Szpital pod respiratorem
Myszkowski szpital jest jak chory na COVID-19. Program naprawczy ma być tu respiratorem. A te w ostatnim czasie budziły wiele kontrowersji. Czy program dla SP ZOZ w Myszkowie pozwoli lecznicy złapać oddech, czy obnaży nieudolność? Z końcem stycznia Rada Powiatu w Myszkowie jako organ założycielski przyjęła dokument mający wskazać rozwiązania na najbliższe lata. Okoliczności podjęcia uchwały były dość ciekawe – pokazały przy okazji, że opozycja jest tak naprawdę dwuosobowa.
SP ZOZ Myszków jest w fatalnym stanie. Kwota straty na działalności leczniczej powtarzana przez decydentów, waha się między 5 a 18 milionami zł długu. Tak szerokie "widełki" pokazują wyraźne problemy z liczeniem. Mimo wszystko poprosiliśmy dyrektora o podanie ostatniej znanej mu kwoty zadłużenia, jednak do czasu wydania gazety, odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
W związku z kolejną uzyskaną z działalności stratą, szpitalni decydenci musieli przygotować program naprawczy na lata 2021-22. To taki plan naprawy sytuacji – z założenia oczywiście. Kto jest autorem dokumentu – nie wiemy, nadal czekamy na odpowiedź. Przyjmijmy więc, że dyrektor Adam Miśkiewicz. Choć w kuluarach mówi się, że to Przewodniczący Rady Powiatu w Myszkowie Wojciech Picheta, którego z końcem minionego roku zatrudniono na stanowisku Naczelnego Lekarza.
Ktokolwiek by był twórcą, dzieło okrzyknięto jako kiepskie.
Program naprawczy dla szpitala powinien pokazać kierunki, które pozwolą w taki sposób zrestrukturyzować działalność podmiotu leczniczego, aby osiągnąć oczekiwane wyniki finansowe, tzn. przynajmniej zbilansować szpital. W dokumencie przedłożonym radnym nie widać, aby taki cel chciał ktoś osiągnąć.
Przyjęte propozycje wskazują, że:
- nie planuje się żadnych zmian w głównych komórkach organizacyjnych, tj. oddziałach, by poprawić ich rentowność (wszystkie przynoszą stratę),
- nowy Oddział Anestezji i Intensywnej Terapii, który planuje się otworzyć, także ma się tylko zbilansować. Dobrze, że środki na powstanie oddziału są z budżetu państwa, bo żaden dobry gospodarz nie realizuje inwestycji, aby nie przynosiła ona efektu finansowego.
W domyśle programu naprawczego zawarta jest dopłata organu założycielskiego na coroczne pokrywanie strat oraz na wszystkie inwestycje szpitalne. Zwiększone przychody lecznicy w żaden sposób przy takim założeniu nie zmienią jej sytuacji ekonomicznej. Propozycje redukcji kosztów przez wprowadzenie optymalizacji działań w zakresie ratownictwa, gospodarki lekami lub controlingu raczej nie przyniosą żadnego efektu finansowego, a zakładanego już na pewno.
Upatrywanie zwiększenia rentowności szpitala w zakontraktowaniu w Narodowym Funduszu Zdrowia kolejnych komórek organizacyjnych np.: kardiologii nie wniesie żadnych zmian ekonomicznych.
Dwa pomysły należy poddać jednoznacznej krytyce, bo wskazują, iż ktoś nie rozumie systemu ochrony zdrowia i opiera swoje wywody na totalnej krytyce aktualnie obowiązujących przepisów, które doprowadzają do zadłużania się szpitali.
Pierwszy pomysł to cytuje: „Pozyskanie certyfikatu CMJ – 400 tys. rocznie – warto wiedzieć, że w pierwszej kolejności należy wydać środki finansowe, aby szpital spełnił wymagania i uzyskał certyfikat". Za uzyskanie certyfikatu nie uzyskuje się środków finansowych, tylko ma się zwiększony ryczałt, który należy wypełnić świadczeniami medycznymi, a wszystkie - jak autor sam opisuje - są w szpitalu deficytowe.
Drugi pomysł to: „zakontraktowanie oddziału anestezjologii i intensywnej terapii pozwoli SPZOZ-owi w kolejnym roku ubiegać się o wejście na II poziom podstawowego zabezpieczenia szpitalnego”. Pomimo własnej negatywnej oceny obowiązującego systemu, ktoś na siłę jako pierwszy w Polsce chce zakontraktowany oddział „wstawić” do ryczałtu.
Dokument skrytykował radny Rafał Kępski, którego wsparła pracująca od lat w SP ZOZ-ie, Dorota Kaim-Hagar.
R. Kępski: - Kiedy to mocno pogarsza się sytuacja służby zdrowia, właściciel powinien podjąć kroki, podjąć właśnie taką uchwałę, która pokazuje, w jakim kierunku szpital powinien podążać. Tak naprawdę program naprawczy nie jest jakimś schematem, który trzeba co do joty realizować, ale jest jakąś wizją przyszłości i od dekady, bo akurat ja jestem radnym od 2010 roku, nie mieliśmy, aż takich problemów, jakie są teraz.
Zeszłej kadencji sytuacja w naszym szpitalu nie była może fantastyczna, ale w dużej mierze była stabilna.
Pokazują to wyniki finansowe za 2015, 2016 i 2017 rok, gdzie dwa razy była niewielka strata, raz był nawet niewielki zysk, te straty były dużo mniejsze niż amortyzacja i tak naprawdę dopiero po reformie służby zdrowia, która nastąpiła w 2017 roku, sytuacja mocno się pogorszyła. [...] W zeszłej kadencji, pod koniec kadencji, kiedy to zostało przyjęte sprawozdanie w czerwcu 2018 roku za 2017 była strata tylko 500.000.
Zorganizowaliśmy sesję nadzwyczajną 10 września 2018 roku i już wtedy mocno sygnalizowaliśmy. […] I tak naprawdę ten problem powstał po tym, jak w 2018 roku strata już była większa niż amortyzacja. I w 2019 roku było trzeba po prostu dołożyć - kolokwialnie mówiąc - do działalności w naszym szpitalu.
Od tego czasu, z tego, co pamiętam, dostaliśmy 5 wersji projektu programu naprawczego. […] Te wersje, które były nam przedstawiane na początku 2019 roku przez pana Kaczmarka i przez pana Jorga można by powiedzieć, że miały charakter programu naprawczego, bo była tam analiza tego, co powinniśmy zrobić. […] Te projekty, które otrzymaliśmy teraz, w grudniu, co do części analitycznej, zgadzam się, że jest jak najbardziej okej, ale już jakby w części opisowej, jaka działalność powinna mieć miejsce, aby wyciągnąć nasz szpital z tego dołka, to można powiedzieć - tej ścieżki nie widać, i nie ma (ale w części opisowej), gdzie podane jest 5 działalności, co powinien szpital zrobić i w efekcie ma być 3.900.000 większego przychodu.
A już w planach rachunku zysków i strat na przyszłe lata jest kwota horrendalnie większa 5, prawie 7 mln zł. Po prostu jest to moim zdaniem nielogiczne. I ten program naprawczy tak naprawdę nie jest programem naprawczym.
Kwoty przychodów na przyszłe lata z kontraktu NFZ są po prostu wymyślone o kilka milionów, co więcej wpisujecie w następnym punkcie, cytuję: „NFZ kontraktuje świadczenia na kolejne lata, nie zapewniając realnego przyrostu kontraktu”, więc uważam, że nie jest to logiczne. Ja prosiłem, wnioskowałem, aby przedstawić to w innej formie, tabelarycznej i pokazującej każde te działania i merytorycznie podyskutować, wpisać OIOM (OAiT), i oczywiście zostało to wpisane.
Prosiłem, żeby to zostało przedstawione inaczej, prosiłem także o dokumenty, które przygotował pan Jorg i też ich nie otrzymaliśmy, a uważam, że powinniśmy się z nimi zapoznać, bo pan Jorg prowadzi właśnie programy naprawcze, pracuje także w szpitalach w Zawierciu i w Czeladzi, i jak widać z efektami. Mogliśmy z tego skorzystać. Wczoraj całkowicie przypadkiem dowiedzieliśmy się, że dyrekcja planuje zaciągnięcie jakichś zobowiązań, czy to kredytu, czy to pożyczek.
Uważam, że to jest bardzo ważny temat, a niestety nie odpowiedzieliście na to pytanie. Podejrzewam, że ta pożyczka nie będzie liczona w tysiącach, a raczej w milionach, z tego względu, że sami powiedzieliście, że nie wiecie dzisiaj, czy zapłacić Carintowi, czy zapłacić za dyżury lekarskie. Tak wczoraj Dyrektor nam przedstawił. To wszystko powinno zostać wyjaśnione i powinno mieć swój obraz w programie naprawczym.
Jeszcze raz mówię, że nie chodzi o to, żeby go realizować co do joty, ale pewną wizję, ale jej nie ma i dlatego też ja bardzo bym chciał z czystym sumieniem zagłosować za programem naprawczym, bo on jest potrzebny, ale w takiej wersji tego po prostu zrobić nie mogę. Nie będę głosował za.
Wielokrotnie Kępskiemu przerywał wypowiedzi Naczelny Lekarz Szpitala Wojciech Picheta. (Warto tu powtórzyć, że ww. zajmuje kierownicze stanowisko w szpitalu, które pozwala na utrzymanie mandatu i jednoczesne kierowanie lecznicą. Gdy będzie sukces, nieraz usłyszymy „gdy myśmy rządzili”, a gdy porażka „przecież Miśkiewicz był dyrektorem”).
Wesprzeć Kępskiego postanowiła także Dorota Kaim-Hagar: - W pełni zgadzam się z tym, co mówił kolega Kępski. Nie będę się tutaj powtarzać, jak słuszne są te tezy, to tylko świadczy o tym także reakcja pana przewodniczącego na to wszystko, co kolega powiedział. Chcę tylko nadmienić, że do dziś nie mamy na kontach wynagrodzenia za dyżury, taka była sytuacja zła, a państwo przyjęliście przed chwilą uchwałę, w której pozytywnie oceniacie sytuację finansową SP ZOZ-u.
Mówię to pod rozwagę wszystkim tym, którzy głosowali „za”, a którzy co rusz wypowiadają się, jak zła jest sytuacja finansowa. Nie będę się odnosiła ad personam, zgodnie z prośbą pana przewodniczącego, ale każdy wie o kim mowa. Dziękuję bardzo. Będę przeciw przyjęciu takiego programu naprawczego, bo on nie daje żadnych szans na poprawę sytuacji w SP ZOZ.
PO razem z PiS-em
Radna wspomniała, że głosowanie za programem naprawczym poprzedziło głosowanie nad przyjęciem sytuacji ekonomiczno-finansowej SP ZOZ.
Informację o stanie szpitala przyjęli (chyba można założyć, że także zaakceptowali): Andrzej Jastrzębski („Przyszłość”), Mateusz Kolasa, Piotr Kołodziejczyk, Jolanta Koral, Jarosław Kumor („Wspólny Powiat”), Dariusz Lasecki (Platforma.Nowoczesna.KO), Mariusz Morawiec (Lewica), Tomasz Ośmiałowski, Wojciech Picheta („Wspólny Powiat”), Maciej Piłka („Przyszłość”), Zdzisława Polak, Janusz Romaniuk, Sebastian Ruciński (Platforma.Nowoczesna.KO), Jadwiga Skalec (Platforma.Nowoczesna.KO), Marlena Wiśniewska.
Dwoje radnych było „przeciw”: Dorota Kaim-Hagar („Przyszłość”), Rafał Kępski (Lewica), a dwoje radnych wstrzymało się od głosu: Mariusz Karkocha (Platforma.Nowoczesna.KO), Anna Socha-Korendo (PSL). W nawiasach wpisaliśmy komitety, z których startowali w wyborach radni, brak nawiasu oznacza start z PiS-u.
Jak głosowali radni nad przyjęciem programu naprawczego? Uchwała została przyjęta przy 13 głosach „za”: Andrzej Jastrzębski, Mateusz Kolasa, Piotr Kołodziejczyk, Jolanta Koral, Jarosław Kumor, Mariusz Morawiec, Tomasz Ośmiałowski, Wojciech Picheta, Maciej Piłka, Zdzisława Polak, Janusz Romaniuk, Jadwiga Skalec, Marlena Wiśniewska, 2 głosach przeciw: Dorota Kaim-Hagar, Rafał Kępski, 3 głosach wstrzymujących: Mariusz Karkocha, Anna Socha-Korendo, Sebastian Ruciński.
Nie głosował radny Dariusz Lasecki (podobno miał problemy z internetem).
Hipokryzja z Pułaskiego
Już niejedno głosowanie pokazało, że w samorządzie partie nie istnieją. Rękę za podnosi się, gdy interes ugrupowania jest zgodny z własnym, a gdy jest rozbieżny – głosowanie można przetrwać na przykład w toalecie. Gęba uratowana, a wyborcy zrozumieją, bo przecież mało kto wie, że nie przez przypadek radny utknął w WC akurat w najważniejszym momencie.
Czasem uratuje brak internetu, by nie musieć podnosić ręki za lub przeciw… Te tablety z internetem miały być takie najlepsze, amerykańskie i miały usprawnić pracę radnych… Pech.
Co ważniejsze głosowanie uruchamiana jest karuzela cacanek. Dwa dla ciebie, jedno dla mnie – jak mawiali w filmie – sypie się obietnicami. A wytłumaczyć, dlaczego głosowało się wbrew programowi wyborczemu i przedstawianym dotąd poglądom można łatwo, powołując się na magiczny: „interes wyborcy”. Te dwa słowa pozwalają czasem zrzucić barwy partii. I tak Platforma czy PSL głosuje z PiS-em.
Bo nawet jak się ktoś wstrzymał… kto nie przeciw nam, ten z nami – można by odwrócić znaczenie znanego hasła.
Opublikowano: luty 2021