgowy zakazał Brzezińskiemu dalszego rozpowszechniania ulotki i nakazał mu przeprosić oraz sprostować nieścisłe informacje poprzez publikację oświadczenia na pierwszej stronie dwóch lokalnych dzienników.

Brzeziński miał też zapłacić 5 000 PLN na rzecz instytucji charytatywnej oraz kwotę 360 PLN na rzecz wnioskodawców tytułem zwrotu kosztów postępowania. Sąd uznał, że Brzeziński z Bieleckim nie przedstawili dowodów uzasadniających ich twierdzenia, które nie potwierdzały ich prawdziwości.

Sąd Okręgowy w Częstochowie stwierdził, że ulotka wyborcza miała charakter złośliwy i wykraczała poza dopuszczalne formy kampanii, co uzasadniało zobowiązanie do zapłaty kwoty na rzecz instytucji charytatywnej. Brzeziński odwołał się do Sądu Apelacyjnego. W trakcie tego nietypowego trybu postępowania sądowego były problemy ze sposobem powiadomienia i stawiennictwem pozwanego. Ostatecznie Sąd Apelacyjny oddalił wniosek Brzezińskiego.

Bezsilny Brzeziński postanowił szukać sprawiedliwości poza granicami Polski. Złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podnosząc m. in. że doszło do naruszenia jego prawa do wolności wyrażania opinii (art. 10 Konwencji). Mówiąc wprost – mieszkaniec Koziegłów pozwał Polskę. Reprezentował go mecenas Krzysztof Hłąd.

Czym jest ETPC? Europejski Trybunał Praw Człowieka jest sądem międzynarodowym, który powołany jest do rozpatrywania skarg osób twierdzących, że naruszone zostały ich prawa zagwarantowane w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Protokołach Dodatkowych nr 1,4,6,7 i 13.

Konwencja chroni w szczególności: prawo do życia, rzetelnego procesu sądowego, poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolność wyrażania opinii, wolność myśli, sumienia i wyznania, prawo do skutecznego wniesienia środka odwoławczego, poszanowania mienia, głosowania i kandydowania w wyborach.

Polska ratyfikowała tę konwencję 19 stycznia 1993 roku, więc skargę do Trybunału przeciwko polskim władzom złożyć można tylko wtedy, gdy jej podstawą są działania tych władz (np. decyzje, wyroki, czyny), które nastąpiły po 30 kwietnia 1993 roku.

Polski rząd jest reprezentowany przed Trybunałem przez Pełnomocnika Ministra Spraw Zagranicznych do spraw postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Jak broniła się Polska?

W trakcie postępowania rząd przyznał, że nałożona na skarżącego – Zenona Brzezińskiego sankcja stanowiła ingerencję w jego prawo do wolności wyrażania opinii.

Prawnicy reprezentujący nasz kraj twierdzili, że ingerencja ta została jednak „przewidziana przez ustawę” (w szczególności art. 72 Ordynacji wyborczej) i realizowała uprawniony cel, jakim jest ochrona dobrego imienia i praw innych osób, a także zapewnienie właściwego przebiegu kampanii wyborczej poprzez zapobieżenie naruszeniom dóbr osobistych osób startujących w wyborach, które mogłyby wpłynąć na wynik wyborów.

Rząd podniósł, że podane przez sądy krajowe uzasadnienie było zgodne z celami ochrony dobrego imienia i praw członków władz samorządowych, które twierdziły że ich dobra osobiste, jako kandydatów startujących w wyborach samorządowych, zostały naruszone przez nieprawdziwe wypowiedzi Zenona Brzezińskiego, w związku z czym wystąpili przeciwko niemu na drogę sądową.

Ingerencja miała być proporcjonalna w zakresie, w jakim Sąd Okręgowy w Częstochowie nalegał, jego zdaniem, na konieczność przywrócenia stanu zgodnego z prawdą poprzez publikację przeprosin skarżącego. Ostatecznie zasądzonej od Brzezińskiego kwoty 5 000 zł nie można uznać za wygórowaną, zważywszy na to, że wnioskodawcy dochodzili maksymalnej kwoty przewidzianej w Ordynacji wyborczej, tj. 10 000 zł.

Wnioskodawcy nie zakwestionowali treści ulotki w całości, a jedynie niektóre wypowiedzi co do faktów, które miały okazać się nieprawdziwe. Uprawniona krytyka z pewnością nie powinna prowadzić do pomówień, a przedmiotowe wypowiedzi wykraczają poza zakres ochrony przewidziany w art. 10 Konwencji. Zdaniem rządu, ingerencja w prawo skarżącego do wolności wyrażania opinii była konieczna w celu ochrony praw innych osób.

Co na to Trybunał?

Trybunał podniósł, że w sprawie Brzezińskiego nie ma wątpliwości, że wydane wobec niego orzeczenia sądów krajowych stanowią ingerencję władz publicznych w korzystanie przez niego z wolności wyrażania opinii w rozumieniu art. 10 Konwencji. W ocenie Trybunału ingerencja ta była „przewidziana przez ustawę”, co zresztą nie zostało zakwestionowane w niniejszym postępowaniu; podstawę prawną kwestionowanych orzeczeń stanowił art. 72 Ordynacji wyborczej.

Ingerencja ta miała na celu realizację uprawnionego celu przewidzianego w art. 10 ust. 2, jakim jest ochrona dobrego imienia innych osób, w tym przypadku burmistrza i Joanny Kołodziejczyk - kandydatów startujących w wyborach samorządowych. Zatem jedynym pytaniem jest to, czy ingerencja była „konieczna w społeczeństwie demokratycznym”.

W niniejszej sprawie Trybunał dostrzegł, że w ulotce opublikowanej podczas kampanii dotyczącej wyborów samorządowych Zenon Brzeziński – kandydujący na stanowisko radnego gminy – czynił krytyczne uwagi pod adresem burmistrza ubiegającego się o reelekcję w gminie, w której mieszkał, a także pod adresem niektórych radnych gminy.

W ulotce zainteresowany zwrócił w szczególności uwagę na brak realizacji obietnic wyborczych przez ówczesne władze samorządowe i poddał w wątpliwość ich umiejętność kierowania sprawami gminy. Skarżący poruszył m.in. kwestię prowadzenia spraw gminy i zarządzania środkami publicznymi oraz brak zaproponowania przez urząd gminy odpowiedniego rozwiązania różnych problemów mieszkańców gminy.

Trybunał wskazał, że prowadzenie spraw gminy jest niewątpliwie przedmiotem ogólnego zainteresowania wspólnoty. Tym samym Zenon Brzeziński był uprawniony do publicznego przekazywania informacji w tym zakresie. W ocenie Trybunału prowadzona w przedmiotowym okresie kampania wyborcza bez wątpienia stwarzała najlepszą okazję do poruszania tego rodzaju problemów.

Trybunał dostrzegł, że kwestionowane wypowiedzi dotyczyły w szczególności burmistrza i radnej gminy, którzy ubiegali się o reelekcję w wyborach samorządowych. Właśnie w tym charakterze byli oni przedmiotem wypowiedzi skarżącego.

Art. 10 ust. 2 Konwencji pozostawia niewiele miejsca na ograniczenia wolności wyrażania opinii w debacie politycznej lub dotyczącej kwestii interesu powszechnego.

Granice dopuszczalnej krytyki w przypadku polityka, w wypowiedziach dotyczących jego działalności publicznej, są znacznie szersze niż w przypadku przeciętnego obywatela: w przeciwieństwie do przeciętnych obywateli politycy nieuchronnie i świadomie poddają swe słowa i działania ścisłej kontroli dziennikarzy i społeczeństwa, a w konsekwencji muszą wykazywać większą tolerancję.

Trybunał zauważył ponadto, że skarżący sformułował swoje wypowiedzi jako kandydat na stanowisko radnego gminy i przedstawiciel komitetu wyborczego niezależnego od ustępującego burmistrza. Wypowiedzi skarżącego należy zatem uznać za wypowiedzi przeciwnika politycznego, w przypadku których margines oceny państw jest bardzo ograniczony.

Trybunał przypomniał jednocześnie, że w okresie przedwyborczym szczególnie istotnego znaczenia nabiera możliwość swobodnego rozpowszechniania wszelkiego rodzaju informacji i opinii. Nie ma obowiązku zbadania, czy w niniejszej sprawie skarżący oparł się na wystarczająco dokładnych i wiarygodnych informacjach, ani rozstrzygnięcia, czy podstawa faktyczna, na której skarżący – jak twierdzi – się oparł, miała związek z charakterem i zakresem jego wypowiedzi.

