— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Edukacja

Gmina przed dylematem: inwestycje czy szkoły i niezbędne podwyżki

W gminie Koziegłowy rozpoczął się proces, który zawsze wywołuje silne emocje - procedura zmierzająca do likwidacji szkół. Rada Gminy i Miasta Koziegłowy podjęła uchwały intencyjne w sprawie zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej w Gniazdowie oraz Szkoły Podstawowej w Siedlcu Dużym. Uchwała intencyjna nie oznacza jeszcze zamknięcia placówki, ale formalnie rozpoczyna proces przewidziany przepisami prawa oświatowego.

Warto więc szczegółowo wyjaśnić, jak wygląda ta procedura, jakie argumenty przedstawia organ prowadzący oraz jakie skutki - zarówno finansowe, jak i społeczne - może przynieść planowana reorganizacja.

Zgodnie z art. 89 ustawy Prawo oświatowe do obowiązków organu prowadzącego po podjęciu uchwały intencyjnej należy zawiadomienie rodziców uczniów o zamiarze likwidacji szkoły na co najmniej sześć miesięcy przed planowanym terminem jej zamknięcia, czyli do 28 lutego danego roku. Następnie organ prowadzący występuje do kuratora oświaty z wnioskiem o wydanie opinii. Szkoła publiczna może zostać zlikwidowana wyłącznie po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora.

Wniosek musi być szczegółowo uzasadniony. Uzasadnienie powinno zawierać dokładny opis przyczyn planowanej likwidacji oraz informacje dotyczące zapewnienia uczniom możliwości kontynuowania nauki w innej szkole publicznej tego samego typu, z uwzględnieniem warunków nauki i porównaniem warunków dotychczasowych z przyszłymi.

Konieczne jest również przedstawienie szczegółowych informacji o organizacji bezpłatnego transportu uczniów do szkoły, zapewnieniu opieki w czasie tego transportu bądź zwrocie kosztów przejazdu środkami komunikacji publicznej. Kurator oświaty wydaje opinię w formie postanowienia w terminie trzydziestu dni od dnia wpłynięcia wniosku. Opinia nie jest decyzją administracyjną, ale jej pozytywny charakter jest warunkiem dalszego procedowania.

Wydając opinię, kurator analizuje zgodność działań organu prowadzącego z art. 89 ustawy Prawo oświatowe, sprawdza, czy uczniowie będą mieli realnie zapewnioną możliwość kontynuowania nauki w innej szkole publicznej, ocenia zasadność przyczyn likwidacji, sposób organizacji bezpłatnego transportu i opieki, prognozy demograficzne, warunki nauki, wychowania i opieki, w tym warunki bezpieczeństwa i higieny pracy, w jakich uczniowie będą spełniać obowiązek szkolny po likwidacji szkoły.

Kurator bierze pod uwagę wyniki nauczania w likwidowanej placówce oraz w tej, do której mają trafić uczniowie, wyniki nadzoru pedagogicznego, losy zawodowe nauczycieli, społeczne skutki projektowanej likwidacji, stanowisko społeczności lokalnej, organów szkoły i związków zawodowych, a także czynniki ekonomiczne, w tym koszty utrzymania szkół i skutki finansowe planowanej reorganizacji.

Oznacza to, że proces nie sprowadza się wyłącznie do rachunku ekonomicznego, lecz obejmuje szeroką analizę organizacyjną, społeczną i pedagogiczną. Gniazdów- liczby, które nie kłamią W przypadku Szkoły Podstawowej w Gniazdowie Rada Gminy i Miasta Koziegłowy podjęła uchwałę intencyjną w sprawie zamiaru jej likwidacji oraz przekształcenia poprzez utworzenie F ilialnej Szkoły Podstawowej w Gniazdowie obejmującej klasy od I do III wraz z oddziałami przedszkolnymi.

Filia miałaby być podporządkowana organizacyjnie Szkole Podstawowej wchodzącej w skład Zespołu Szkół w Koziegłowach. Oznacza to, że najmłodsze dzieci pozostałyby w dotychczasowym budynku, natomiast uczniowie klas IV-VIII kontynuowaliby naukę w Koziegłowach. Organ prowadzący uzasadnia zamiar likwidacji przede wszystkim przyczynami demograficznymi i organizacyjnymi. W obwodzie szkoły w Gniazdowie od lat widoczny jest spadek liczby dzieci.

W całej gminie Koziegłowy liczba urodzeń zmniejszyła się z 165 dzieci w 2011 roku do 80 w 2025 roku, co oznacza spadek o około połowę w ciągu czternastu lat. W roku szkolnym 2025/2026 w Szkole Podstawowej w Gniazdowie uczy się 51 dzieci, podczas gdy w obwodzie szkolnym zameldowanych jest 92 dzieci. Analizy meldunkowe wskazują, że część rodzin, choć formalnie zameldowana w obwodzie, faktycznie mieszka w innych miejscowościach lub poza granicami kraju.

Istnieje także grupa uczniów uczęszczających do szkół w miejscowościach ościennych. Najliczniejsza jest klasa VIII, do której chodzi dziesięcioro dzieci. W klasie I nie ma uczniów, natomiast w klasach II-VII liczebność waha się od pięciu do dziewięciu uczniów. W oddziale przedszkolnym jest piętnaścioro dzieci. Tak mała liczba uczniów w poszczególnych rocznikach oznacza konieczność organizowania bardzo małolicznych oddziałów.

Po reorganizacji uczniowie klas IV-VIII z Gniazdowa uczyliby się w Szkole Podstawowej w Zespole Szkół w Koziegłowach. Gmina deklaruje zapewnienie bezpłatnego dowozu wraz z opieką oraz dostosowanie funkcjonowania świetlicy do godzin dowozu. System dowozu już częściowo funkcjonuje, ponieważ część rodziców wcześniej zdecydowała się na posyłanie dzieci do szkoły w Koziegłowach. Według zapewnień organu prowadzącego warunki nauki po reorganizacji nie ulegną pogorszeniu.

Siedlec Duży podobna historia Analogiczna sytuacja dotyczy Szkoły Podstawowej w Siedlcu Dużym. Również tutaj jako główną przyczynę wskazuje się spadkową tendencję demograficzną oraz migrację mieszkańców. W roku szkolnym nie ma uczniów w klasach V, VII i VIII. W obwodzie szkoły mieszka 57 dzieci, z czego 37 uczęszcza do szkoły jako uczniowie obwodowi.

Łącznie w placówce uczy się 54 uczniów, ponieważ 17 dzieci pochodzi spoza obwodu szkolnego, w tym z gmin ościennych oraz innych obwodów w gminie Koziegłowy. Plan reorganizacji zakłada funkcjonowanie w Siedlcu Dużym klas I-III i oddziałów przedszkolnych jako filii szkoły w Koziegłowach, natomiast uczniowie klas IV-VIII mieliby kontynuować naukę w Zespole Szkół w Koziegłowach. Dowóz części uczniów już obecnie jest realizowany.

Pieniądze, któresiękończą Kwestia finansowa stanowi istotne tło całej sprawy. Utrzymanie małolicznych szkół jest dla gminy znaczącym obciążeniem budżetowym. Od 2024 roku pogorszyła się sytuacja samorządów w zakresie finansowania funkcjonowania szkół.

W latach 2016-2022 Ministerstwo Edukacji Narodowej, a następnie Ministerstwo Edukacji i Nauki wspierały samorządy poprzez programy takie jak „Aktywna tablica”, „Laboratoria przyszłości”, „Posiłek w szkole i w domu” oraz „Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa”. Do szkół województwa śląskiego trafiło w tym okresie blisko 185 milionów złotych.

Środki te przeznaczano na zakup tablic multimedialnych, nowoczesnego sprzętu technicznego, pomocy dydaktycznych wspierających rozwój kompetencji STEM, drukarek 3D z akcesoriami, sprzętu audio-wideo, aparatów fotograficznych, mikrofonów, zestawów robotycznych, narzędzi konstrukcyjnych, wyposażenia pracowni oraz remonty i doposażenie stołówek szkolnych.

Program „Posiłek w szkole i w domu” umożliwił zapewnienie uczniom ciepłych posiłków, a Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa pozwolił na uzupełnienie księgozbiorów i wyposażenie bibliotek. Programy te w pewnym stopniu odciążały budżety gmin, choć nie pokrywały wszystkich potrzeb. Obecnie część z nich nie jest kontynuowana w dotychczasowej formule, a samorządy w większym stopniu muszą finansować zadania oświatowe z własnych środków.

W poprzedniej perspektywie finansowej Gmina i Miasto Koziegłowy pozyskała około 38 mln zł z Polskiego Ładu oraz innych źródeł zewnętrznych, co umożliwiło realizację znaczących inwestycji. Dzięki temu większa część środków własnych mogła być przeznaczana na finansowanie oświaty. Obecnie Koziegłowy mogą liczyć na około 11 mln zł środków zewnętrznych, co oznacza konieczność większego zaangażowania środków z budżetu gminy w różnych obszarach jej funkcjonowania.

W ostatnich latach dopłata gminy do systemu oświaty wynosiła od około 7 mln zł do około 11 mln zł rocznie, a średnio przekraczała 9 mln zł rocznie, wykazując wyraźną tendencję wzrostową. Przy zmniejszającej się liczbie uczniów rosną koszty utrzymania oddziałów szkolnych oraz zatrudnienia nauczycieli.

W roku szkolnym 2025/2026 w Szkole Podstawowej w Siedlcu Dużym zatrudnionych jest 20 nauczycieli (13,7 etatu), natomiast w Szkole Podstawowej w Gniazdowie - 24 nauczycieli (15,8 etatu). W szkole, w której uczy się 54 uczniów, na jeden etat nauczyciela przypada średnio niespełna 4 uczniów (ok. 3,9).

Jednocześnie gmina musi prowadzić odpowiedzialną politykę finansową, dbając o stabilność budżetu oraz racjonalne gospodarowanie środkami publicznymi również w innych obszarach działalności samorządu, takich jak infrastruktura komunalna, pomoc społeczna, kultura, sport czy bezpieczeństwo mieszkańców. Planowanie wydatków odbywa się z uwzględnieniem możliwości finansowych gminy, zasad dyscypliny finansów publicznych oraz długofalowych potrzeb społeczności lokalnej.

Przykład z Będusza: więcej niż jedno wyjście - Warto zauważyć, że w latach 2016- 2023 w powiecie myszkowskim nie zamknięto żadnej szkoły. Przykładem często przywoływanym w lokalnej debacie jest Zespół Szkół nr 2 na Będuszu, który w pewnym momencie również znajdował się w trudnej sytuacji organizacyjnej i demograficznej.

Ostatecznie nie został zlikwidowany, a dzięki staraniom i zaangażowaniu starosty Piotra Kołodziejczyka szkoła rozwija się, poprawia swoją ofertę edukacyjną i stabilizuje nabór. Ten przykład bywa wskazywany jako dowód na to, że przy odpowiedniej determinacji organu prowadzącego możliwe jest poszukiwanie alternatywnych rozwiązań wobec likwidacji placówki - mówi Urszula Bauer, sprawująca przed laty funkcję Śląskiego Kuratora Oświaty.

Nie oznacza to oczywiście, że każda sytuacja jest tożsama. Szkoły prowadzone przez powiat funkcjonują w innym segmencie systemu oświaty niż szkoły podstawowe prowadzone przez gminę, mają inną strukturę organizacyjną i inne źródła finansowania. Jednak przykład Będusza pokazuje, że decyzja o likwidacji nie zawsze jest jedyną możliwą odpowiedzią na trudności demograficzne czy finansowe.

