Pojedynek szpitali: Myszków kontra Zawiercie
Pojedynek szpitali Myszków kontra Zawiercie
Dwie lecznice i dwie skrajnie różne sytuacje. Jeden szpital rozwija się i przynosi zyski, drugi zamyka oddział i notuje gigantyczne straty. O jednym mówią, że jest zadłużony, o zadłużeniu drugiego przestali już nawet mówić. Sprawdzamy, jak wyglądają finanse szpitali: tego z Myszkowa i tego z Zawiercia.
Pierwszym wskaźnikiem, który zwykle brany jest pod lupę to suma aktywów, czyli – jak wskazuje Słownik języka polskiego PWN „aktywa – majątek przedsiębiorstwa pozostający w danym momencie do jego dyspozycji [...]". Majątek nie tylko w formie gotówki czy pieniędzy na rachunkach bankowych, ale także nieruchomości i ruchomości.
Szpital w Zawierciu w 2022 roku wskazał w sprawozdaniu kwotę 124 298 180,04 zł (dla porównania w 2018 roku było to jedynie 63 786 701,65 zł – różnica aż 58 mln zł), myszkowski szpital wskazał 61 786 009,83 zł (od 2018 roku suma aktywów wzrosła o ok. 20 mln zł). Różnica między majątkiem jednego i drugiego szpitala jest wręcz nieporównywalna. Zawierciańska lecznica warta jest dwukrotnie więcej.
Ale co tam majątek, jak dyrekcja zadłużyła szpitale?
Przeciwnicy polityczni zawierciańskich decydentów mówią, że tamtejszy szpital ma dług 40 milionów złotych. To oczywiście kłamstwo. Politycy manipulują informacją, twierdząc, że dług to suma zobowiązań krótko (poniżej 12 miesięcy) i długoterminowych. Dla zawierciańskiego szpitala w 2022 r. to kwota 40 392 554,44 zł.
Zobowiązania to jeszcze nie jest zadłużenie. Podzielimy się odrobiną wiedzy: zobowiązanie staje się długiem dopiero wówczas, gdy szpital nie dokona zapłaty - gdy nie ma środków na pokrycie zobowiązań, dochodzi do powstania zadłużenia.
W przypadku Szpitala Powiatowego w Zawierciu nie ma o takiej sytuacji mowy. Tamtejsza lecznica rokrocznie uzyskuje dodatni wynik finansowy – dochody są wyższe niż koszty, dzięki temu generują zysk. Stać ich na spłatę zobowiązań, nie mają zaległości w wypłacie wynagrodzeń, mało tego – zyskiem dzielą się z pracownikami, którzy uzyskują nagrody w formie przedświątecznych dodatków, co do tej pory było nieznanym zjawiskiem.
Szpital za ostatnie 3 lata wypłacał w grudniu specjalne nagrody (dodatki) przedświąteczne, na które łącznie wydał około 5 mln zł. Tak kolorowo nie jest niestety w Myszkowie. Suma zobowiązań wynosi tam ponad 38 mln zł. Problem w tym, że szpital się nie bilansuje i z roku na rok notuje wysokie straty. W 2022 roku to strata na poziomie 6 mln zł, a za rok 2021 było to aż 8 mln! Dla porównania zawierciański szpital ma 7 mln – zysku!!!
Co z przychodami – czyli pieniędzmi, które szpitale uzyskują za to, co robią? Dla Zawiercia to kwota 146 977 363,96 zł – mówiąc w ogromnym uproszczeniu – lecznica robi naprawdę sporo. Myszków ma jedynie 84 469 665,32 zł. Mniej niż Zawiercie miało w 2018 roku (90 464 826 zł). Zawierciańska lecznica zwiększyła swe przychody w cztery lata o niemal 60 mln zł.
Analizując sytuację finansową szpitala, nie sposób pominąć kilku ważnych aspektów.
Pierwszy to aktywa trwałe, czyli budynki, grunty, urządzenia techniczne, środki transportu. Dla zawierciańskiego szpitala to kwota 75 481 737,07 zł (w 2018 r.: 47 896 322,81 zł – nowa dyrekcja podniosła wartość aktywów o 57%).
Szpital nie tylko przestał straszyć – wygląda jak lecznica XXI wieku, wyposażono go też w nowoczesny sprzęt, którego używają najlepsi specjaliści.
W Myszkowie aktywa trwałe wynoszą jedynie 42 657 169,28 zł, choć Starosta Myszkowski Piotr Kołodziejczyk wspierany przez Europoseł Jadwigę Wiśniewską robi co może, by podnosić majątek szpitala – dyrekcja nie wykorzystuje posiadanego potencjału.
A co z kapitałem własnym?
Zawierciańska jednostka znacząco zwiększyła kapitał własny, który w 2018 roku był ujemny, wynosił dokładnie minus 15 887 497,15 zł. Jak to ujemny – zapytają Państwo? Otóż szpital posiadał majątek, nie posiadał jednak funduszy na jego pokrycie. Dziś kapitał podstawowy szpitala wynosi 21 607 904,67 zł. O ile fundusz się zwiększył? O niemal 37 mln zł!!!
Myszkowski szpital – gdy spojrzeć na kapitał własny jest daleko w tyle. W 2022 r. wynosił minus 19 704 239,84 zł…
Zawiercie stawia na bezpieczeństwo pracowników. Tam znaczącemu zwiększeniu uległy także rezerwy na zobowiązania. To środki zabezpieczające m.in. pracowników szpitala, wartość powinna
pokryć należności z tytułu świadczeń pracowniczych (emerytalnych i podobnych). W 2018 roku rezerwa wynosiła niewiele ponad 6 mln zł. Dziś to aż 24 mln zł. Prosta różnica: 18 mln zł. W Myszkowie rezerwy na zobowiązania wynoszą niemal 6 mln zł.
Ważnym aspektem przy analizowaniu kondycji szpitala jest ilość środków pieniężnych i innych aktywów pieniężnych – to nic innego jak fundusze bieżące, którymi szpital dysponuje. W Zawierciu w 2022 r. szpital miał na kontach i w kasie 25 mln zł. Myszków tylko niewiele ponad 2 mln zł.
A co z zapasami materiałowymi – lekami itp.? Dyrekcja zawierciańskiego szpitala startowała w 2018 roku z kwotą 1,3 mln zł, dziś to zapasy warte 5,9 mln zł. Po co takie zwiększenie? Dyrekcja działała odpowiedzialnie i zadbała o to, by w lecznicy w czasie epidemii niczego nie zabrakło. Myszków ma zapasy warte 1,8 mln zł.
Co z zadłużeniem?
Jeśli szpital notuje dodatnie wyniki finansowe, ma kapitał własny na plusie, warto zadłużenie weryfikować, analizując kwoty po stronie kredytów i pożyczek – krótko i długoterminowych. W Zawierciu wynosiły w 2022 r. ok. 5 mln zł (w 2018 roku wynosiły ok. 8,5 mln zł), w Myszkowie to ponad 6 mln zł. Trzeba pamiętać, że myszkowska lecznica została sprowadzona niemal na dno – ujemny kapitał własny, coroczna strata, zadłużenie, zobowiązania wobec ZUS… To tylko niektóre
problemy. Jest ich wiele, że dyrektor dr n. med. Adam Miśkiewicz złożył wypowiedzenie, tuż za nim z pracą Lekarza Naczelnego pożegnać postanowił się Wojciech Picheta. Myszkowskim szpitalem od czerwca zarządzać ma były dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu – Krzysztof Bestwina. Czy sobie poradzi? Do nadrobienia ma sporo, a marzenia o doścignięciu Zawiercia są z pewnością nie do zrealizowania.
Zawierciańska lecznica w ostatnim czasie uzyskała w certyfikat akredytacyjny przyznawany przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia (przy Ministerstwie Zdrowia). - Jesteśmy dumni, tym bardziej że nasza lecznica uzyskała aż 88% na 100 możliwych, co daje
nam miejsce w ścisłej czołówce ośrodków z najwyższym standardem akredytacyjnym. Wyprzedza nas tylko 15 podmiotów – mówi Piotr Zachariasiewicz, dyrektor zawierciańskiego szpitala. W sumie, na niemal tysiąc szpitali, akredytowanych jest tylko ok. 170.
DEMOKRATYCZNA zapytała dyrektora Miśkiewicza, czy myszkowski SPZOZ ubiegał się o certyfikat akredytacyjny, ale do dziś odpowiedź nie została przesłana.
Co oznacza dla pacjenta akredytacja CMJ?
Akredytacja wymusza na lecznicy spełnienie standardów poprawiających jakość opieki szpitalnej. To zapewnienie procedur gwarantujących możliwą najwyższą jakość opieki i leczenia pacjentom.
Na przykład w akredytowanym szpitalu prowadzi się ścisły nadzór nad zakażeniami - sprząta się na oddziałach według określonych reguł, oznacza miejsca operowane, by zapobiec niewłaściwej operacji czy stosuje po zabiegu skuteczne środki przeciwbólowe. Po prostu - pobyt w szpitalu akredytowanym jest dla pacjenta bezpieczniejszy.
Opublikowano: maj 2023