Paulina Pietras chce zostać prezydentem, co ma do zaproponowania zawiercianom?
Paulina Pietras chce zostać prezydentem, co ma do zaproponowania zawiercianom?
Prawie drugi, ale jednak pierwszy wywiad z kandydatem na Prezydenta Miasta Zawiercie. Pierwsza rozmowa z radną Ewą Mićką nie doszła do skutku. Zakończyła się wylewaniem żali na prywatnym facebooku i wyśmiewaniem nakładu DEMOKRATYCZNEJ. Specjalnie dla tej szczególnej Czytelniczki z Zawiercia zdecydowałam się o zwiększeniu nakładu do 17 000 egzemplarzy i przekazania większej liczby gazet do jej miasta. Dostęp do informacji to podstawa, a informować będzie o czym.
Redakcja pyta Paulinę Pietras - jako pierwszą wymienianą publicznie kandydatkę do walki o urząd Prezydenta Miasta Zawiercie. Jaki ma pomysł na swoje rodzinne Zawiercie i czy ma szanse na wygraną z Łukaszem Konarskim?
- Zgodnie z oficjalnymi informacjami wybory samorządowe za ok. 2 miesiące. Nikt jeszcze nie oświadczył publicznie, że zamierza ubiegać się o urząd Prezydenta Miasta Zawiercie. Nieoficjalnie zrobiła to Ewa Mićka, ale ostatecznie, gdy redakcja przesłała jej pytania do wywiadu – zaginęła w czasie i przestrzeni. W takim razie Paulina Pietras jest pierwszym oficjalnym kontrkandydatem Łukasza Konarskiego?
- Oficjalnym kandydatem będę, gdy moja kandydatura zostanie zatwierdzona przez Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Moją kandydaturę do władz wojewódzkich zgłosiły struktury PiS powiatu zawierciańskiego.
- Jest Pani w opozycji do obecnie urzędującego prezydenta. Podobnie jak E. Mićka. Zapytam jak poprzednio: jak chce Pani wygrać z Łukaszem Konarskim, który na pewno zawalczy o głosy wyborców? Obserwatorzy życia politycznego jasno stwierdzają, że na ten moment obecny prezydent ma pewną kolejną kadencję.
- Pani Redaktor, po pierwsze chciałabym się poznać z choć jednym obiektywnym sondażem, który by dawał obecnemu prezydentowi „pewną kolejną kadencję”. Pojawiają się już moje zdaniem ukierunkowane tzw. sondaże, które mają tyle wspólnego z sondażami co ja z podnoszeniem ciężarów. Po drugie do wyborów mamy 2 miesiące, a przypominam sobie, że jeszcze 3 miesiące przed wyborami parlamentarnymi 15% poparcia miała Konfederacja, a wynik wyborczy poparcie spadło o połowę.
Uważam, że jedyne co jest pewne w wyborach na Prezydenta Zawiercia to druga tura i najpierw o wejście do niej mam zamiar zawalczyć, a kto w niej będzie moim przeciwnikiem, jest sprawą wtórną.
- Radni RM Zawiercia obradują zwykle przez wiele godzin. Czy uważa Pani, że są Państwo skuteczni?
- Jestem tylko częścią składową tej rady, a nie całą radą i mogę odpowiadać tylko za siebie. Natomiast jestem blokada marnotrawienia publicznych pieniędzy jest skutecznością to tak, jesteśmy skuteczni. Nie pozwoliliśmy na zadłużenie miasta na ponad 50 mln zł. Jeżeli uchroniliśmy mieszkańców przed wyrwaniem z ich kieszeni po ponad 500 zł przez podniesienie podatków, to uważam, że też byliśmy skuteczni i nie pozwoliliśmy na ograbienie mieszkańców.
Skuteczność jak Pani widzi, można mierzyć różną miarą
- Współpracy na linii prezydent-radni w Zawierciu w tej kadencji nie ma. Jak Pani sądzi, kto na tym konflikcie zyskuje, a kto traci – oczywiście poza mieszkańcami?
- Tu nie ma zwycięzców, na tym konflikcie wszyscy tracą, radni, prezydent a najwięcej mieszkańcy. Przykro mi, że dwa organy naszego samorządu nie współpracują. Przypominam sobie o jakieś trzy lata temu posłem do Pana prezydenta z propozycją resetu stosunków między przynajmniej częścią rady a Panem prezydentem. Zasiadłam na słynnej niebieskiej kanapie.
Zostałam wysłuchana, Pan prezydent stwierdził, że on teraz to zajmie się układaniem wyborów za 3 lata i będzie chciał, żeby radni mieli jakieś sukcesy. Po czym za parę dni odwołał nasze wspólnie ustalone spotkanie i tyle było. Przykre to.
- Dlaczego zdecydowała się Pani na start?
- Kiedy zostałam radną, nastawiłam się na naukę i słuchanie. Najpierw dokładnie zapoznałam się zadaniami gminy, sposobami finansowania tych zadań, a także z możliwościami pozyskiwania na te zadania środków zewnętrznych. Następnie wsłuchałam się w potrzeby mieszkańców, odbyłam dziesiątki, a może i setki spotkań w różnych miejscach z naszymi mieszkańcami i uznałam, że ich uwagi i potrzeby powinny znaleźć odbicie w priorytetach naszego samorządu.
Niestety te moje propozycje uderzyły w próżnię, żadnego odzewu, bo prezydent miał inne spojrzenie na miasto, dla niego liczyły się zabawy, puszczanie baloników i kolorowy pył. Zrozumiałam, że aby realizować pomysły podpowiedziane przez mieszkańców, muszę mieć moc sprawczą, a w samorządzie gminnym taka moc we władzy gminy, czyli w naszym wypadku Prezydent Miasta Zawiercie.
- Teraz czas na konkrety: co ma Pani do zaproponowania mieszkańcom? Czego Zawiercie i zawiercianie potrzebują?
- Obecny pan prezydent w swojej kampanii wyborczej zapewniał mieszkańców o przejrzystości w działaniu. Niestety nie dotrzymał danego słowa, ale to jego mieszkańcy rozliczą z obietnic. Jawne działania i wsłuchanie się w potrzeby mieszkańców to winno być priorytetem dla każdego włodarza naszego miasta, aby oprócz jasnych świecidełek i kwiatów w Zawierciu rozwijała się infrastruktura oraz powstały nowe miejsca pracy.
Jednoczenie ważne jest środowisko, o którym często się zapomina, ważne jest, by rozwijać się u nas system retencji wody, której brakuje z powodu wciąż ocieplającego się klimatu. Natomiast absolutnym priorytetem jest zapewnienie naszej wizytówce, naszej dumie, czyli klubowi Aluron nowoczesnej hali, aby spełniała oczekiwania zarówno zawodników, jak i kibiców.
Dość z tym chocholim tańcem, chcę, aby to wybrzmiało. Doprowadzę do powstania nowoczesnej hali sportowej w Zawierciu i to w pierwszych latach kadencji.
- Załóżmy, że wygrywa Pani wybory, Co robi pani w pierwszej kolejności?
- W pierwszej kolejności zaproszę wszystkich radnych na robocze spotkanie, tak abyśmy wspólnie określili priorytety dla naszego miasta. Na takim spotkaniu przedstawię swoją koncepcję rozwoju Zawiercia i poproszę o surową recenzję. Na pewno nie odrzucę ad hoc żadnej propozycji zarówno radnych, jak i mieszkańców.
- A teraz czas podsumowań. Jak ocenia Pani mijającą kadencję?
- Początek kadencji zapowiadał się dość imponująco, niestety w pewnym momencie brakło dialogu między dwoma organami naszego samorządu, czyli między radą a prezydentem. Stracili na tym mieszkańcy oraz budżet miasta, gdyż nie wykorzystano wszystkich dostępnych środków zewnętrznych na rozbudowę naszego miasta.
- Co Pani zdaniem było największym sukcesem tych ostatnich 5 lat?
- Sukcesem była szansa. Szansa na środki rządowe, jakie wpłynęły i mogły wpłynąć do naszego budżetu, były niesamowicie wysokie. Nie przypominam sobie, żeby za jakiegokolwiek innego rządu takie środki wspomagały miasta i gminy. Czy ta szansa została wykorzystana? To niech już ocenią wyborcy.
- A największą porażką?
- Moim zdaniem największą porażką był wybór obecnego prezydenta ponad 5 lat temu. Prezydenta, który według mnie nie szanuje ani mieszkańców, ani rady, z którą powinien współpracować. Czasami zastanawiam się, czy mogłam coś zrobić więcej, aby przerwać tę sytuację, ale dochodzę do wniosku, że przy tak niedojrzałym prezydencie inicjatywa byłaby rzucaniem grochu o ścianę.
- Teraz czas na podziały. Patrząc z boku, można stwierdzić, że Konarski scalił opozycję, niektórzy nawet stwierdzają, że ujednolicił międzypartyjnie. Wewnątrzpartyjnie zauważalne są tarcia. Czy Paulina Pietras wystartuje z pełnym poparciem PiS?
- Rzeczywiście pan prezydent doprowadził do tego, że radni z różnych środowisk politycznych zjednoczyli się w jednym celu – powstrzymania szaleństwa zadłużania miasta na wymyślone zabawy prezydenta. Jeżeli chodzi o poparcie dla mnie przez Prawo i Sprawiedliwość z naszego powiatu, to powiem tylko, że to właśnie te struktury wysunęły moją kandydaturę i do wyborów spokojnie stanę, wiedząc, że mam za sobą pełne wsparcie moich koleżanek i kolegów.
- Dziękuję za rozmowę.
Opublikowano: styczeń 2024