Czasem kluczowe znaczenie ma aktywne poszukiwanie rozwiązań rozwojowych, zmiana oferty edukacyjnej, promocja szkoły lub inne działania naprawcze. W kontekście planowanych zmian w Gniazdowie i Siedlcu Dużym ten wątek również pojawia się w dyskusji publicznej.

Część mieszkańców wskazuje, że zanim zapadnie ostateczna decyzja, warto rozważyć różne scenariusze i przeanalizować, czy istnieją możliwości wzmocnienia szkół, zwiększenia ich atrakcyjności lub pozyskania dodatkowych środków. Z drugiej strony władze gminy podkreślają, że sytuacja finansowa oraz dane demograficzne są jednoznaczne i wymuszają racjonalizację sieci szkół. To pokazuje, że sprawa nie ma prostego, czarno-białego charakteru.

Z jednej strony twarde dane - liczba urodzeń, liczebność klas, koszty utrzymania - z drugiej wymiar społeczny i symboliczny szkoły w małej miejscowości. Dlatego tak istotne jest, aby proces podejmowania decyzji był maksymalnie transparentny, oparty na rzetelnych analizach i otwarty na dialog z mieszkańcami.

Argumenty zwolenników likwidacji szkół koncentrują się przede wszystkim na kosztach utrzymania małolicznych oddziałów oraz niewystarczającej wysokości „subwencji oświatowej”. Wskazuje się, że utrzymywanie bardzo małych szkół może ograniczać możliwości inwestycyjne gminy, a w skrajnych przypadkach prowadzić do konieczności podnoszenia podatków lokalnych.

Podnosi się również argument, że małoliczne klasy nie zawsze zapewniają dzieciom odpowiednie warunki do pełnego rozwoju społecznego, budowania relacji i zdrowej rywalizacji. W większych szkołach uczniowie mają dostęp do lepiej wyposażonych pracowni, stabilnej kadry nauczycielskiej pracującej w pełnym wymiarze czasu pracy oraz bogatszej oferty zajęć dodatkowych. Z kolei zwolennicy utrzymania szkół podkreślają, że szkoła w małej miejscowości jest czymś więcej niż miejscem nauki.

Jest często centrum życia społecznego, miejscem spotkań, wydarzeń kulturalnych i międzypokoleniowych. Likwidacja szkoły może osłabić więzi lokalne i poczucie wspólnoty. Wskazuje się także, że małe klasy sprzyjają budowaniu silnych relacji między uczniami a nauczycielami, co jest ważne dla rozwoju emocjonalnego dzieci. Przy odpowiednim przygotowaniu kadry możliwa jest efektywna praca w klasach łączonych.

Pojawia się również argument, że likwidacja nie zawsze przynosi realne oszczędności, ponieważ budynki po szkołach często pozostają na utrzymaniu gminy, a wydłużony czas pracy świetlic w szkołach przyjmujących uczniów generuje dodatkowe koszty. Decyzja o likwidacji szkoły nigdy nie jest wyłącznie decyzją administracyjną. To rozstrzygnięcie, które wpływa na codzienne życie dzieci, rodziców, nauczycieli i całych miejscowości.

Wymaga rzetelnej analizy danych demograficznych, finansowych i organizacyjnych, ale także dialogu z lokalną społecznością. Ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie szkół w Gniazdowie i Siedlcu Dużym będzie zależeć od opinii kuratora oświaty oraz dalszych decyzji Rady Gminy i Miasta Koziegłowy. Niezależnie od wyniku, będzie to decyzja o długofalowych skutkach dla lokalnej oświaty i życia społecznego gminy.

Decyzja nie była nagła… Warto również podkreślić, że przed podjęciem uchwał intencyjnych radnym Rady Gminy i Miasta Koziegłowy przedstawiono szczegółowe analizy dotyczące sytuacji obu szkół, w tym analizę demograficzną oraz analizę finansową. Radni otrzymali dane dotyczące liczby uczniów, kosztów utrzymania placówek oraz skutków planowanej reorganizacji dla budżetu gminy.

Decyzja nie była podejmowana w trybie nagłym ani pod presją natychmiastowego głosowania bez wcześniejszego zapoznania się z materiałami. Procedura została uruchomiona w ustawowym terminie, a uchwała intencyjna stanowi początek procesu, a nie jego finał. W odróżnieniu od sytuacji, jakie zdarzały się w innych samorządach, nie narzucono radnym

trybu „tu i teraz”, lecz przedstawiono im dane, na podstawie których mogli wyrobić sobie stanowisko. To istotny element całej sprawy, ponieważ transparentność i dostęp do analiz finansowych powinny stanowić fundament podejmowania tak daleko idących decyzji. Wystarczy jedenrodzic… Istotnym, choć często niedostrzeganym elementem całej procedury jest kwestia skutecznego zawiadomienia rodziców o zamiarze likwidacji szkoły.

Przepisy wymagają, aby organ prowadzący poinformował rodziców uczniów co najmniej sześć miesięcy przed planowanym terminem likwidacji. W praktyce oznacza to konieczność skutecznego powiadomienia obojga rodziców, o ile przysługuje im pełnia władzy rodzicielskiej. I tu pojawia się realny problem organizacyjny.

W sytuacji, gdy jedno z rodziców mieszka za granicą, przebywa poza miejscem zameldowania, jest nieznane z miejsca pobytu albo nie utrzymuje kontaktu ze szkołą, a jednocześnie nie zostało mu ograniczone ani odebrane prawo do wykonywania władzy rodzicielskiej, gmina ma obowiązek dołożyć starań, by skutecznie go zawiadomić. Brak takiego zawiadomienia może zostać uznany za uchybienie proceduralne i stać się podstawą do zakwestionowania całego procesu.

W praktyce oznacza to konieczność analizowania indywidualnych sytuacji rodzinnych, korzystania z danych meldunkowych, a czasem także sięgania po dodatkowe formy doręczeń. W takich przypadkach kluczowe znaczenie ma interpretacja kuratora oświaty, który ocenia, czy organ prowadzący dochował należytej staranności w zakresie powiadomienia rodziców.

Kuratorium może wskazać, jakie działania należy uznać za wystarczające w świetle obowiązujących przepisów, aby procedura była uznana za prawidłową. To pokazuje, że proces likwidacji szkoły to nie tylko decyzja polityczna czy finansowa, ale również złożona operacja prawna, w której każdy błąd formalny może skutkować koniecznością powtórzenia czynności. Warto dodać, że w kolejnych latach planowane są zmiany przepisów w tym zakresie.

Zapowiadane jest ich złagodzenie i uproszczenie, tak aby obowiązek zawiadamiania rodziców był mniej sformalizowany, a procedura mniej podatna na blokowanie z przyczyn czysto formalnych. Na dziś jednak obowiązujące regulacje wymagają rygorystycznego przestrzegania zasad, co dodatkowo komplikuje działania samorządów podejmujących decyzje o reorganizacji sieci szkół.

Nietypowy wątek W dyskusji wokół przyszłości Szkoły Podstawowej w Siedlcu Dużym pojawia się również wątek roli jej dyrektorki Roksany Szczygieł. Od dłuższego czasu prowadzi w mediach społecznościowych profil pod nazwą „Dyrektor na topie”, na którym relacjonuje życie szkoły, swoje działania zawodowe oraz aktywność związaną z obroną placówki. Facebookowa strona ma ponad 34 tys. obserwujących.

Dla części rodziców i mieszkańców jest to przykład nowoczesnego, otwartego zarządzania i budowania wizerunku szkoły. Inni jednak zadają pytanie, czy granica między promocją placówki a budowaniem osobistej rozpoznawalności nie została przekroczona. W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się refleksja, czy walka o utrzymanie szkoły prowadzona jest wyłącznie w imię dobra uczniów, czy również w ramach szerszej aktywności medialnej i wizerunkowej.

Profil w mediach społecznościowych, dynamiczna komunikacja i nagłaśnianie sprawy na poziomie ponadlokalnym sprawiają, że dyrektorka stała się rozpoznawalną postacią w debacie oświatowej. W efekcie dyskusja o przyszłości szkoły w Siedlcu Dużym toczy się dziś nie tylko wokół liczb, subwencji i prognoz demograficznych, ale także wokół sposobu prowadzenia debaty publicznej.

Pojawia się pytanie, czy centrum tej dyskusji nadal pozostaje dobro uczniów, czy też spór zaczyna żyć własnym medialnym rytmem, bo jak po likwidacji szkoły miałby nazywać się facebookowy profil? „Nauczyciel na topie” już nie brzmi tak dobrze. Polityka wchodzi do szkoły W całej dyskusji pojawia się jeszcze jeden wątek, który wykracza poza granice samej gminy Koziegłowy.

Jeśli bowiem argumentem przeciwko reorganizacji szkół ma być wyłącznie sprzeciw wobec ich zamykania, to naturalnie rodzi się pytanie: jakie realne rozwiązania systemowe dla małych szkół proponuje dziś rząd? Jakie mechanizmy finansowe oferuje samorządom, aby mogły utrzymywać placówki z bardzo małą liczbą uczniów bez drastycznego obciążania lokalnych budżetów? W wielu gminach koszty oświaty stanowią już blisko połowę wszystkich wydatków.

To ogromna część budżetu, która ogranicza możliwości inwestycyjne w innych obszarach - infrastrukturę, drogi, kulturę czy pomoc społeczną. Jednocześnie wysokie nakłady finansowe nie zawsze przekładają się na spektakularne efekty mierzone wynikami egzaminów czy ocenami uczniów. Samorządy stoją więc przed bardzo trudnym dylematem: jak utrzymać jakość edukacji przy malejącej liczbie dzieci i rosnących kosztach?

W tym kontekście działania podejmowane w obronie szkoły w Siedlcu Dużym nabierają dodatkowego wymiaru. Dyrektorka placówki włączyła do sprawy posła Marcina Józefaciuka, który publicznie zabrał głos w tej sprawie. Zaangażowanie parlamentarzysty z pewnością podnosi rangę sporu i sprawia, że temat wychodzi poza poziom lokalnej debaty. Jednocześnie jednak przenosi dyskusję z płaszczyzny analizy demograficznej i finansowej w obszar polityczny.

Pojawia się pytanie, jaki związek z gminą Koziegłowy ma akurat ten parlamentarzysta i czy jego obecność w sporze ma charakter merytorycznego wsparcia, czy raczej politycznego sygnału. Dla części mieszkańców obecność posła to dowód, że sprawa jest ważna i że głos lokalnej społeczności został usłyszany szerzej.

Dla innych to niepotrzebne upolitycznienie problemu, który powinien być rozstrzygany przede wszystkim w oparciu o rzetelne analizy, dane finansowe, prognozy demograficzne i spokojny dialog społeczny. W ich ocenie przyszłość szkoły nie powinna stawać się elementem bieżącej gry politycznej, lecz wynikać z odpowiedzialnej decyzji uwzględniającej zarówno dobro uczniów, jak i realne możliwości budżetowe gminy.

Tak czy inaczej, dyskusja wokół szkół w Gniazdowie i Siedlcu Dużym przestała być wyłącznie rozmową o liczbie uczniów w klasach. Stała się debatą o modelu finansowania oświaty, o odpowiedzialności państwa za małe szkoły oraz o granicy między lokalnym sporem a polityką ogólnokrajową.