Kołodziejczyk odznaczony przez ministra rolnictwa
KOŁODZIEJCZYK ODZNACZONY PRZEZ MINISTRA ROLNICTWA
Nietypowo chwalimy samorządowca za niesamorządową pracę. O tej działalności Starosty Myszkowskiego wiedziało niewielu. Po godzinach urzędowej pracy Piotr Kołodziejczyk wsiada na traktor, by słuchając muzyki, gospodarować na setkach hektarów. Rolnictwo pozwala mu na niezależność finansową, której zazdroszczą mu starsi koledzy. Teraz będą mieli kolejny powód do zazdrości – 42-latek został odznaczony przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Z Piotrem Kołodziejczykiem rozmawiamy o jego działalności pozasamorządowej, która dla osób mieszkających poza gminą Koziegłowy, jest sporym zaskoczeniem. Mało kto wie, że Starosta Myszkowski uprawia rolę i hoduje zwierzęta. Jako najzdolniejszy uczeń Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej i rokujący polityk - może kiedyś sam będzie odznaczał zasłużonych rolników.
- Podczas tegorocznych Dożynek Jasnogórskich otrzymał Pan Puchar Wiceprezesa Rady Ministrów Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi za rozwój hodowli w sektorze trzody chlewnej. Wielu pewnie zastanawiało się, czy aby na pewno mowa o tym Piotrze Kołodziejczyku.
- To dla mnie duże wyróżnienie, ale i zachęta do dalszej pracy. W środowisku rolniczym funkcjonuję już od wielu lat, będąc od czterech kadencji delegatem oraz przewodniczącym w Izbach Rolniczych. Drugą kadencję zasiadam w zarządzie Śląskiej Izby Rolniczej. Jestem również przewodniczącym Rady Społecznej działającej przy Śląskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego oraz pełnię tę samą funkcję w Śląskim Oddziale Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.
Trudno zatem uwierzyć, że jestem postacią anonimową.
- Dla decydentów jest Pan zapewne osobą znaną, o Pana działalności rolniczej wie niewielu mieszkańców innych gmin niż ta, w której Pan mieszka.
- Tym bardziej mi miło, że będą mogli poznać mnie z tej strony.
- Od jak wielu lat uprawia Pan rolę i hoduje zwierzęta?
- Przygodę z rolnictwem rozpoczęli już moi rodzice, więc trudno wskazać czas, w którym nie byłem z nim związany, ale znaczącym momentem, który zaważył o skali produkcji, była decyzja budowy 18 lat temu nowego w pełni zmechanizowanego obiektu w cyklu zamkniętym.
- Na ilu hektarach Pan gospodaruje?
- Obecnie to ponad 120 ha użytków rolnych, na których uprawiam zboża i kukurydzę.
- Jak udaje się Panu połączyć pracę w samorządzie z prowadzeniem gospodarstwa rolnego?
- Specyfika rolnictwa, jak żadna inna branża uczy planowania, gdyż oprócz wahań rynkowych, jesteśmy zdani na pogodę, a sezonowość prac pozwala na rozłożenie w ciągu roku najważniejszych zadań - szczególnie prac polowych. Tak się szczęśliwie składa, że najważniejszy okres, w którym są żniwa, przypada w letnie miesiące, więc czas urlopu mogę doskonale wykorzystać.
- Co robi Piotr Kołodziejczyk, gdy koledzy samorządowcy spotykają się na plotkach?
- Słucham muzyki w czasie pracy w gospodarstwie. Nowoczesny sprzęt pozwala na dość szybkie i komfortowe wykonywanie zabiegów, dzięki czemu znajduję też czas na spotkania w gronie samorządowców.
- Przez myśl przeszło mi, żeby Pana zapytać, czy rolnictwo jest opłacalne, ale przypomniało mi się, że koledzy prześwietlili Pana oświadczenie majątkowe lepiej niż wszystkie służby. Z zazdrością mówili, że zarabia Pan kilkaset tysięcy rocznie. Rolnictwo pozwala na niezależność?
- Na niezależność, ale także na właściwe podejmowanie decyzji i racjonalne gospodarowanie wydatkami. Kluczowe są jednak inwestycje i pozyskiwanie na nie środków zewnętrznych, które w tej kadencji zostały w rekordowej skali wykorzystane w naszym Powiecie Myszkowskim.
- Teraźniejsze rolnictwo nijak się ma do dawnego. Dziś po polu jeżdżą nowoczesne, niemal bezobsługowe maszyny. Proszę się pochwalić, ma Pan traktor za 1,5 miliona złotych?
- Trudno nie posiadać nowoczesnego sprzętu przy takim areale. Ciągniki rolnicze i osprzęt towarzyszący, jak w każdym tego typu gospodarstwie jest niezbędny w procesie produkcji, ale jeśli Pani pyta o ten konkretny „traktor”, muszę rozczarować, bo go nie posiadam.
- Dziękuję za rozmowę.
Opublikowano: wrzesień 2022