— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

MANDATU PICHECIE NIE WYGASZĄ, CZYLI HIPOKRYZJA W SKRAJNYM WYDANIU

MANDATU PICHECIE NIE WYGASZĄ, CZYLI HIPOKRYZJA W SKRAJNYM WYDANIU

Gdy w poprzedniej kadencji Michał Trojakowski był asystentem dyrektora szpitala ds. ekonomiczno-administracyjnych i jednocześnie radnym powiatowym Wojciech Picheta i Mariusz Trepka i w zasadzie cały PiS grzmieli, że trzeba mu mandat wygasić. Powodem było łączenie funkcji kierowniczej w jednostce podległej powiatowi z mandatem w tymże samorządzie. Nie było przerw w sugerowaniu, że DEMOKRATYCZNA powinna pytać o legalność takiego połączenia.

Lista instytucji, które wówczas kontrolowały szpital jest spora. Dziś, gdy Picheta robi to samo – wymienieni wyżej udają, że to nieprawda. Picheta powinien – jak sam doradzał przed laty – stracić za takie działanie mandat.

Osiem miesięcy czekali radni opozycji Rady Powiatu w Myszkowie – Dorota Kaim-Hagar, Rafał Kępski i Anna Socha-Korendo na odpowiedź Wydziału Nadzoru Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Radni zawiadomili urzędników wojewody o naruszeniu przez Wojciecha Pichetę przepisów ustawy o samorządzie powiatowym, polegającym na łączeniu funkcji radnego z kierowaniem jednostką organizacyjną samorządu, w którym sprawuje mandat.

Iwona Andruszkiewicz – naczelnik wydziału wyjaśniła radnym, że czynności nie wykazały jednoznacznie naruszenia przez Pichetę zakazu, a przesłanki muszą zachodzić w sposób niebudzący wątpliwości.

Andruszkiewicz podnosi, że sam fakt podpisania protokołu posiedzenia komisji konkursowej i wyboru oferty na udzielanie świadczeń medycznych nie może przesądzać o tym, że Picheta podejmował czynności prawne w imieniu szpitala. Taką czynnością byłoby – zdaniem pani naczelnik – dopiero zawarcie umowy z wybranym kontrahentem. Nieco inaczej interpretuje sprawę sąd, ale o tym później.

Dość absurdalnie przedstawiciel wojewody opisuje, że dyrektor SPZOZ zmienił po kilku miesiącach od zatrudnienia Pichety na stanowisku Naczelnego Lekarza regulamin organizacyjny. Odebrał stanowisku sprawowanemu przez radnego kompetencje do kierowania szpitalem oraz reprezentowania go we wszystkich czynnościach faktycznych i prawnych podczas nieobecności dyrektora. A to zdaniem „służb” wojewody nie są czynniki bezsporne do wygaszenia mandatu.

„Rozstrzygając niniejszą sprawę organ nadzoru wziął pod uwagę linię orzeczniczą łagodzącą wcześniejszy rygoryzm i automatyzm przy rozstrzyganiu o naruszeniu tego zakazu, wskazującą na konieczność wzięcia pod uwagę celu ustawy i prokonstytucyjnej wykładni przepisów” – czytamy w piśmie.

Myszkowski samorząd powiatowy szczęścia do uczciwości rajców nie ma. Nie było kadencji, która przetrwałaby bez problemów prawnych. W latach 2014-2018 na fali problemów prawnych była kwestia łączenia mandatu radnego z pełnieniem funkcji zastępcy dyrektora szpitala przez Michała Trojakowskiego. Szpital przeszedł mnóstwo kontroli – Narodowego Funduszu Zdrowia, Państwowej Inspekcji Pracy, a nawet był kontrolowany przez specjalnie do tego powołaną spec komisję Rady Powiatu.

Po wielu artykułach w DEMOKRATYCZNEJ, których napisanie zlecali wówczas członkowie opozycji w samorządzie powiatowym, doszło do dwóch procesów przed sądem powszechnym.

Najważniejszy i najdłużej trwający, uniewinniający mnie od zarzucanych mi przez Khalida Hagara czynów wykazał, że wszystkie podnoszone przeze mnie w artykułach kwestie dot. pełnienia przez Trojakowskiego faktycznie funkcji zastępcy dyrektora, a nie żadnego tam asystenta, liczne kontrole czy zeznania świadków potwierdziły, że wykonywał czynności przypisane osobie zastępującej dyrektora. I nie chodziło o żadne podpisywanie umów, a jedynie negocjacje.

PiS, który moimi rękami walczył wówczas z nieprawidłowościami w szpitalu, zdeterminowany, bo chciał dojść do władzy, korzystał z przeróżnych możliwości. Nie można zapominać, że był wówczas u władzy na szczeblu krajowym. Mariusz Trepka starał się pilnować spraw na poziomie urzędu wojewódzkiego, był przecież wówczas wicewojewodą. Ciekawe czy równie mocno jest teraz jako poseł zdeterminowany, by wyjaśnić sprawę mandatu przyjaciela - w tę samą stronę, co w sprawie Trojakowskiego.

Tak mu wtedy zależało…

A teraz Picheta dokładnie tak samo, jak wówczas Trojakowski zastępuje pod płaszczykiem innej nazwy stanowiska – dyrektora szpitala i jednocześnie jest radnym powiatowym. Podpisując umowę, przyjął warunki w niej zapisane i zaakceptował tym samym treść regulaminu organizacyjnego, z którego wynikało, że zastępuje podczas nieobecności dyrektora szpitala. Dokumentów na potwierdzenie tego faktu znaleźć by można wiele, tak jak ja znalazłam za czasów poprzedniego starosty.

PiS z Trepką na czele dziś problemu nie widzi. W końcu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Prawo – choć obecne w nazwie – mało istotne jest, gdy chodzi o utrzymanie władzy w powiecie, a w końcu o pieniądze.

Dziwi tylko jedno, że przy tak kruchej większości w radzie, nie udało się mandatu Pichecie wygasić, nawet nie udało się punktu wprowadzić do porządku obrad. Jak opowiedzieli się radni za zmianą porządku obrad? W wyniku głosowania ww. wniosek o wprowadzenie do porządku obrad projektu uchwały w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego został odrzucony, przy 6 głosach „za” (D. Kaim Hagar, M. Karkocha, R. Kępski, D. Lasecki, S. Ruciński, A. Socha-Korendo), 8 głosach „przeciwko” (M.

Kolasa, P. Kołodziejczyk, J. Koral, J. Kumor, T. Ośmiałowski, Z. Polak, J. Skalec, M. Wiśniewska), 3 głosach „wstrzymujących się” (A. Jastrzębski, M. Morawiec, M. Piłka) nie głosowali: J. Romaniuk, W. Picheta.

Gdyby „zaplecze” koalicji rządzącej zamiast wstrzymywać się od głosu, przedstawiło w głosowaniu, co opowiada w kuluarach, uchwała zostałaby wprowadzona, a Picheta mandat by stracił.

Jak widać opozycja w Radzie Powiatu w Myszkowie w tej kadencji jest niezwykle słaba. Kiepskie pomysły i jeszcze gorsze ich eksponowanie. Czego oczekiwali od Wydziału Nadzoru Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach? Naprawdę ktokolwiek myślał, że przyznają im rację i napiszą – tak Picheta jest do odwołania. Ten sam Picheta, który zasiada w Wojewódzkim Zespole do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności działającym przy Wojewodzie Śląskim.

Niczego tu nie sugerujemy, ale dlaczego tak doświadczeni samorządowcy nie zwrócili się do inspekcji pracy? To właśnie PIP dopatrzył się nieprawidłowości w stażu i pokrywających się zadaniach asystenta i zastępcy dyrektora w przypadku Trojakowskiego. Jako dziennikarz zawiadomiłam wówczas NFZ, PIP, nawet Ministra Zdrowia, pisałam także do wojewody. Rację w zakresie Trojakowskiego przyznali mi dopiero po zakończeniu kadencji – wyrok zapadł w 2021 roku. (kk)

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie