— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Prawo

PORNO afera w Ogrodzieńcu, penis orężem w medialnej wojnie

Zaczęło się od zwrócenia uwagi, skończyło się na działaniach policji i prymitywnym artykule ogrodzienieckiego giermka, którego orężem stał się… penis z Facebooku „carycy Maryny”. Choć brzmi zabawnie, niektórym nie będzie do śmiechu.

To historia jak z kabaretu, ale nie wszyscy po przeczytaniu artykułu będą się śmiali. Zaczęło się romantycznie, od zdjęcia jej wielkości Marii Milejskiej chwalącej się na prywatno-służbowym Facebooku pysiami, wypełnionymi po brzegi puchatą śmietanką.

Niby nic, ale jakiś internetowy troll zachwycony zdjęciem Sekretarz MiG Ogrodzieniec i jednocześnie radnej Rady Powiatu Zawierciańskiego odebrał nadziane słodycze zaproszenie i wkleił w komentarzu niewybredny zrzut i dość ważnym oświadczeniem.

Autor - bez wątpienia mężczyzna – zaprasza do kopulacji i prezentuje swego „ptysia”, zapewniając, że nic się nie stanie, gdy wybranka przyjmie zaproszenie. Rzeczywistość – różniła się od mego opisu – zasadniczo - nikt nie owijał w bawełnę, było wprost i bezpośrednio.

Nie wiem, czy to przypadek, czy właścicielka profilu zachwyciła się tym komentarzem, bo „zalegt” u niej aż 9 tygodni. Uznałam, że nawet gdyby to był zachwyt, to funkcjonariuszowi publicznemu, jakim Milejska bez wątpienia jest, takie działanie nie przystoi, w końcu to treści pornograficzne.

Zwróciłam więc pani radnej subtelnie uwagę. Jeden dzień – nic, drugi – nic, trzeci – nic. Trzeciego dnia nie czekając do symbolicznych siedmiu, udostępniłam zrzut zrzutu pod postem mieszkańca gminy Ogrodzieniec, który informował o mnogości zgłoszonych komitetów na tym terenie.

I nie byłoby żadnej afery, gdyby Maria Milejska, nawet opóźniona 9 tygodni penisa z profilu usunęła. Ale nie, jak się bawić, to się bawić. Nie stąd, ni znąd pojawił się wśród komentujących pierwszy giermek ogrodzienieckich dam, pławiący się w sponsorowanych reklamach. Jarosław Mazanek, redaktor Kuriera Zawierciańskiego i Gazety Myszkowskiej zaatakował właściciela profilu i mnie. Zarzut: dla Marcina Kocjana – nieusuwanie mojego komentarza, a dla mnie – promowanie pornografii...

I nieważne, że gdzieś tam sobie u kogoś na Facebooku ten penis widniał 9 tygodni, ważne było tu i teraz. Mój były pracodawca uczepił się przyzwoitka jak średniowieczny dziby i ruszył do ataku, strasząc organami (nie mowa tu o narządach) ścigania. Obiecał zawiadomienia... W międzyczasie zdążył przeciekłone dzieci Marcina, uznać za niepełnosprawne - Kto mu zabroni? Jak zwykle w ogniu komentarzy krytycznych wobec swojej działalności, Mazanek zamilkł.

Zanim zniknął zdążył zrobić komentatorską sekcję naszych życiorysów. Ale po pisenie i co po co?

Penis ratuje Kuriera

Pole walki przeniósł na łamy czytanego tylko przez czytelnicze ogrodzienieckie damy – Kuriera Zawierciańskiego. A tam prawdziwa „wiwisekcja”, znaczy artykuł, który przyszli adepci dziennikarstwa powinni analizować, ucząc się jednocześnie jak nudzy tekstu nie pisać. Choć muszę przyznać, że rozłożenie na czynniki pierwsze mojej kariery zawodowej prawie mi się spodobało. Prawie, bo pan Jarek serwował tylko fragmenty prawdy.

Jedną z nich było to, że pracuję od 2016 roku po kolei w „w starostwie powiatowym w Będzinie, później w Urzędzie miasta, a od ubiegłego roku w szpitalu w Zawierciu. Wszędzie zajmuję się promocją. To miejsca, gdzie rządzi PiS”. Prawie panu Jarkowi wyszło, prawie.

Moim przełożonym był Starosta Będziński, faktycznie należący do PiS. Ale PiS rządził w powiecie będzińskim tylko do listopada 2018 roku. Od 2018 roku Starostą Będzińskim jest szef powiatowych struktur SLD i mój były przełożony, z którym pracowałam od 2018 do 2022 roku. W 2022 roku faktycznie zmieniłam pracę na Urząd Miejski w Będzinie, a tam moim pracodawcą był Prezydent Będzina, współprzewodniczący Śląskiej Lewicy, zasiadający też w zarządzie krajowym Lewicy.

Ale, że pan Jarek Lewicę powiedzieć lubi, więc do takiego jej błędu jak praca ze mną, przyznać się nie mógł, zrzucił więc wszystko na PiS. Z rozpędu (nie ma większa prezydenckie jak były prezydent Aleksander Kwaśniewski) uznał, że wplecionej w artykuł Dorocie Kaim-Hagar z sympatii przyzna nową specjalizację (a tak naprawdę jest to wykształcenie średnie) i (tak bez wielu lat dodatkowych studiów, bez egzaminów) została neonatologiem.

Mniej łaskawy był dla dobrodziejki, która go pomocy wezwała – Przez językowe nieokreślanie i nieumiejętne stawianie przecinków czy liter wysłał Marię Milejską na polityczną emeryturę. Bo jak inaczej odczytać wątpliwe pochwały: „Jest polityczna, mamą, babcią”…

Gazeta pełni ważną rolę

Rolą prasy jest wzbudzanie dyskusji społecznej na różne tematy. Od wielu lat prowadzone są akcje w bezpieczeństwie w internecie. Opisany wyżej przykład pokazuje, że nawet dorośli funkcjonariusze publiczni nie potrafią ustrzec się przed niebezpieczeństwami czyhającymi w sieci. Komentarz został usunięty, niesmak pozostał. Ile osób to było widziało zdjęcie penisa? Ile z nich było dziećmi? Maria Milejska, zanim zablokowała mnie na Facebooku miała ponad 2000 obserwujących.

Mając na względzie wystąpiłam z prośbą o przeprowadzenie w ogrodzienieckich szkołach prelekcji o bezpiecznym korzystaniu z sieci. Policja jednak trzyma rękę na... pulsie i zapewnia, że takie prelekcje są w placówkach prowadzone.

- Profilaktycy Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu regularnie prowadzą działania profilaktyczne w placówkach szkolnych na terenie całego powiatu odnosząc się do tematów cyberzagrożeń, odpowiedzialności prawnej nieletnich, hejtu oraz mowy nienawiści. Mając na uwadze przedmiotowe zdarzenie zostały zlecone czynności w Komisariacie Policji w Ogrodzieńcu pod kątem art. 202 par. 1 KK – odpowiedział st. sierż.

Konrad Kluza Asystent Wydziału Prewencji z Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu.

Z drugiej części odpowiedzi wynika, że funkcjonariusze sprawdzą, czy doszło do przestępstwa. Art. 202 par. 1 traktuje: „Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. O efekcie policyjnych działań będziemy informować.

Uwikłany w prowokację

Rozochocony walką Jarosław Mazanek złapał jedną z przynęt zarzucanych przed wieloma miesiącami na ogrodzienieckich decydentów. O tym, że w Urzędzie Miasta i Gminy Ogrodzieniec mają na bakier z ochroną danych przekonałam się na własnej skórze. Trudno było uwierzyć, że po zawiadomieniu do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszystko nagle cudownie się naprawiło.

Wysłałam więc przez niby przypadek różne wiadomości w różne miejsca, licząc, że w końcu zarzucona przynęta zostanie wyłowiona. Rozczarowana do granic możliwości wielomiesięczną ciszą, sprawdzałam co jakiś czas, wysyłając wnioski. I co? I moje przypuszczenia okazały się słuszne. Ktoś – a przypuszczać mogę, że to Jarosław Mazanek, wystąpił z wnioskiem pytającym o treść „pomyłkowego” e-maila, którego wysłałam do prezes spółki Zamek.

Wówczas pani prezes potwierdziła szybko, że jak sądzi była to adresatem wiadomości. Poprosiłam o usunięcie e-maila. Ale gdzieżby! Po kilku miesiącach dostał go – nie zgadnę Państwo kto. Ale Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych będzie miał problem z rozwikłaniem tej zagadki.

Panie Jarku…

Jako uznany przez pana porno promotor pozwolę sobie napisać dwa słowa o panu, których pan raczej do publicznej wiadomości nie poda.

Po akcji z niby operacją na kolanku, która „zwolniła” pana z udziału w rozprawie, a pan niczym rączy koń hasał po myszkowskich chodnikach, po moich znajomych i próbę „ubrania” mnie w działanie razem z dwójką sędziów w zorganizowanej grupie przestępczej z przyjemnością odebrałam wiadomości, że z jednym z tych sędziów przegrał pan przed Sądem Najwyższym. Na szczegóły przyjdzie jeszcze czas.

A bohaterom pana artykułów życzę determinacji w walce z wytworzonymi przez pana kalumniami lub takiego dystansu i poczucia humoru, jakie wypracowałam ja. Każdy pana artykuł, komentarz czy co tam pan wyprodukuje – bawi mnie do łez. A śmiech to przecież zdrowie. Szczerze za tę dawkę witamin dziękuję i cieszę się, że pan z takim uporem śledzi realizowane przeze mnie zlecenia czy wykonywane prace. Zawsze może pan spróbować robić to, co ja. Świat stoi przed panem otworem!

I proszę odwiedzić może okulistę, skoro moje promowanie pornografii pan dostrzegł, a dziewięciotygodniowego braku reakcji Milejskiej już pan nie zauważył. Chyba, że reklama Liliki przysłania panu oczy.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie