Włodzimierz Lwie Serce mistrzem manipulacji?
To nie są spotkania wyborcze - zapewniał burmistrz Myszkowa Włodzimierz Żak podczas zebrań dla mieszkańców. Jednocześnie kolega, z którym biegał, przyszedł mu dziękować i zadawać jedynie słuszne pytania. Inny zapytał, jaki ma plan na Myszków. Włodarz słowa musiał wzmacniać mową ciała, która nie zawsze szła w parze z przekazem. W Mrzygłodzie trzymał się za serce tyle razy, że po 50 przesunięciu ręką przestałam liczyć. Ten gest odczytywany jest jako szczerość.
Szczerze Włodzimierz Żak mówił, że zamierza podnieść podatki i opłaty za gospodarowanie odpadami, bo jest drogo i Myszków coraz bardziej się zadłuża, zadłużenie mają też spółki, pieniędzy nie ma, a koszty utrzymania miasta i urzędu rosną. Radni mogli jedynie oddychać, bo „Wielki Wódz Włodzimierz" ogłosił cenzurę, która objęła też Tadeusza Bartnika. Żak uważa, że prezes MKS Myszków będzie jego konkurentem w walce o głosy wyborców.
To była seria 9 spotkań w różnych dzielnicach miasta. Fakt, już kiedyś były organizowane, ale podobno tradycję przerwała pandemia koronawirusa. Pandemii już nie ma, a że wybory za pasem, to trzeba było do „przyzwyczajeń” wrócić.
Każde spotkanie miało identyczną formę – zaczynało się prezentacją o „trudnej” sytuacji miasta. I to eufemizm – Myszków wydaje więcej niż „zarabia”, czyli zadłuża się na potęgę. Deficyt (różnica wydatków od dochodów) zaplanowano na kwotę ponad 23 mln zł. To nie koniec.
Myszków ma też gigantyczne zadłużenie, które w trakcie urzędowania Żaka WZROSŁO PONAD DWUKROTNIE. W 2011 roku (to pierwszy realizowany przez Żaka budżet) wynosiło 17,9 mln zł, a na koniec 2023 planowano je na kwotę 41,4 mln zł. Ponad dwukrotnie do tego czasu wzrosły też dochody, ale to nie zasługa burmistrza, a podatników, których w mieście traktuje się nierówno, co potwierdziła ostatnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli.
prowadzi gminną ewidencję podatkową nieruchomości, nie podejmuje czynności weryfikacyjnych i kontrolnych deklaracji podatkowych – zarówno tych na podatek od nieruchomości i od środków transportowych.
Urzędnicy nie prostowali oczywistych omyłek w deklaracjach lub informacjach na podatek od nieruchomości oraz odstępowali od wzywania podatników do przedłożenia deklaracji i/lub złożenia wyjaśnień.
„W siedmiu decyzjach UM określił wysokość podatku od nieruchomości i informacje o nieruchomościach gruntowych i obiektach budowlanych, w czterech z osiemdziesięciu (5%) nie naliczył podatku od nieruchomości pomimo tego, iż Urząd posiadał informację o oddaniu tych obiektów do użytkowania. Nie prowadzono w urzędzie kontroli podatkowych u podatników” – czytamy w protokole z kontroli.
Jak tłumaczył się z tego urząd? Oczywiście winne były inne urzędy oraz problemy techniczne, których nie udało się usunąć przez… 416 dni. Kontrolerzy poddali próbie deklaracje dochód Gminy. Na ich podstawie Burmistrz 42-krotnie podejmował decyzje uwzględniając w całości lub w części żądania podatników, udzielając ulg podatkowych na łączną kwotę 819,4 tys. zł wraz z odsetkami za zwłokę – czytamy w raporcie.
Nieco inne „ulgi” otrzymywali podatnicy, wobec których pracownicy urzędu nie zaniechali czynności. Zdarzyło się przedsiębiorcy, który nie złożyli deklaracji na podatek od środków transportu, a inspektorom z myszkowskiego urzędu nie udało się ich wezwać do tej czynności nawet przez rok… Wzywano ich na przykład z opóźnieniem wynoszącym 416, 406 i 330 dni!
I tak przedsiębiorca musiał składać wyjaśnień, bo jak urzędniczka po 416 dniach miała go wzywać do składania wyjaśnień o jego spóźnieniu?
Do ww. zaległości 30 (20,8%) wystawiono upomnienia w następujących terminach od powstania zaległości: - od czterech do pięciu lat (1), - od trzech do czterech lat (1), - od dwóch do trzech lat (3), - od 180 dni do roku (23). Łączna kwota zaległości, na którą wystawione były te upomnienia wyniosła 113,6 tys. zł” – czytamy w raporcie.
DEMOKRATYCZNA potwierdza
7 lat nie wystarczyło pracownikom myszkowskiego urzędu, by zweryfikować czy płacę podatek w ramach prowadzonej działalności. Redakcja działała w Galerii Kupieckiej Oczko od 31 sierpnia 2016 do 31 sierpnia 2023, z urzędu otrzymywałam w tym czasie kartki świąteczne, zaproszenia.
Pierwsze wezwanie do złożenia wyjaśnień podatkowych dostałam dopiero po tym, jak redakcja z Oczka się wyniosła. Podatek odprowadzałam w gminie Koziegłowy, bo tam faktycznie prowadzę działalność gospodarczą.
DROGIE DROGI
Wniosek jest jeden i w każdej dzielnicy ten sam. Mieszkańcy są zmęczeni, narzekają na fatalny stan dróg, brak kanalizacji, brak wodociągu. Jedna z kobiet zarzuciła, że obietnic o poprawie stanu jezdni słucha już 13 lat. - Ale ja urzęduję dopiero 13 – odpowiedział Żak. Ktoś inny dodał: i to tyle za długo.
Mieszkańcy pytali, a Włodzimierz Żak nie umiał odpowiedzieć. Bo tak się składa, że w kilku dzielnicach nie zrobiono nic, więc zmienił temat. Zgromadzeni żalili się również, że Myszków to miasto supermarketów i po co budowane są sklepy.
Wszelkie pytania mieszkańców poprzedzone były prezentacją o tragicznej sytuacji miasta.
WOLNA AMERYKANKA PODATKOWA
Włodzimierz Żak o efektach kontroli na spotkaniach wspomniał, ale bardzo skromnie, ostrzegając mieszkańców, że może się zdarzyć, że ktoś otrzyma pismo wzywające do składania podatków po wyjaśnieniu.
Kontrolerzy NIK byli bardziej wylewni i mniej delikatni. Działalność podatkowa urzędu nie funkcjonuje prawidłowo. Kontrolerzy nie przeglądali wszystkich spraw prowadzonych w urzędzie, a badali jedynie część z nich.
Co stwierdzili? UM Myszków jest bakier z terminowością, nierzetelnie prowadzi gminną ewidencję podatkową nieruchomości, nie podejmuje czynności weryfikacyjnych i kontrolnych deklaracji podatkowych.
MAM MAŁO DOCHODÓW, ALE ZWOLNIĘ
Włodzimierz Żak narzekał na znaczące ograniczenie przez rząd dochodów samorządu. Sam jednak postanowił te dochody jeszcze uszczuplić, decydując się na udzielanie ulg. „W okresie objętym kontrolą Urząd rozpatrzył łącznie 113 wniosków o udzieleniu ulgi w zapłacie podatków lokalnych, stanowiących na podatek od 100 środków transportu.
W przypadku ponad 26% z nich doszło do uchybienia ustawowemu terminowi złożenia deklaracji, przy jednoczesnym braku działań ze strony Urzędu.
Z zaległościami podatkowymi było jeszcze ciekawiej. „Do objętych analizą zaległości podatkowych powstałych do dnia 31 grudnia 2020 r. wystawiono łącznie 144 upomnienia na kwotę 917,0 tys. zł. Upomnienia wystawiono w terminie od trzech do 1 764 dni od powstania zaległości podatkowej.
Spośród 144 upomnień sporządzonych na podatek od 100 środków transportu, w przypadku 26% z nich doszło do uchybienia ustawowemu terminowi złożenia deklaracji, przy jednoczesnym braku działań ze strony Urzędu.
Co byłoby, gdyby tego nie robiła? Czas dochodzenia należności to 5 lat, a mojej działalności nikt nie zweryfikował przez 7. Ile jest takich przypadków? Włodzimierz Żak narzeka na spadek dochodów, a nie potrafi zadbać o to, by dochody zapewnione prawem uzyskiwać.
W ten sposób też tworzy patologie, bo są podatnicy, którzy płacą wszystko w terminie, a są tacy, którzy z jakiegoś powodu mogą nie robić i nikt ich nie upomina, bo urząd trwał w covidzie albo miał problemy techniczne przez 1764 dni robić i nikt ich nie upomina, bo urząd tworzy sobie obraz przyszłości Myszkowa.
Opisując sytuację finansową Myszkowa, burmistrz zawsze przedstawia slajd wskazujący, że w ciągu ostatnich 4 lat budżet miejski stracił 32 mln zł w względu na prowadzoną na szczeblu centralnym politykę.
Wzmocnić przekaz ustny włodarz postanowił mową ciała, widać poradnik z tej dziedziny ma w małym palcu. Raz przyciskał dłoń do piersi, raz prawą dłoń na lewej piersi. Raz wzbudzał zaufanie, raz zapewniał ręką na sercu o swej szczerości – interpretujemy za specjalistami od mowy ciała.
Problem w tym, że nadużywanie gestów nie wzbudza pożądanych reakcji, wręcz przeciwnie. W Mrzygłodzie burmistrz za serce w ciągu dwóch godzin złapał się ponad 50 razy... Na pierwszym spotkaniu w Nowej Wsi się widać dopiero rozkręcał, choć po kilkunastu identycznych gestach zebrani w kuluarach żartowali, że chyba ma problemy z sercem.
Ręczne zapewnienia o szczerości to było za mało. Wypowiedzi, a w zasadzie prawdomówność weryfikowali podczas spotkań radni, których czasem było więcej niż zainteresowanych mieszkańców. Weryfikować słowa burmistrza rajcowie mogli w ciszy, bo burmistrz odebrał im prawo wypowiadania się.
Z zakazem walczyli tylko podczas kilku pierwszych spotkań – Sławomir Jałowiec i Norbert Jeczalik. Reszta siedziała cicho, szepcząc do siebie w ramach sprzeciwu pod nosem. Odważnie zaprzeczyć wypowiedziom burmistrza postanowił Andrzej Hutnik, który nie mógł dłużej słuchać opowieści Żaka, że chciał bardzo drogę zrobić, ale nie było środków z zewnętrznych sposobów finansowania.
– Pan się nie zajął żadną z wymienionych ulic, ani mogliśmy pomóc pozyskać dofinansowania. Żadna nazwa nie padła – powiedział oburzony mężczyzna.
Burmistrz żadnym sposobem nie odniósł się do kwestii pozyskania w miejsce utraconych dochodów wsparcia finansowego na inwestycję infrastrukturalną. W samym tylko roku 2023 miasto było to kwota około 50 mln zł. Na to zwrócił uwagę Andrzej Hutnik. Burmistrz pominął tę kwestię, bowiem to nie zasługa jego działań jest pozyskanie tak ogromnych środków na inwestycje.
Rozmowy i potrzeby w zakresie pojawienia się w Myszkowie środków na inwestycje prowadzili społecznicy i radni Miasta Myszkowa. Burmistrz bronił się, że te pieniądze nie mogą być przeznaczone na realizację jego projektów i nie mogą być przez niego wydatkowane dowolnie. Nie powiedział jednak, że z brakującej mu kwoty 32 mln zł i tak ogromną część wydałby na inwestycje, chyba że miał inne plany np. nagrody dla pracowników Urzędu Miasta lub inne działania promujące jego osobę.
Cenzura, a w zasadzie całkowity zakaz wypowiadania początkowo nałożony został na Tadeusza Bartnika. Żak uznał, że Bartnik zamierza wystartować w wyborach, i widać pomyślał, że odbierając mu prawo do wypowiedzi, zyska. A Bartnik pytał o sprawy ważne dla mieszkańców, i - o sprawy miasta.
Zastrzelił Żaka pytaniem, bo burmistrz od lat zapewniał, że robi wszystko, by warunki do prowadzenia biznesu były w Myszkowie bardzo dobre, ale z pozyskiwaniem przedsiębiorców, którzy chcieliby rozwijać swe firmy - jak mówił - jest bardzo ciężko.
Tadeusz Bartnik zapytał Żaka, czy to prawda, że miasto nie jest przychylne przedsiębiorcom, że jeden z nich chciał wybudować na Polach Będzińskich firmę, w której mógłby zatrudnić ok. 150 osób, a urzędnicy dali samo wydali negatywną interpretację prawną. Mężczyzna kupił działkę o powierzchni ok. 2,5 ha i chciał wybudować halę na powierzchni 5000 metrów, a przestrzenne zagospodarowanie przewiduje 4000 metrów i żadna prośba nie pomogła...
Biznes albo się dostosuje, albo niech szuka innego miejsca.
– Co zrobił urząd po uzyskaniu informacji, że taki przedsiębiorca jest, chce wybudować taką dużą fabrykę? Czy w jakikolwiek sposób miasto temu człowiekowi pomaga? Czy ma pan jakąkolwiek wiedzę na ten temat? – zapytał Bartnik, który pomaga przedsiębiorcy znaleźć rozwiązanie prawne tego problemu. Żak zbladł i powiedział, że nie ma wiedzy, ale sprawdzi. Jeśli jako prawnicy wymyślicie coś super – dodał.
- W trakcie spotkania w Mrzygłodzie wysłuchawszy głosu mieszkańców, przez Burmistrza zaproponowanej, że PKP i mam wam propozycję sposobu sfinansowania jej inwestycji wycenionej przez UM na kwotę około 200 tys. zł – mówił po spotkaniach T. Bartnik. Ale burmistrz potencjalnego kontrkandydata nie słuchał, a nawet zabronił mu mówić. Nie przejmując drogi i czeka, aż to PKP ją wyremontowało, a do dziś nie oddało w zarząd miasta.
To dobry sposób na odsunięcie od siebie problemu dziurawej drogi, który przecież nie miałby żadnych problemów rozwiązać.
Równie pokrętną politykę ma Żak w sprawie żłobka. Jeden z mieszkańców zadał pytanie na spotkaniu, jaki ma pomysł na odwrócenie procesu wyludniania Myszkowa i pobudzenie wzrostu demograficznego. Burmistrz najpierw się zaśmiał i mówił coś bykowym tonem, a później powiedział, że może otworzyć jeden żłobek publiczny, ponieważ miasto dofinansowuje żłobki prywatne i lepiej na tym wychodzi.
Nie wyszło mu to na dobre, bo w kwestii żłobka od dziesięcioleci funkcjonowały placówki oświatowe (przedszkole i żłobek). Obiekt był w centrum miasta.
Negatywnie ocenił politykę burmistrza Dariusz Lasecki, który podkreślił, że gdy był starostą, prosił Żaka o wsparcie dla biznesu i zawsze był odsyłany z kwitkiem. Lasecki zapytał Żaka, jaki ma pomysł na rozwiązanie konfliktu z Radą Miasta. – Może pan to obiecywać wszystko, że to zrobi każdą drogę, a to nie pan decyduje. Decydują radni, co będzie realizowane, a pan z radnymi nie potrafi się porozumieć. Od 5 lat nie dostaje pan absolutorium.
Jak chce pan rozwiązać ten problem? – pytał D. Lasecki. Żak na pytanie nie odpowiedział, powiedział, że odpowie po spotkaniu, redakcja wysłała zapytanie w imieniu radnego powiatowego. Może burmistrz odpowie.
Tytuł nieprzypadkowy
Włodzimierz Lwie Serce – tytułowa nazwa to polityczna satyra, pełna sprzeczności. Pierwowzór Ryszard Lwie Serce błędnie interpretowany był jako wyraz szlachetności rycerskiej, w rzeczywistości przydomek wziął od skuteczności w ściąganiu podatków. Jak Żak ściąga podatki, już Państwo wiedzą.
Historycy informują, że Ryszard Lwie Serce swoimi długami doprowadził skarb państwa do ruiny, co spotkało się z jawnym sprzeciwem arystokracji i doprowadziło do budowy systemu monarchii parlamentarnej. Do czego doprowadzi swymi działaniami Włodzimierz Lwie Serce? Strach pomyśleć, zwłaszcza przy bierności niektórych radnych.
Opublikowano: listopad 2023