Zadanie to należało do sądów krajowych, które co do zasady znajdują się w lepszej sytuacji niż sąd międzynarodowy do oceny okoliczności faktycznych. Niemniej jednak Trybunał przypomina, że rozstrzygając w tym przedmiocie, sądy krajowe były zobowiązane do przestrzegania zasad wyrażonych w art. 10 Konwencji.

W niniejszej sprawie z uzasadnienia rozstrzygnięć sądów krajowych nie wynika, by sądy zbadały, czy sporne wypowiedzi skarżącego miały wystarczająco wiarygodną podstawę faktyczną lub czy skarżący działał w tym przypadku z wymaganą od niego starannością. Jego wypowiedzi zostały bez najmniejszego zawahania uznane za nieprawdziwe oraz godzące w dobre imię wnioskodawców jako kandydatów startujących w wyborach samorządowych.

Trybunał dostrzega, że sądy krajowe uznały, że kwestionowane wypowiedzi zawierały zarzuty dotyczące defraudacji i oszustwa związanych z wydatkami publicznymi oraz że ich treść była złośliwa i przekraczała dopuszczalne formy kampanii wyborczej.

Trybunał uznał, że w niniejszej sprawie nie ma wątpliwości, że kwestionowane wypowiedzi padły w toku debaty na temat kwestii istotnych dla lokalnej społeczności. Tym samym Trybunał nie mógł podzielić stanowiska sądów krajowych, że skarżący w niniejszej sprawie był zobowiązany do wykazania prawdziwości swoich wypowiedzi.

Zdaniem Trybunału wymaganie od skarżącego spełnienia bardziej rygorystycznego wymagań w tym zakresie niż standard „wymaganej staranności” było nieuzasadnione w świetle zasad wyrażonych w orzecznictwie Trybunału i okoliczności sprawy. Trybunał dostrzegł, że swoim podejściem sądy krajowe pozbawiły skarżącego ochrony wynikającej z art. 10 Konwencji. Chociaż ton wypowiedzi skarżącego był dosadny, a niekiedy ironiczny, użyty język nie był ani wulgarny, ani obraźliwy.

Trybunał stwierdza, że zastosowane wyrażenia mieściły się w granicach dopuszczalnej przesady i prowokacji, zważywszy na przeciętny ton i rejestr językowy prowadzenia debaty politycznej na szczeblu samorządowym. Nie zachowano właściwej równowagi pomiędzy potrzebą ochrony prawa skarżącego do wolności wyrażania opinii a prawem do ochrony praw i dobrego imienia wnioskodawców w postępowaniu przed sądem krajowym.

Twierdzenia przytoczone celem uzasadnienia wydanego na niekorzyść skarżącego rozstrzygnięcia nie mogą zostać uznane za odpowiednie i wystarczające, a ingerencja w wolność wyrażania opinii skarżącego nie odpowiadała pilnej potrzebie społecznej.

Ponadto w niniejszej sprawie, oprócz zakazu dalszego rozpowszechniania ulotki, skarżącego zobowiązano do wystosowania przeprosin i sprostowania informacji, które zostały uznane za niedokładne, poprzez publikację oświadczenia w tej sprawie na pierwszej stronie dwóch lokalnych dzienników. Trybunał odnotował, że skarżącego zobowiązano również do zapłaty na rzecz wnioskodawców kwoty 360 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania i kwoty 5 000 zł na cele charytatywne.

Choć kwota na cele charytatywne wynosiła połowę maksymalnej kwoty przewidzianej w art. 72 Ordynacji podatkowej, Trybunał był zdania, że przy łącznym zastosowaniu wobec skarżącego wyżej wymienionych środków podlegał on sankcji, która mogła mieć „mrożący” wpływ na każdego kto, podobnie jak skarżący w niniejszej sprawie, uczestniczył w debacie publicznej prowadzonej na szczeblu samorządowym.

Trybunał uznał, że wydane wobec Zenona Brzezińskiego rozstrzygnięcia stanowią nieproporcjonalną ingerencję w jego prawo do wolności wyrażania opinii oraz że nie były one konieczne w społeczeństwie demokratycznym. Skarżący otrzymał 9 700 euro zadośćuczynienia za szkodę niemajątkową oraz 100 euro tytułem zwrotu kosztów.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie