Kapitan „Szogun”: krótka historia pożaru w komendzie
KAPITAN „SZOGUN”
KRÓTKA HISTORIA POŻARU W KOMENDZIE
Zasługi zastępcy komendanta straży pożarnej są jak yeti. Mówi się, że istnieją, ale gdy przychodzi do konkretów, nikt nie potrafi wskazać. Nawet sam komendant, który wnioskował na ich podstawie o awans swego przybocznego. Czym są „wysokie kompetencje” Mateusza Nocunia zwanego Szogunem – tego próbujemy się dowiedzieć od ponad miesiąca. Nawet gdyby założyć, że chodzi o wujka – posła, to przecież Mariusz Trepka do najwyższych nie należy.
Subtelna zmiana na stanowisku zastępcy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Myszkowie umknęła uwadze mediów. A szkoda, bo to bardzo ciekawa historia, która wydaje się elementem całości i sławi nasz powiat, jeśli nie w województwie, to na pewno międzypowiatowo. W Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Myszkowie partyjne rozgrywki doprowadziły do pożaru. Między strażakami a kierownictwem zawrzało.
Jest na tyle gorąco, że w jednostce dwadzieścia dni po objęciu przez Mateusza Nocunia stanowiska zastępcy komendanta, do życia powołano związki zawodowe. Pierwsze w historii komendy.
Początki problemów sięgają 2019 roku. W lipcu podczas spotkania wyborczego kandydata na prezydenta RP, jeden z lokalnych działaczy PiS rzucił: „Co ten Trepka wyprawia, każe awansować gówniarza, a strażacy muszą pokonywać po kolei każdy szczebel w drabinie kariery”. Komentarz skwitowano ciszą, a nieostrożnego dyskutanta odsunięto na bok. Nikt wtedy nie wiedział, o co chodzi.
Sprawa wyjaśniła się dopiero po opisywanym awansie, czyli objęciu funkcji Naczelnika Wydziału Operacyjno-Szkoleniowego w KP PSP w Myszkowie.
Tajemniczym gówniarzem okazał się Mateusz NOCUŃ. Nazwisko nieprzypadkowe. To samo nosi siostrzenica posła Mariusza Trepki, która wraz z mężem Rafałem (bratem Mateusza Nocunia) pozyskała blisko 1,3 mln zł dofinansowań na dom weselny i hotel w jednym budynku w Moczydle! Trepka widać sporo inwestuje w rodzinę Szczepańczyków, a nawet idzie krok dalej – dbając o powinowatych.
Choć więzów krwi z bratem męża siostrzenicy doszukać się nie sposób, to powoływanie się na koneksje „rodzinne” wpisały się podobno w budowanie kariery. Już w szkole strażackiej – jak donieśli nam strażacy ze Śląska - Mateusz Nocuń był tak pewien swego, że chwalił się, że będzie pełnił funkcję komendanta powiatowego albo przynajmniej zastępcy. Nikt nie wierzył. Nawet szybki awans na naczelnika nie wróżył jeszcze spełnienia obietnic.
A jednak stało się. 2 stycznia 2021 roku Mateusz Nocuń powołany został na Zastępcę Komendanta. Mówiło się, że w lokalnym PiS-ie doszło do starcia. O niezależność decyzyjną komendanta Sergiusza Wiśniewskiego – miała walczyć jego żona Marlena, która zasiada w Radzie Powiatu z ramienia tej właśnie partii. Czy walczyła, nikt tego nie potwierdza.
Ostatecznie Sergiusz Wiśniewski czy chciał, czy nie chciał, zawnioskował do komendanta wojewódzkiego o powołanie na swego zastępcę Mateusza Nocunia. A w uzasadnieniu padła niezliczona ilość laurów, choć strażacy, którym pokazaliśmy pismo, nazwali wyliczone zasługi stekiem bzdur. Wiśniewski podpisując uzasadnienie, chyba nie spodziewał się, że kiedykolwiek jego treść „wypłynie” poza strażackie struktury. Miał pecha.
Oto jak komendant uzasadnił swój wniosek: „Cechuje Go (Mateusza Nocunia – przyp. red.) duża wiedza, opanowanie, a także wysokie kompetencje, którymi zyskał uznanie wśród ratowników i przełożonych. Swoją silną osobowością i determinacją potrafi zmobilizować podległych mu strażaków do działania na najwyższym poziomie.
Poprzez podjęte działania przyczynił się do znacznej poprawy warunków pełnienie służby na Stanowisku Kierowania Komendanta Powiatowego oraz wprowadzenia usprawnień organizacyjnych w jego funkcjonowaniu. Wykazuje się bardzo dużym zaangażowaniem w związku z rozliczaniem dotacji dla jednostek OSP należących do KSRG oraz rozliczaniem dofinansowań z MSWiA dla jednostek OSP spoza KSRG. Uczestniczył w wielu akcjach ratowniczo-gaśniczych wykazując profesjonalizm i zaangażowanie.
Dodatkowo wykonuje zadania służby BHP oraz organizuje i przeprowadza szkolenia dla OSP na poziomie podstawowym, dowódczym oraz kierowców-konserwatorów”.
Po złożonym przeze mnie wniosku o udostępnienie pisma, w myszkowskiej komendzie wybuchła podobno panika. Wcale się nie dziwię, bo przeczytawszy dokumenty, niezwłocznie wysłałam pytania do zamieszczonych w nich treści:
1. Co oznacza, że Mateusz Nocuń wykazuje się bardzo dużym zaangażowaniem w rozliczanie jednostek OSP?
2. Jakie działania podjął Mateusz Nocuń, które przyczyniły się do znaczącej poprawy warunków pełnienia służby na stanowisku kierowania? To oznacza, że przed podjęciem tych działań warunki były niezadowalające?
3. Jakie usprawnienia organizacyjne wprowadził Mateusz Nocuń?
4. Proszę o wskazanie wysokich kompetencji, którymi Mateusz Nocuń zyskał uznanie ratowników i przełożonych.
Zapomniał co podpisał
W odpowiedzi Sergiusz Wiśniewski napisał, że przecież odpowiedział, udostępniając informacje i że „nie jest w stanie udzielić dalszych informacji”, bo – jak stwierdził - moje zapytanie dotyczyło nie faktów, tylko motywacji, jakimi kierowały się zapytane osoby wyrażające opinię o Nocuniu. Dodał także, że wywiad nie był zaprotokołowany, więc nie może go udostępnić, że było to tylko wysłuchanie rozpytanych sposób.
„Udzielona informacja mogłaby być tylko komentarzem do uzasadnienia przedstawionej Pani opinii służbowej funkcjonariusza wnioskowanego na ww. stanowisko i jako taka nie znajdowałaby oparcia w posiadanych dokumentach”. Z całym szacunkiem do wszystkich tęgich głów, bo zapewne niejedna czytała i moje pytania i tę odpowiedź. Przyznam, że nie rozumiem, bo pytania zadałam na podstawie uzasadnienia do wniosku o powołanie zastępcy, który podpisał sam komendant Wiśniewski.
Albo nie czytał uzasadnienia, albo zapomniał co podpisywał. „W związku z nieuzyskaniem merytorycznej odpowiedzi wnoszę o ponowne pochylenie się nad pytaniami. Pragnę przypomnieć, że pod sporządzoną opinią poza podpisem przełożonego jest także podpis KOMENDANTA POWIATOWEGO PAŃSTWOWEJ STRAŻY POŻARNEJ W MYSZKOWIE. Na jakiej zatem podstawie zatwierdził Pan informacje przedstawione w opinii?
Czy domniemywać należy, że nie ma Pan wiedzy opartej na faktach w zakresie funkcjonowania jednostki przed i po awansowaniu Mateusza Nocunia na stanowisko Pana zastępcy? Pisze Pan, że opinia nie zawiera faktów, a motywacje osób. Czy zasługi wymienione w rzeczonym dokumencie nie powinny zawierać faktów? Przypominam, że mowa jest w opinii o konkretnych usprawnieniach jednostki, którą Pan przecież kieruje. Czy nie da się ich wymienić?
Proszę przedstawić przytoczone w opinii rozwiązania wdrożone przez M. Nocunia. Proszę wymienić wysokie kompetencje Pana bezpośredniego zastępcy. Proszę także wyjaśnić, co oznacza, że Mateusz Nocuń wykazuje się bardzo dużym zaangażowaniem w rozliczaniu jednostek OSP? Jakie działania podjął Mateusz Nocuń, które przyczyniły się do znaczącej poprawy warunków pełnienia służby na stanowisku kierowania?
Czy przed tymi działaniami warunki były niezadowalające?” – zapytałam ponownie Komendanta Wiśniewskiego. Nie zdziwi Państwa, jeśli wyjaśnię, że wiadomość zwrotna w tym zakresie zmieściła się w jednym zdaniu: „odpowiedzi udzieliliśmy w dotychczas prowadzonej korespondencji”. To nie żart.
Specjalista od naruszeń
W ogóle cała sytuacja w zarządzanej przez Wiśniewskiego jednostce niewiele ma wspólnego z radością. Strażacy donoszą, że Nocuń ma dopuszczać się mobbingu, że straszy ich, że „wujek (poseł Mariusz Trepka – przyp. red.) was wszystkich pozwalnia”. Co na to wszystko Mateusz Nocuń?
Nie wiemy, bo choć pytania skierowaliśmy do niego, to odpowiedział Wiśniewski: „W zakresie pytań kierowanych do Zastępcy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Myszkowie stwierdzam, że nie polegają na prawdzie i mają znamiona naruszających dobra osobiste”. Sugerowanie, że pytania naruszają dobra osobiste kwestionuje istnienie demokracji. Lepiej nie pytać, bo można naruszyć dobra osobiste, a jak się naruszy dobra osobiste, to wiadomo… Proces i kara.
Problem w tym, że rolą dziennikarza jest właśnie stawianie pytań w dyskusji publicznej oraz inicjowanie tej dyskusji. Zaś rolą władzy, czy to publicznej, czy samorządowej, czy kierownictwa jednostki jest podjęcie tej dyskusji, a nie jej zwalczanie, choćby prawnie dopuszczalnymi metodami.
Jak wskazał Europejski Trybunał Praw Człowieka: „Nie są bowiem dopuszczalne działania władzy sądowniczej zniechęcające dziennikarzy do udziału w dyskusji publicznej, na temat spraw wpływających na życie lokalnej społeczności, a jednocześnie mogące zakłócać wykonywanie przez prasę jej zadania, w postaci przekazywania informacji opinii publicznej oraz występowania w charakterze strażnika demokracji”.
Sprawujący funkcje publiczne powinni pamiętać, że granice dopuszczalnej krytyki, co należy z całą stanowczością podkreślić, są w przypadku tych osób znacznie bardziej szerokie niż w przypadku osoby prywatnej.
Ochroniacz
Wzmożona aktywność w obronie Nocunia to podobno nie przypadek. Sergiusz Wiśniewski miał rzekomo w nagrodę albo w ramach rekompensaty za problemy z Nocuniem zostać Zastępcą Komendanta Wojewódzkiego. Miał, ale sprawy w jednostce zaczęły się rozjeżdżać. Wściekli strażacy dwadzieścia dni po objęciu przez Nocunia stanowiska założyli związki zawodowe. Pytaliśmy Wiśniewskiego o ich nazwę, ale nie raczył nam odpowiedzieć. Dowiedzieliśmy się poza komendą.
Myszkowianie przystąpili do Związków Zawodowych Strażaków Florian. To prosty ruch, który pomoże im w walce o swoje z kierownictwem. Za miedzą na komendzie był podobny problem. Do jego rozwiązania włączony był mediator, komendant wojewódzki… Ostatecznie problemowego przełożonego przeniesiono. Pytanie tylko kogo przeniosą, czyli w slangu służb: po prostu awansują? Wiśniewskiego czy Nocunia? Ten pierwszy ma żonę radną, drugi sam zasiada w radzie z ramienia PiS.
Teraz czas na popcorn i walkę finałową, a w narożnikach: Wiśniewscy kontra Trepka. Szkoda tylko strażaków, którzy na co dzień walczą z żywiołami, ciężko pracują i nierzadko nie mają szans na takie awanse. A o dostaniu się do służby nieraz w ogóle nie ma mowy.
Opublikowano: maj 2021