Jak myszkowski PiS znokautował opozycję
Jak myszkowski PiS znokautował opozycję
To był polityczny majstersztyk, totalne zaoranie, płacz i rozgoryczenie. Radość opozycji w Radzie Powiatu w Myszkowie trwała 16 dni, dokładnie tyle swój urząd sprawował wybrany przez przypadek przewodniczący. „Płacz” Rafała Kępskiego (na zdj. z prawej) podczas sesji odwołującej go z funkcji na niewiele się zdał.
Szef myszkowskiej Lewicy zastąpiony został przez związanego z porajską polityką (dzięki której przecież Kępski ma pracę) radnego Platformy Obywatelskiej, którego zgłosił szef lokalnych struktur tej partii.
Rafał Kępski był najkrócej urzędującym Przewodniczącym Rady Powiatu w Myszkowie w historii tego samorządu. Został nim wybrany – dosłownie przez przypadek. Przypadek, bo przecież nie od dziś wiadomo, że wszystkie polityczne siły skrupulatnie robią symulacje głosowania.
Tym razem coś nie zaskoczyło. Najpierw wiceprzewodniczącemu Januszowi Romaniukowi rozjechały się ręce – lewa z prawą i nie trafił we właściwy przycisk, a później ktoś w głosowaniu niejawnym podobno postawić zamiast krzyżyka – kółko, a jeszcze inny źle policzył szable i z góry założył, że jego głos – choć na wagę złota – będzie mało istotny i oddał czystą kartkę. Ileż było śmiechu, bo PiS i rządzące z nim osoby próbę sił przegrały.
Nieskończona liczba kpiących wypowiedzi i artykułów.
Mówi się, że nic nie trwa wiecznie, ale trwałość była wyjątkowo nietrwała. Po 8 dniach złożony został wniosek o odwołanie Kępskiego, a po 16 dniach – tak zdążył sobie policzyć nowo wybrany przewodniczący – zwołana została sesja odwołująca go. Za odwołaniem najkrócej urzędującego przewodniczącego głosowało 10 radnych, przeciw było 9.
- Po cichu liczyłem, że może to nastąpić trochę później – mówił R. Kępski. Oczywiście nie obyło się bez kwiku i pyskówek.
Po głosowaniu nad odwołaniem, w punkcie obrad, w którym trzeba było przedstawić kandydaturę, głos zabrał... szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, były starosta – Dariusz Lasecki, proponując na to stanowisko Mariusza Karkochę. Żadnego innego kandydata nie zgłoszono. Zaskoczenie zamurowało opozycję. To polityczny nóż w plecy.
Karkocha to były porajski radny, mocno współpracował w poprzednich kadencjach z Łukaszem Stacherą (byłym wójtem Poraja i byłym starostą). Dzięki Stacherze pracę w porajskich wodociągach otrzymał Rafał Kępski (chwilowy przewodniczący).
Gmina Poraj była kolebką Platformy Obywatelskiej, choć Stachera dbał o poprawne kontakty także z częstochowskim PiS-em i Lewicą. Miejsce Stachery zajęła jednak Katarzyna Kaźmierczak. Na mieście mówią, że nosząca kiedyś różowe włosy wójt, nie po drodze ma już z byłym szefem i jego ludźmi.
Łokciami rozpycha się w Poraju Przemysław Bąk, pracownik tamtejszego urzędu. Mówi się, że lada moment ma próbować wygryźć Dariusza Laseckiego z funkcji szefa lokalnych struktur PO. Lasecki, więc okopuje się z innej strony – zgłosił kandydaturę Karkochy – i tym wygrał, pogrążając rodzącą się wewnętrzną koalicję.
Obecni na sesji radni relacjonowali, że odwołanemu ciężko było pogodzić się z tym stanem rzeczy, a jego koleżanki miały wyjść z sali trzaskając drzwiami. (kk)
Opublikowano: sierpień 2023