Prawie jak burmistrz
PRAWIE JAK BURMISTRZ
„Prawie robi wielką różnicę” – to hasło reklamowe pamięta niemal każdy dorosły. Prawie jak burmistrz chce być forowany przez pewien czas przez Prawo i Sprawiedliwość radny tego ugrupowania – Tomasz Załęcki. Do tego stopnia się zaangażował, że przygotował sobie papier firmowy z logo i herbem oraz imienną pieczątkę.
Może cała historia nie byłaby tak zabawna, gdyby nie fakt, że Tomasz Załęcki rękami i nogami rozpycha się w drodze do fotela burmistrza. Bo to jego Prawo i Sprawiedliwość jeszcze rok temu planowało wystawić w przyszłych wyborach na burmistrza Myszkowa (nawet tych przedterminowych). Załęcki podbudowany przez kolegów z partii chciał wykazać się profesjonalizmem.
Przygotował sobie pieczątkę z imieniem i nazwiskiem oraz funkcją, a także papier firmowy, na którym składa interpelacje. O ile to drugie nie byłoby dziwne, tak pieczątki imiennej w historii rady miasta nie miał jeszcze nikt. Oczywiście mowa o szeregowych radnych, wyłączyć należy z tego grona przewodniczącego i wiceprzewodniczących.
Nie wiadomo tylko, czy radny zdaje sobie sprawę, że jako burmistrz nie będzie otrzymywał dla siebie dotacji, zwłaszcza takich, jak uzyskała jego agencja reklamowa KAMELOT. Było to bagatela 300 000 złotych.
Na chorobę filipińską zachorował ostatnio inny, przyszły kandydat PiS do fotela burmistrza. Czy to przypadek, że partia odsuwa kolejnego „wybrańca”, a u tego zauważalne zaczynają być problemy z alkoholem? Pierwszy taki przypadek był z Załęckim i Januszem Romaniukiem. Kiedyś to Romaniuk promowany był przez ugrupowanie i miał bez problemu wygrać z Żakiem. Pojawił się jakiś zgrzyt i Romaniuka zastąpiono Załęckim. Teraz podobnie dzieje się w Żarkach.
Maciej Maślankiewicz miał znaleźć się na liście PiS jako kandydat na burmistrza Miasta i Gminy Żarki. Politycy liczyli, że bez problemu wygra z Klemensem Podlejskim. Młodszy, przystojniejszy… - choć to drugie, to rzecz gustu. Jakkolwiek to nie te cechy wykorzystywane są później na co dzień w sprawowaniu tego urzędu. Ostatecznie Maślankiewicz znalazł się na uboczu, a prym wiedzie „podebrany” z list Andrzeja Lecha Marcin Woś. To jemu teraz wszędzie każą bywać.
Obecny był nawet na otwarciu oddziału w myszkowskim szpitalu.
Za to Maciej Maślankiewicz przeniósł się do internetu, wystąpił w relacji na żywo pewnego butiku, prezentując postawę lekko nietrzeźwą. Opowiadał podczas live’a o tym, jak żona żyje na jego rachunek i zachęca do robienia zakupów. Na początku było śmiesznie, później jednak współuczestniczce przestało być zabawnie. W dodatku okazało się, że radny Rady Miasta i Gminy Żarki jest poliglotą. A nawet lepiej mówi po rosyjsku niż po polsku. (kk)
Opublikowano: sierpień 2021