KONARSKI chce kontynuować pozytywną politykę rozwoju miasta
To trzeci i ostatni wywiad z kandydatem na Prezydenta Miasta Zawiercia. Nie udało się niestety porozmawiać ze wszystkimi - zabrakło wywiadu z Michałem Myszkowskim i rozmowy z kandydatką Platformy Obywatelskiej. Ta ostatnia nie była zainteresowana darmową publikacją i podzieleniem się z zawiercianami swymi pomysłami na miasto.
Z obecnie urzędującym i ubiegającym się o reelekcję Łukaszem Konarskim rozmawiam o mijającej właśnie kadencji i trwającej - bardzo brutalnej kampanii wyborczej. Co zmieniło się zdaniem Konarskiego w mieście i jaki ma plan na dalsze zarządzanie Zawierciem.
- Kończy się kadencja tego samorządu. Jest Pan zadowolony z ostatnich 5 lat funkcjonowania Zawiercia?
- Jestem wymagający wobec siebie, dlatego zawsze wieszam poprzeczkę maksymalnie wysoko. Trudno samemu siebie oceniać, więc może najuczciwiej będzie odpowiedzieć, że gdy rozmawiam z mieszkańcami, a takich rozmów odbywam bardzo dużo – budujące jest dla mnie to, że mieszkańcy zauważają jak Zawiercie się rozwija i mówią o tym wprost.
Warto zaznaczyć, że w tej kadencji pozyskaliśmy rekordowe 230 mln zł! – to ogromne środki, jakich Zawiercie nie zdobyło w dwóch poprzednich kadencjach razem wziętych. Ta kwota została przeznaczona na rozwój miasta. Mimo ogromnych trudności, z którymi musieliśmy się borykać w tej kadencji, udało nam się zrealizować mnóstwo inwestycji, które są ważne dla mieszkańców.
W wielu przypadkach wprowadziliśmy też takie rozwiązania, o których w poprzednich kadencjach nikt nie myślał, a teraz podczas spotkań na ulicach zdarza się, że mieszkańcy dziękują za to, że w końcu ktoś tym się zajął. Wszystko zebraliśmy w „100 konkretach", które publikuję w mediach społecznościowych, ale także w wersji drukowanej. To zbiór realnych, konkretnych zmian, które udało nam się wprowadzić.
Odnowione budynki, przebudowy dróg i wodociągu, powstanie Szkoły Muzycznej, budowa nowych mieszkań, nowe miejsca pracy w Strefie Aktywności Gospodarczej, nowe wozy strażackie dla naszych OSP, nowa hala przy SP9, remonty basenów, więcej wydarzeń w Zawierciu – to tylko część naszych działań. Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że pomimo pandemii i wojny na Ukrainie, zrobiliśmy wszystko, by mieszkańcy byli dumni ze swojego miasta i bardzo dobrze czuli się w Zawierciu.
- Uważa Pan, że mieszkańcy są zadowoleni z tego, jak w ciągu tej kadencji zmieniło się miasto?
- Najlepiej zapytać o to samych mieszkańców. Z zawierciankami i zawiercianami rozmawiam jednak od początku kadencji, a nie tylko przy okazji kampanii wyborczej. Z tych rozmów wynika, że mieszkańcom podobają się pozytywne zmiany w naszym mieście. I co ważne odczuwają je w życiu codziennym. Ta intensywna praca przyniosła wiele dobrych owoców. Chcemy kontynuować te działania w kolejnych latach.
- Jedna z radnych powiedziała, że to nie mieszkańcy są u Pana na pierwszym miejscu, a priorytetem dla Pana jest autopromocja. Padł zarzut, że wyprzedził Pan w rankingach facebookowych nawet Rafała Trzaskowskiego. Kto lub co dla Łukasza Konarskiego, Prezydenta Miasta Zawiercie jest najważniejszy?
- Chętnie zobaczyłbym ten ranking [śmiech]. A tak poważnie – każdy, kto mnie zna, wie, że priorytetem są dla mnie mieszkańcy i wszystkie działania, które mają ułatwiać życie zawierciankom i zawiercianom. Zresztą – najuczciwiej rozliczyć jest tę kadencję, patrząc na konkrety, jakie zostały wykonane w tych latach. Wiele miast z powodu pandemii i wojny zahamowało swój rozwój, tymczasem Zawiercie w ostatnich 5 latach przyspieszyło.
A co do wątku związanego z komunikacją - w tej kadencji wprowadziliśmy zupełnie inny styl komunikowania się z mieszkańcami. Wiele osób nie może zrozumieć, że to już XXI wiek i internet towarzyszy nam praktycznie na każdym kroku. Mieszkańcom zdecydowanie łatwiej jest napisać do mnie np. na Facebooku i zadać konkretne pytanie, niż specjalnie przyjeżdżać do urzędu. Wielu z nich z social mediów dowiaduje się co robimy, co planujemy czy jaką inwestycję kończymy.
To wygodna i lubiana przez mieszkańców forma raportowania naszej codziennej pracy. A poza tym z mediów społecznościowych korzystamy również po to, by poza projektami i inwestycjami - informować o ewentualnych utrudnieniach czy sytuacjach nagłych. Uważam, że funkcjonuje to bardzo sprawnie i dlatego opozycja nie jest z tego zadowolona.
Przyzwyczaiłem się już do tego, że Radni zawsze znajdą jakiś temat, który im się nie podoba i wyobrażam sobie też krytykę w sytuacji, gdyby w ogóle nie było mnie na Facebooku [uśmiech]. Reasumując - najważniejsze, że mieszkańcy czują się poinformowani i na bieżąco są informowani o naszych pracach.
- Niewielu mieszkańców ogląda transmisję sesji, a jeszcze mniej osób nieinteresujących się polityką lokalną rozumie konflikt na linii dwóch organów samorządowych. Dlaczego współpraca między Panem a radnymi jest utrudniona?
- Nie chcę aż tak generalizować, ponieważ Radni Darek Kurek i Dominik Janus to osoby, z którymi współpracuję na co dzień. Bez wątpienia zależy im na tym, by Zawiercie rozwijało się i było miejscem przyjaznym dla osób w każdym wieku. Gdyby natomiast spojrzeć na pierwsze lata tej kadencji i pozostałych Radnych, to udawało się osiągać kompromis w wielu kwestiach. Im bliżej wyborów, tym ta współpraca układała się jednak gorzej.
Mogę domyślać się, że chodzi o to, że zrealizowaliśmy ponad 90 proc. programu wyborczego z 2018 roku i trzeba było w jakiś sposób uderzyć bezpośrednio we mnie. Opozycja uznała, że najlepiej wmówić mieszkańcom, że jestem człowiekiem konfliktowym, z którym nie potrafią się porozumieć.
Mnie bliższa jest natomiast opinia tych, którzy twierdzą, że Zawiercie potrzebuje Rady Miasta zaangażowanej realnie i na co dzień skupiającej się na realizacji projektów, a nie stale kalkulującej własne polityczne korzyści.
- W Zawierciu śmieją się, że jest Pan cudotwórcą - potrafił Pan zjednoczyć Platformę Obywatelską z PiS. Radni obu ugrupowań głosują wspólnie, najczęściej przeciw Pana propozycjom.
- Mnie nie jest do śmiechu, ponieważ opozycja myśli chyba, że takimi decyzjami robi na złość Łukaszowi Konarskiemu, tymczasem uderza to w mieszkańców i miasto. Remonty kamienic, wodny plac zabaw, boisko Włókniarz... - naprawdę trudno przejść obojętnie obok inwestycji, które dla dobra mieszkańców mogliśmy już realizować, a które stanęły w miejscu tylko dlatego, że radni to zablokowali.
Wierzę w to, że 7 kwietnia mieszkańcy wybiorą innych reprezentantów i przez następne lata zrealizujemy wspólnie wiele inwestycji.
- Rzadko pojawia się Pan na sesjach rajców miejskich. Część radnych wydrukowała sobie tekturowego Prezydenta, a na słupach miejskich wywiesili plakaty poszukiwawcze. Jak to rozumieć?
- Często zdarzało się tak, że w dniu sesji przebywałem na konferencjach czy ustalonych spotkaniach poza Zawierciem. Zdarza się, że jestem zapraszany w roli eksperta i wypowiadam się na temat rozwoju miasta czy też rewitalizacji. Kiedy tylko mogę, to uczestniczę w obradach, chociaż 10-godzinne posiedzenia, z których niewiele wynika to – moim zdaniem - nie jest samorząd, który odpowiada na potrzeby mieszkańców.
Ostatnio od jednego z mieszkańców usłyszałem, że ma wrażenie, że radni są mało aktywni w trakcie miesiąca, więc przeciągając obrady do 8 czy 10 godzin, próbują sprawić wrażenie zapracowanych. I przyznam, że trudno się z tym nie zgodzić. Nie kojarzę miast, w których posiedzenia trwałyby, jak takie maratony. Te sprawy należy załatwiać szybciej, sprawniej, a zamiast pokazówek koncentrować się na pracy w terenie, a nie biurokracji.
Inna sprawa, że gdy akurat nie ma mnie na sesji, to obecne są moje zastępczynie, więc nie jest to sytuacja, która jakkolwiek wpływałaby na zakłócenie prac rady.
- W tej kadencji sporo mówi się o Zakładzie Gospodarki Komunalnej. Jak się Pan do tego odniesie?
- Radni w Zawierciu starają się umniejszać każdy nasz sukces, tymczasem, gdy pojawi się jakikolwiek problem to słyszę, że to „wina Konarskiego". ZGK to największa spółka w mieście, która wzbudza też najwięcej emocji i doskonale to rozumiem. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że gdy tylko dochodzą do mnie sygnały o tym, że mogą wystąpić jakieś nieprawidłowości, to od razu reaguję.
Dlatego też ze stanowiskiem musiał pożegnać się poprzedni Prezes Jarosław Mazur, wobec którego pojawiły się liczne i poważne zarzuty, poparte dokumentami i zajmuje się tym prokuratura. Każdy odpowiedzialny gospodarz miasta w takiej sytuacji dokonałby w takiej sytuacji zmiany na tym stanowisku.
- Od pana kontrkandydatów można usłyszeć: Prezydent - zamiast dbać o infrastrukturę, biega po festynach. Zgadza się Pan z tym?
- Mam inne odczucie, ponieważ tak, jak wspominałem – tych trudności, które nie były zależne od nas, w tej kadencji było naprawdę sporo. Tymczasem sobie poradziliśmy. Tematów lokalnych również nie brakowało. Pierwsze z brzegu przykłady: przedłużona została umowa dla Schroniska dla Zwierząt, kultowa kawiarnia Bocianówka została wyremontowana i uregulowaliśmy stan prawny hali wymiennik. Takich spraw było zdecydowanie więcej, a wymieniłem teraz te najbardziej medialne.
Odnosząc się do samych kontrkandydatów: w mojej ocenie Michał Myszkowski w swoim programie zakłada tak naprawdę... kontynuację działań Ruchu Konarskiego. Dlatego jestem zaskoczony jego głosowaniami podczas sesji Rady Miejskiej, gdy ewidentnie blokował nasze pomysły. O Jarosławie Mazurze już rozmawialiśmy, prokuratorzy i policjanci mają pełne ręce roboty...
Z kolei Radna Paulina Pietras pewnie nie jest w gronie tych kontrkandydatów, którzy mówią, że „biegam po festynach", ponieważ widzimy się na wielu wydarzeniach, a w Skarżycach tańczyliśmy [uśmiech].
- A kontrkandydatka Anna?
- Kiedyś, w czasie podróży pociągiem do Warszawy, jeden z pasażerów zaczepił mnie i długo rozmawialiśmy o Zawierciu. Pytał mnie m.in. o to, co właśnie Anna zrobiła dla miasta i naszych mieszkańców. Była przecież posłanką, wiceministrem gospodarki... Przyznam szczerze, że przez 2 godziny nie wskazałem żadnego takiego sukcesu Ani. Mój rozmówca też bezradnie rozłożył ręce.
Gdy dowiedziałem się, że Ania Nemś pozwała miasto, ponieważ koniecznie chciała być wiceprezydentem, to w pierwszym momencie pomyślałem, że ktoś żartuje. Okazało się jednak, że chciała od nas (od Urzędu), czyli w zasadzie od wszystkich mieszkańców, ok. 170 tysięcy złotych... No cóż, niektórzy chcą pracować w samorządzie, ponieważ myślą o rozwijaniu miasta, a inni – co w mojej ocenie pokazuje ten przypadek – przeliczają tylko pieniądze. To przykre.
Sprawa jest obecnie na takim etapie, że sąd przyznał nam rację i nie ma mowy o powrocie Anny Nemś do Urzędu Miejskiego.
- Obiecywał Pan, że w Zawierciu powstanie wiele mieszkań - w tym komunalnych i socjalnych. Fakt, w mieście pną się do góry mury nowych bloków, ale to prywatne inwestycje. Ile mieszkań Miasto Zawiercie oddało w tej kadencji do użytku?
- Obiecałem i dotrzymałem słowa, chociaż wiemy, że współpraca z obecną Radą Miejską nie należy do najłatwiejszych. Trwa budowa mieszkań komunalnych na Osiedlu TAZ, a wcześniej powstały już mieszkania chronione, czyli dedykowane najbardziej potrzebującym mieszkańcom. To, że inwestują u nas deweloperzy też traktuję jako duży plus dla miasta. Tym bardziej, że powstały lub powstają u nas mieszkania na każdą kieszeń.
Pamiętajmy również, że w Kromołowie ruszy niebawem budowa tanich mieszkań czynszowych.
- A teraz o czymś przyjemnym. 5 największych Pana sukcesów w sprawowaniu urzędu.
- Inwestycje, które już wymieniłem, przywrócenie do życia zapomnianych miejsc przeznaczonych na rekreację (Bulwary nad Wartą, Stawy Holenderskiego) oraz powstanie Szkoły Muzycznej. Ponadto na pewno to, że urząd stał się bardziej przyjazny dla mieszkańców, co potwierdzają wyniki badań. To była także rekordowa kadencja pod względem pozyskiwania środków zewnętrznych (ponad 230 milionów złotych).
- 5 najistotniejszych dla Pana planów na przyszłą kadencję.
- Cel główny to kontynuacja wprowadzania pozytywnych zmian. A konkretnie: nowa hala sportowa, mediateka, rozwój lokalnego biznesu i Strefy Aktywności Gospodarczej, rozbudowa krytego basenu przy Szkole Podstawowej nr 3 oraz rewitalizacja Stawów Holenderskiego. Warto jednak podkreślić, że Plan dla Zawiercia powstawał wspólnie z mieszkańcami i mamy wiele rzeczy do zrobienia.
To m.in. jeszcze więcej pozytywnych inwestycji w poszczególnych osiedlach oraz sprawniejsze i efektywniejsze łatanie dziur w drogach.
- Wierzy Pan w zwycięstwo? Gdyby miał Pan wybrać spośród 4 kontrkandydatów: z kim chciałby Pan się zmierzyć w drugiej turze?
- Oczywiście, że wierzę w zwycięstwo. Nie startowałbym, gdyby było inaczej. Rozmawiając z mieszkańcami widzę bardzo dużo dobrej energii, otrzymuję bardzo dużo wsparcia. Wiele znanych i szanowanych osób dołączyło do mojego Komitetu Poparcia. O wyniku wyborów mieszkańcy zdecydują już 7 kwietnia i to do nich należy ostateczna decyzja.
Mogę zapewnić, że głosy oddane na mnie i pozostałe osoby z Ruchu Konarskiego to gwarancja kolejnych pozytywnych zmian w naszym mieście, a także uczciwość, zaangażowanie i praca przynosząca konkretne efekty.
- Obserwuję kampanię wyborczą w wielu powiatach i miastach. To, co dzieje się w Zawierciu przekracza wszelkie normy dobrego smaku i jakiegokolwiek współzawodnictwa. Najbardziej dostaje się Panu i Pana kandydatom. W ostatnim tygodniu marca pojawiły się nawet obrzydliwe wątki obyczajowe.
Zawierciańska polityka sięgnęła bruku w chwili opublikowania nagrań, które powstały przed laty, a pojawiły się w internecie niemal na ostatniej prostej i prezentowały kłótnie dwojga ludzi, którzy dziś funkcjonują w zupełnie innych rzeczywistościach i oglądają te treści ich dzieci. W ostatnim tygodniu mają być rzucane jeszcze pikantniejsze kawałki. Czy naprawdę Pana konkurenci w ten sposób chcą wygrać wybory?
- To pytanie najlepiej skierować do moich kontrkandydatów, ale pewnie każdy z nich odpowie, że prowadzi pozytywną kampanię, bez hejtu. Niestety ja i moi współpracownicy widzimy to inaczej i naprawdę – trudno w to uwierzyć. Do tego, co już poruszyła Pani Redaktor, dodałbym jeszcze to, że ktoś podrobił podpis mojego rzecznika prasowego Patryka Drabka i podszywając się pod niego, złożył zawiadomienie do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Sprawa jest w prokuraturze.
Przed świętami do mieszkańców trafił z kolei Kurier Zawierciański. Pan Jarosław Mazanek nie jest przez nas wspierany finansowo, nie kupujemy tam reklam i to widać, czytając KZ. Mnóstwo tam treści, które mają mnie zdyskredytować w oczach mieszkańców. Nie miałem żadnych spraw sądowych, nie postawiono mi też zarzutów i to problem dla opozycji. Dlatego też konkurenci próbują kojarzyć mnie z sytuacjami, które nie miały miejsca i na których potwierdzenie nie ma żadnych dowodów.
- Dziękuję za rozmowę.
Opublikowano: marzec 2024