— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Sport

Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian

www.DEMOKRATYCZNA.com.pl 2023 czerwiec 11

Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian

Wyjazd na Wisłę Kraków w 1995 roku.

Wisła to konkretna ekipa i konkretna marka - i kibicowsko i piłkarsko. Graliśmy z nimi w II lidze (poziom obecnej I ligi) i właśnie z nimi walczyliśmy o awans. Z perspektywy czasu wiadomo, nie mieliśmy żadnych szans. Nie chodzi tu o aspekty piłkarskie czy boiskowe... Wygrały aspekty pozapiłkarskie - dokładnie Marian Dziurowicz.

Kibicowsko byliśmy przygotowani na ten wyjazd, wiedzieliśmy, że chcemy pokazać się na tym gorącym terenie. Nie było

żadnej sztamy z tym klubem.

Na dzień przed meczem spotkaliśmy się w kilkanaście osób w Myjni - barze, którego dziś pewnie nikt już nie pamięta, a on sam nie istnieje. Omawialiśmy tematy organizacji wyjazdu. Chcieliśmy się tam godnie zaprezentować. Wystawiliśmy konkretną ekipę - nabiliśmy cały autokar i kilka samochodów osobowych. Sektor świetnie ogłaszany jak na tamte czasy...

Jak wspomniałem, spotkaliśmy się przed meczem w Myjni, były późne godziny wieczorne,

już mieliśmy się rozchodzić, ale stwierdziliśmy, że warto by było zmotywować naszych piłkarzy przed tak ważnym szpilem, zwłaszcza że graliśmy z liderem i walczyliśmy o awans. W kilka osób postanowiliśmy wybrać się do naszego bramkarza - Adama Szolca i do sławnego Kamyka. Chłopaki mieszkali w jednym bloku, na parterze. Pośpiewaliśmy im tuż przed północą - wyrażając wsparcie i motywując ich do wykazania zaangażowania w trakcie jutrzejszego meczu.

Pewnie mocno zdziwiło to okolicznych mieszkańców.

Następnego dnia wyjechaliśmy autokarem, nie było większych problemów z wejściem - to było jeszcze na starym stadionie Wisły. Doping wyszedł nam mega. Kibice Wisły postanowili nas - tak mi się wydaje - wyróżnić. W pewnym momencie poleciał w naszą stronę grad kamieni, a że sektor gości był niezadaszony... musieliśmy wykazać się sporym sprytem, by unikać tych pocisków - nie tylko wokalnych, ale i realnych.

Mecz ostatecznie przegraliśmy 2:1. Postawiliśmy się piłkarsko, to nie był jakiś pogrom. Jak na

tamte realia - sprzedawanych meczów, sędziów sprzedawczyków - wynik był przyzwoity.

Jako kibice pokazaliśmy się naprawdę bardzo dobrze, z dobrą oprawą. Nieliczne ekipy w tamtym czasie przyjeżdżały na Wisłę i dobrze się prezentowały. Teraz wygląda to inaczej

Pozdrowienia dla Starej Gwardii! MAJA wracaj do zdRowia! Zwoli

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie