— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

M jak menedżer, czyli polityczna kariera w spółce skarbu państwa

Przedsiębiorca produkujący znicze i dystrybuujący automaty do nich pod cmentarzami, wieloletni samorządowiec został wiceprezesem spółki Jurajski Agro Fresh Park (JAFP). Mariusz Karkocha zarządza spółką, której podstawą działalności jest rynek rolny i spożywczy. Inny Mariusz pracę w spółce-matce stracił.

Trepka, który po przegranych przez PiS wyborach trafił na bezpieczny ląd w Regionalnym Funduszu Gospodarczym, nie mógł się chyba spodziewać, że jego „złoty spadochron” zadziała tak krótko. Zatrudnienie w spółce z kapitałem skarbu państwa, o warunkach, o jakich zwykli pracownicy mogliby jedynie pomarzyć, okazało się równie kruche jak jego pozycja polityczna.

JAFP to spółka-córka Regionalnego Funduszu Gospodarczego – obie ze 100% kapitałem skarbu państwa. Jak czytamy na stronie JAFP spółka ma odgrywać wiodącą rolę w łańcuchu wartości, pełniąc rolę integratora rynku od dostawców produktów rolniczych i ogrodniczych, poprzez usługi poprodukcyjne i przetwórstwo, aż po ośrodki dystrybucji, sprzedaży i konsumentów ostatecznych.

Jakie doświadczenie do zarządzania tego rodzaju przedsiębiorstwem ma Mariusz Karkocha, znany w gminie Poraj samorządowiec? Karkocha jest radnym Rady Powiatu w Myszkowie, startował z listy Koalicji Obywatelskiej (PO), na finiszu poprzedniej kadencji przez „chwilę” był przewodniczącym – wybrany także siłami PiS. Wcześniej zasiadał w Radzie Gminy Poraj. Pracę w JAFP uzyskał po zmianie władzy. Platforma Obywatelska widać pokłada w nim nadzieję i ufa, że potrafi zarządzać.

Bilans na zero

Gdy Karkocha awansował, pracę tracił radny wojewódzki, znany polski menedżer (przynajmniej z Wikipedii) – Mariusz Trepka, którego koledzy po partyjnej linii zatrudnili w Regionalnym Funduszu Gospodarczym tuż po wyborach parlamentarnych, gdy już wiadomo było, że PiS nie utworzy rządu i straci władzę w kraju i spółkach skarbu państwa.

Zanim były poseł trafił do Częstochowy – musiał rozliczyć się ze szpitalem w Czeladzi, gdzie przebywał na urlopie bezpłatnym, lecz trudno było nawet wyobrazić sobie, by ktoś tam czekał na niego z otwartymi rękoma.

Ostatecznie wikipedyjny specjalista od zarządzania miękko wylądował w RFG, gdzie od razu po zatrudnieniu dostał warunki, o których niepartyjni pracownicy mogli jedynie marzyć i to po wielu latach pracy. Wszystko tylko na chwilę.

W sierpniu radni Sejmiku Województwa Śląskiego mieli zdecydować o wyrażeniu lub nie zgody na rozwiązanie z radnym, czyli Mariuszem Trepką stosunku pracy. Zgodnie z prawem pracodawca, chcąc zwolnić radnego, musi z takim wnioskiem wystąpić. I wystąpił, co wywołało burzliwą dyskusję, a były poseł próbował robić z siebie ofiarę systemu i cierpiętnika, który przecież ma rodzinę. Wygłosił, że będzie zwalniany tylko dlatego, że jest radnym sejmiku z listy PiS.

Co ciekawe z dyskusji między nim a radnymi wyniknęło, że nasz bohater miał przy podpisaniu umowy o pracę otrzymać ochronę przed zwolnieniem w postaci 6-miesięcznego wypowiedzenia… Próbowano podczas sesji tłumaczyć, że Trepka już wcześniej tam pracował… Ostatnio w 2014 roku, czyli 10 lat temu.

W tej zabawnej sytuacji nie zabrakło i klasycznego „chorobowego” w stylu polityków – gdy tylko otrzymał od nowego szefostwa zadanie do wykonania, jego stan zdrowia uległ cudownemu pogorszeniu, czego efektem była natychmiastowa absencja w pracy. Jak powiedział: „To już nie można być chorym?”.

Ostatecznie głosami większości radni wyrazili zgodę na rozwiązanie umowy o pracę między Mariuszem Trepką a Regionalnym Funduszem Gospodarczym. Trepka nie byłby sobą, gdyby z mównicy palcem nie pogroził władzom spółki, że będzie się wszystkiemu szczególnie przyglądał i patrzył im na ręce, ale tylko do końca kadencji. „Nie pozwolę na to, żeby decyzje, które tam będą podejmowane, nie ujrzały światła dziennego. To będzie moje zadanie.

Takie zadanie sobie stawiam na jeszcze trzy lata kadencji sejmu, chyba wyraźnie powiedziałem” - rzekł w swoim stylu M. Trepka.

Opowiadał też z mównicy ileż to miał zasług w RFG, był specjalistą od spraw inwestycji i nieruchomości - dosłownie od ośrodków wypoczynkowych. W jednym z nadzorowanych przez niego ośrodków, dokładnie w tym w gminie Poraj pierwszą pracę otrzymał jego syn (w czasie, gdy tata za ośrodki odpowiadał). Ciekawe czy razem panowie jeździli z Moczydła do Jastrzębia.

Można przypuszczać, że niedługo po zakończeniu obrad polityk z Moczydła otrzymał wypowiedzenie.

Trzeba przyznać, że Mariusz Trepka prezentuje się niemal jak bohater narodowy. Ciekawe tylko, czy nadal pozostanie bohaterem, gdy jego nazwisko zniknie z listy płac? Ale spokojnie, na pewno znajdzie się nowa posada, bo przecież – jak udowodnił – „specjalista” nigdy nie zginie. Mówi się, że od marca ma uzdrawiać myszkowski szpital. (kk)

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie