— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

Telefonista z Moczydła

TELEFONISTA Z MOCZYDŁA

Gdyby poseł Mariusz Trepka z takim zaangażowaniem walczył o środki dla gminy, w której mieszka, jak stara się zamknąć DEMOKRATYCZNĄ, to Niegowa przebiłaby w majętności Kleszczów (znajduje się tam kopalnia węgla i elektrociepłownia zasilająca znaczną część Polski). W zamian za reklamę w miesięczniku grozi publiczna chłosta, przypalanie rozgrzanym butkiem i blokada na wszystko.

A tak serio to trzeba liczyć się ze zwolnieniem z pracy, utrudnionym kontaktem z urzędnikami i nieprzyjemnymi telefonami od bliskich parlamentarzysty.

„Ty komunisto, KGB-SLD” – tak nazwała pewnego radnego członkini rodziny parlamentarzysty. Mężczyznę też straszono sądem. Ma dożywotni zakaz mówienia o bliskich posła. Ktoś inny ma zakaz dawania reklam w DEMORKATYCZNEJ, bo jak go złamie to popamięta. Właściciele sklepów mają wyrzucać miesięcznik do kosza, zanim którykolwiek klient weźmie go do ręki. Bo widać w pojęciu Mariusza Trepki wolne media to takie, które piszą, co trzeba.

Wszystkie inne trzeba zamknąć, a niepokornych dziennikarzy pozbawić dochodów. Odwrotnie proporcjonalnie do pozyskiwania dofinansowań przez właściwą rodzinę.

O tym też nie wolno już mówić. 1,3 mln zł dla córki szwagra Trepki i jej męża miało być nigdy nieodkrytą tajemnicą. Podobnie jak awanse Szoguna, który teraz wykorzystuje stanowisko (został zastępcą komendanta powiatowego w straży) do nadmiernego eksploatowania swoich podwładnych za to, że śmiali temat „sprzedać” mediom i mieli z niego nieziemski ubaw. Mateusz Nocuń mógłby się od swoich starszych kolegów sporo nauczyć.

Trepka posuwa się do straszenia prominentnych polityków, bo ich współpraca z DEMOKRATYCZNĄ jest zakazana. Ma chłop nie mieć konkurencji, bo boi się jej jak ognia. W dodatku konkurenci zmuszają parlamentarzystę do porzucenia swojej biernej, ale wygodnej postawy. Hasło przewodnie: jak robić, żeby się nie narobić, a przetrwać. Kim byłby Mariusz Trepka bez polityki?

Mariusz Trepka to człowiek renesansu – pracował już w wielu branżach. Od pracowników myszkowskiego szpitala dowiedzieliśmy się, że nazywają go specjalistą od noszenia pralek w Myfanie. A to dlatego, że właśnie z Myszkowską Fabryką Naczyń Emaliowanych związana była jego kariera zawodowa. Miał tam podobno pełnić za karę funkcję dozorcy. Podobno był też kierownikiem ośrodka wczasowego w Jastrzębiu. To pewnie nie wina Trepki, ale ani Myfany, ani ośrodka już nie ma.

Gdyby przestał być posłem, nie został też wójtem czy radnym, zaliczyłby miękkie lądowanie. Musiałby wrócić do szpitala w Czeladzi i pracować z „komunistami”, jak to lubi nazywać działaczy Lewicy. Jak by to zniósł? Zbielałby ze złości – od dłoni po czubek nosa. Przypominamy, że poseł Trepka jest aktualnie w PZZOZ Czeladź na urlopie bezpłatnym, dostał go po tym, jak powołano go na wicewojewodę śląskiego.

Dyrektorem ekonomicznym czeladzkiego szpitala został za czasów rządów PiS-u w powiecie będzińskim. Lecznica była wtedy w katastrofalnym stanie, więc M. Trepka napisał dlań pogram naprawczy. Dokument przez nową dyrekcję okrzyknięty został największą porażką. W jego pisaniu miał Trepce pomagać kolega – Wojciech Picheta. Panowie ściśle współpracują od wielu lat – są jak dwa pedały w rowerze. Jeden bez drugiego miałby ciężko.

Obaj panowie robili wiele, by DEMOKRATYCZNA zniknęła z medialnego rynku. Najprostszym sposobem jest pozbawienie czasopisma reklam, z którego przecież się utrzymuje. Skutecznie od końca ubiegłego roku blokują miesięcznikowi dochody. Doszły nas słuchy, że dowiadywali się nawet jak rozwiązać umowę DEMO z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na publikowanie treści ekologicznych. Panowie nie przebierają w środkach.

I pomyśleć, że jakiś czas temu poseł Trepka rozdawał czasopismo na rynku w Żarkach.

Widać, że coś się w PiS-ie zadziało, bo przestał inwestować w Trepkę. Od kilku lat na fali jest Piotr Kołodziejczyk. To on aktywnie pozyskuje dofinansowania dla powiatu. Jest młody, od niedawna w polityce, a już ma sporo sukcesów. To on, a nie Trepka otrzymał wysokie odznaczenie od Prezydenta RP.

Panowie początkowo nie pałali do siebie uczuciem. Poszło o stanowisko – starosty, którym bardzo chciał zostać działacz z Moczydła. Na szczęście dla nas mieszkańców Kołodziejczyk ten pojedynek wygrał. Jednak starszy kolega dba o to, by starosta nie rozwinął za bardzo skrzydeł. To pewnie z zazdrości. Włodarze gmin i innych powiatów, a nawet przedsiębiorcy niezwiązani z samorządem chwalą Kołodziejczyka.

Podpowiada skąd pozyskać środki, pokazuje, że jest dobrym gospodarzem powiatu.

Niewykluczone, że to właśnie Piotr Kołodziejczyk, a nie Mariusz Trepka znajdzie się w 2023 roku na liście w wyborach do Sejmu. Mamy nadzieję, że do tego czasu DEMOKRATYCZNA mimo aktywności parlamentarzysty przetrwa. Nie będziemy musieli wówczas wstydzić się wypowiedzi reprezentanta. Kołodziejczyk problemu z posługiwaniem się językiem polskim nie ma, w przeciwieństwie do starszego kolegi.

Trepka nie tylko nie potrafi odmienić nazwy gminy, w której mieszka (mówi w Niegowej zamiast w Niegowie), ma problemy z czytaniem podczas wystąpień w Sejmie, a najtrudniejsza jest dla niego odmiana przez przypadki. Główny problem to dopełniacz. Podpowiemy jak z niego korzystać: kogo? czego? może nie być po 2023 roku w Sejmie? - Mariusza Trepki.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie