— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Edukacja

CZY SZKOŁA ZOSTANIE DOMEM SPOKOJNEJ STAROŚCI?

CZY SZKOŁA ZOSTANIE DOMEM SPOKOJNEJ STAROŚCI?

Budynek jaworznickiej szkoły ma zostać sprzedany słynącemu z problemów prawnych politykowi zasiadającemu w radzie powiatu. Myszkowski lekarz ma w nim utworzyć dom spokojnej starości. O takie intencje podejrzewają żareckich decydentów rodzice dzieci uczęszczających do placówki. Nikt tego planu nie chciał podczas spotkania burmistrza z mieszkańcami Jaworznika wypowiedzieć na głos. Uczestnicy - szepcząc - przedstawiali takie założenia.

Burmistrz Żarek Klemens Podlejski zamiar likwidacji szkoły uzasadnia znacznymi oszczędnościami dla budżetu. Gmina dostaje 7 mln zł subwencji, drugie tyle do oświaty dokłada. Przed radnymi czas trudnych decyzji.

Samorząd żarecki jest organem prowadzącym dla czterech szkół podstawowych. Do największej – w Żarkach uczęszcza kilkaset dzieci, pozostałe trzy – w Przybynowie, Jaworzniku i Zawadzie – są mniej liczne. Burmistrz szukając oszczędności chce zamknąć dwie i stworzyć tam filie z przedszkolem i klasami I-III. W styczniu odbyły się spotkania z mieszkańcami Jaworznika i Zawady, bo te placówki miałby zostać zamknięte.

Rodzice nie zgadzają się z polityką Klemensa Podlejskiego i mówią, że ich dzieci nie można przeliczyć na żadne złotówki. Radni miejscy są w rozkroku, od dawna bowiem wiadomo, że wielu z nich boi się sprzeciwić decyzji samorządowca. Rajcowie powiatowi milczą. Działania rodziców wsparła Monika Fajer, parlamentarzyści nie znaleźli czasu na spotkania.

Od tego się zaczęło

- Na początku grudnia, ni z gruszki ni z pietruszki, odbyło się zebranie w szkole i ogłosili nam, że szkołę zamykają. Prawdopodobnie ma funkcjonować w takim kształcie tylko do końca tego roku szkolnego. Rodzice podpisywali petycję przeciw likwidacji szkoły, która trafiła do gminy. W grudniu zaczęły wyciekać informacje, że pewien polityk zainteresowany jest budynkiem szkoły. To znany lekarz, ma w budynku po szkole zrobić dom seniora.

Radna z Jaworznika, która jest spokrewniona z tym lekarzem jest za zamknięciem szkoły, a jej dzieci przecież do niej chodziły, podobnie jak ona – przedstawił nam informator i poprosił o przybycie na spotkanie, które zaplanowano na 12 stycznia.

Rodzice mówią stanowcze NIE

Godzinę ustalono na 17:30. Radna Wioletta Król zaprosiła rodziców na godzinę przed czasem, by… Właśnie nie wiadomo, po co. Przecież rodzicom nie trzeba było niczego wyjaśniać, bo dobrze wiedzieli w jakim celu mieli tam przyszli. Podobno radna pierwotnie była za zamknięciem placówki, jednak w obawie przed wyborcami, zdanie zmieniła. Jakież było jej zdziwienie, gdy przybyliśmy na zebranie w terminie zarezerwowanym dla wąskiego grona.

Widać, że radna w początkowej fazie spotkania testowała nastroje obecnych. Wraz z sołtys Jaworznika Kamilą Paroś pierwotnie życzyły sobie, by sprawa nie nabierała rozgłosu. Nawet panie pokusiły się, by poprosić redakcję o skromność w relacjonowaniu spotkania, bo to nikomu się nie przysłuży. Radna Król w rozmowie z rodzicami wymieniała innych rajców, którzy chcą zamknięcia jaworznickiej podstawówki.

. Pytanie czy rajcowie potwierdziliby jej wersję, gdyby byli na zebraniu obecni? Widać analiza żądań mieszkańców przechyliła szalę na ich, a nie burmistrza stronę.

- Próbowaliśmy sprawę wyciszyć, ale teraz już się nie da, mleko się wylało, trzeba ruszyć z pełną petardą – powiedziała W. Król, a po przybyciu burmistrza odgrywała rolę obrończyni placówki. Żaden z przybyłych mieszkańców – choć mówiono, że niektórzy z nich chcą zamykania SP Jaworznik – nie zdecydował się na publiczne wygłoszenie takiego stanowiska. Wszyscy niemal chórem mówili NIE zamknięciu szkoły, bardzo zasadnie argumentując swoje zdanie.

- Chciałabym stanowczo powiedzieć, że nasza miejscowość nie zgadza się na przekształcenie szkoły w klasy I-III. To krok do jej likwidacji. Zostanie wówczas może 10-12 uczniów. Nie chcemy rozdzielać dzieci, zostają tu do 8 klasy, one razem tu żyją. To miejscowość wiejska, społeczność jest zintegrowana. Poza tym nasza szkoła jest bardzo dobrze wyposażona, poddana została termomodernizacji.

Trzeba podkreślić, że dzieci czują się tu bezpiecznie - szczególnie teraz, gdy jest pandemia – uzasadniali.

- Naszych dzieci nie da się przeliczyć na żadne złotówki – mówili zdenerwowani.

- Nasza mieszkanka lat 90 przyjdzie i przykuje się do drzwi. Pani Lidzia na plecach nosiła piach, by tę szkołę wybudować, by dzieci mogły się uczyć – padło z sali.

Zdenerwowani rodzice próbowali od władz gminy dowiedzieć się co generuje tak wysokie koszty oświatowe. Dopuszczając do głosu Jakuba Grabowskiego – swojego zastępcę – burmistrz Żarek Klemens Podlejski strzelił sobie w kolano. Chyba że chodziło o to, by połowa nie usłyszała, a druga połowa i tak nie dowiedziała się o co tak naprawdę chodzi. Gorszego mówcy trudno szukać.

Zastępca burmistrza nie potrafił rzeczowo odpowiedzieć na chyba żadne pytanie, dodając animuszu swoim wypowiedziom drapał się, a to po włosach, a to po uchu, a to jeszcze po nosie… Mieszkańcy bez trudu go punktowali.

Burmistrz też badał nastroje

- Chcemy z państwem porozmawiać o problemach gminy, o demografii, o zmniejszonej liczbie urodzin, co wpływa na funkcjonowanie szkół. Urodziło się 55 dzieci. Przeciętnie rodziło się około 80-90. Jeśli w tym roku liczba urodzeń będzie podobna, to proszę sobie wyobrazić, jaka to będzie konswekwencja dla szkół, przedszkoli i żłobków. Szkoła w Jaworzniku jest w dobrym stanie technicznym, po termomodernizacji, ogrzewana gazem. Uczęszcza do niej 41 dzieci.

Gmina dokłada do utrzymania szkół. Niestety dzieci jest mniej, subwencja jest niższa. Gmina dokłada z podatków, z targowiska, ze sprzedaży mienia. Subwencja to 7 mln zł, dokładamy drugie tyle. Nigdy nie dokładaliśmy do szkół 50%. Mniej dzieci, wzrost wynagrodzeń, wzrost innych kosztów funkcjonowania szkoły. Cena prądu wzrosła o 80%. Jest inflacja. Gmina nie jest w stanie zrealizować państwa wniosku o pozostawienie szkoły w takim kształcie.

Interesują państwa też drogi, budynek remizy. Gmina nie podejmowała jeszcze żadnej decyzji. Były dyskusje o budżecie. W budżecie, jak w soczewce widać, ile musimy dołożyć do funkcjonowania szkół. W pierwszej swojej kadencji budowałem tę szkołę przy olbrzymiej pomocy mieszkańców. Projekt na rozbudowę starego budynku, który powstał przed I wojną światową, już był. Na początku lat 90. gmina nie była organem prowadzącym.

Były olbrzymie ambicje i pragnienia mieszkańców, by tę szkołę rozbudować, ale organem prowadzącym było kuratorium. Gmina jedynie zajęła się budową. Później reforma zakładająca likwidację gimnazjów spowodowała zmniejszenie subwencji, która wynosiła 4,3 mln zł, a wydawaliśmy 5 mln zł – wyjaśniał Podlejski.

- Jednym z rozwiązań jest przekształcenie szkoły w szkołę filialną. Przepisy dają taką możliwość. To musi zostać poprzedzone likwidacją szkoły, musi zostać podjęta stosowna uchwała. Dopiero drugim krokiem jest utworzenie szkoły filialnej w Jaworzniku - oddziału przedszkolnego i klas I-III. Byłaby to oszczędność ok. 700 tys zł. Roczny koszt utrzymania szkoły to kwota 1,64 mln zł. 1,4 mln zł to wynagrodzenia, reszta to tak zwana rzeczówka – doprecyzował burmistrz.

Rodzice byli zdziwieni tak wysokim kosztem wynagrodzeń, który rozkłada się na ok. 14 etatów, nie przyjmowali też argumentu o oszczędnościach na etatach, bowiem nauczyciele znajdą pewnie zatrudnienie w Żarkach. Przepychanki słowne trwały kilka godzin. Żadna ze stron nie dała się przekonać. Zadziwiające było milczenie radnych obecnych na spotkaniu. Odzywał się głównie Przewodniczący Rady MiG Żarki – Mariusz Pompa, nie zajmując żadnego stanowiska.

Pompa przed spotkaniem z rodzicami, wraz z Podlejskim i Grabowskim chcieli porozmawiać ze Śląskim Kuratorem Oświaty – Urszulą Bauer. Mieli poprosić o możliwość umówienia się z nią za pośrednictwem asystenta Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej – Marcina Wosia (typowanego na kandydata na burmistrza Żarek). Ten odesłał ich do informacji kontaktowych podanych publicznie.

Po jaworznickim zebraniu, podobne odbyło się w Zawadzie, w szkole, która również miałaby zostać zamknięta. Mieszkańcy i tej miejscowości nie dali sobie dmuchać w kaszę.

Podczas posiedzenia komisji Rady Miasta i Gminy Żarki radna Jolanta Cichoń przedstawiała argumenty uzasadniające konieczność zamknięcia obu szkół. Zwróciła też uwage na nienaturalne działanie radnego Macieja Maślankiewicza: - Dziś pan Maślankiewicz bardzo chce być dobry, a kiedyś nasyłał na dyrektorkę szkoły w Zawadzie policję, mówił, że tam jest niski poziom - mówiła podczas zebrania w Zawadzie.

Z podobną hipokryzją mieliśmy już do czynienia niespełna dekadę temu, ale o tym w dalszej części tekstu.

Dziwny ruch

Na decyzję o likwidacji szkół decydenci rzadko decydują się na chwilę przed wyborami. Zwykle takie działania samorządowcy podejmują tuż po nich, by wyborcy zdążyli o wszystkim zapomnieć. W Żarkach postępują odważnie i nieroztropnie, choć obawy decydentów o budżet gminy są jak najbardziej zasadne, bo skąd samorząd ma wziąć dodatkowe 7 mln zł i czego przez to nie zrobi?

Jakkolwiek Rada Miasta i Gminy Żarki ma obowiązek co najmniej 6 miesięcy przed terminem likwidacji szkoły zawiadomić o tym zamiarze rodziców, kuratora oświaty oraz burmistrza. Szkoła może zostać zlikwidowana dopiero po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty. A na to żareccy radni raczej nie mają co liczyć.

Zapewne jak z kapelusza wyciągnięty zostanie kolejny miejscowy kandydat na burmistrza – Maciej Maślankiewicz cierpiący na chorobę „filipińską”, który zapewne po linii partyjnej „załatwi”, że szkoły nie będą zamknięte. Tyle że Maślankiewiczowi niewiele do tego, bo decyzja kuratora jest autonomiczna, może on weryfikować argumentację różnych grup społecznych.

A gdy już o tych mowa, to zadziwiające jest również milczenie radnych powiatowych. Żaden z czterech przedstawicieli (okręg jest reprezentowany przez taką ich liczbę) Rady Powiatu w Myszkowie się nie pojawił. Nie było ani Jolanty Koral, ani Jadwigi Skalec, ani Jarosława Kumora, ani Macieja Piłki. Nie było też żadnego parlamentarzysty. Poseł Mariusz Trepka został facebookowym aktywistą, który „z całego serca” wspierał rodziców na swoim profilu.

Z takiej samej części serca wspierał mieszkańców Zawady i Jaworznika Maślankiewicz. Może to partyjny dyskurs?

Jedynie Monika Fajer, prezes Solidarnej Polski okręgu 28. wystosowała apel do Śląskiego Kuratora Oświaty i do Przewodniczącego Rady MiG Żarki.

„Działając zgodnie z wolą mieszkańców wsi Jaworznik i Zawady apeluję o natychmiastowe zaniechanie likwidacji przez organ prowadzący Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Jaworzniku i Szkoły Podstawowej im. 11 Listopada w Zawadzie.

Mieszkańcy Jaworznika i Zawady nie zgadzają się na politykę edukacyjną proponowaną przez Burmistrza Miasta i Gminy Żarki Klemensa Podlejskiego, która sprowadza się do słupków i statystyk, a dziecko staje się częścią wzoru matematycznego. Rodzice powtarzają, że wartości, jaką stanowią ich dzieci, nie da się przeliczyć na żadną walutę. Dobro mieszkańców, a przede wszystkim dobro dziecka, powinno być najwyższą wartością dla samorządowców.

Rozwiązanie polegające na likwidacji szkół, a następnie przekształcenie ich w filie Szkoły Podstawowej w Żarkach, jest dla mieszkańców nie do przyjęcia. Decyzja o pozostawieniu w Jaworzniku klas 1-3, a przeniesienie uczniów klas 4-8 do innych placówek jest dla interweniujących rodziców i ich dzieci krzywdząca.

Małe lokalne społeczności, a taką bez wątpienia tworzą mieszkańcy Jaworznika czy Zawady oparte są szczególnej integracji i ogromnym poczuciu przynależności. Rozdzielanie uczniów, które zaproponował na spotkaniu w Jaworzniku Pan Burmistrz wraz ze swoim zastępcą, niszczą lokalną wspólnotę, a przez to kontakt między dziećmi jest w dużym stopniu ograniczony.

Nie zgadzam się – i ufam, że Państwo Radni również – na traktowanie dzieci przedmiotowo. Pomysł żareckich decydentów o pozostawieniu trzech klas w jaworznickiej szkole to pierwszy krok do całkowitej likwidacji placówki. Taka argumentacja stawia człowieka na równi z inwestycjami jak np. drogi, oświetlenia, a stanowisko owe jest nie do przyjęcia.

Zaproponowane rozwiązanie nie przyniesie samorządowi znaczących oszczędności, ponieważ poza utrzymaniem budynku, gmina będzie musiała przecież utrzymać choćby część etatów, na których chce zaoszczędzić. Pragnę podkreślić, że na dzieciach nie powinno się oszczędzać, to właśnie one są najlepszą inwestycją nie tylko dla Jaworznika lub Zawady, a przede wszystkim dla całej gminy.

Jak chcą Państwo uzyskać dodatnie wyniki w zakresie urodzeń w gminie, skoro rozważacie likwidacje w gminnej bazie oświatowej? Rodzice nie chcą dopuścić do tego – a ja popieram ich z pełną stanowczością - aby ich dzieci nie miały swojego miejsca na Ziemi, jakim do tej pory były ich szkoły. Pozbawienie ich więzi, przynależności, swojej tożsamości nie można przeliczyć na złotówki. Dla mieszkańców Jaworznika czy Zawady szkoła jest bardzo ważnym ośrodkiem społecznym.

Do tych placówek przecież chodzili ich rodzice, dziadkowie. Tym silniejsza jest ich więź z placówkami, ponieważ to ich przodkowie siłą własnych rąk je budowali. Ponadto nauczyciele znają problemy dzieci, nie tylko te uczniowskie, ale również te natury prywatnej, dlatego w łatwy sposób mogą je rozwiązywać. W Szkole Podstawowej im. Wł. Szafera w Żarkach maluchy z Jaworznika czy Zawady będą miały problem z odnalezieniem się i uzyskaniem akceptacji społeczności szkolnej.

Jedna z matek podniosła również argument, że dokonała wyboru jaworznickiej szkoły dla swych dzieci, ponieważ te mają dysfunkcje i lekarze (psychiatrzy i psycholog) doradzili jej, że taka mała placówka będzie dla nich idealna. Kobieta boi się, że jej dzieci nie poradzą sobie z nową sytuacją i absolutnie się na nią nie zgadza.

Podczas spotkania z mieszkańcami Jaworznika Pan Burmistrz próbował przekonać obecnych, że dzieci z Jaworznika do szkoły w Żarkach mogą podróżować autobusami, które kursują na linii Żarki-Jaworznik i jak powołał się nakrążące plotki - szkoła w Żarkach posiada wyższy poziom i lepszą infrastrukturę. Należy zastanowić się, czy działania organu prowadzącego są właściwe, skoro w mniemaniu mieszkańców poziom edukacji czy dbałość o szkolną infrastrukturę znacząco się różni.

Proszę o odczytanie niniejszego apelu podczas najbliższej Sesji Rady Miejskiej w Żarkach oraz poprzedzających ją komisjach – napisała w liście do M. Pompy - M. Fajer, którą poprosiliśmy o wsparcie rodziców obu szkół, a ta błyskawicznie zadziałała. Nie wszystkim aktywność Moniki Fajer się podobała. Opublikowany w serwisie Facebook list do Śląskiego Kuratora Oświaty podgrzał krew w żyłach Mariusza Trepki. Żadna kobieta nie działa tak na posła jak ona.

W końcu doprowadziliśmy do pierwszego od lat starcia tytanów, w którym okazało się, że Trepka nie tylko nie nosi spodni, ma spódniczkę - za krótką - odsłaniającą wybitnie krzywe nogi.

Mariusz Trepka we „wspieraniu” szkół ma niewątpliwą wprawę. To wówczas, gdy był wicestarostą Zarząd Powiatu nie wyraził zgody na utworzenie pierwszej klasy w szkole w Będuszu, skazując tym samym placówkę na powolne umieranie. Umarłby też po planie naprawczym Trepki – szpital w Czeladzi, ale o tym innym razem.

Trepka napisał w komentarzu: „W sprawie szkół w Zawadzie i Jaworzniku prawie od dwóch tygodni jestem w stałym kontakcie z Panią Kurator i delegaturą kuratorium w Częstochowie. Obecnie Kuratorium wdraża procedury zgodnie z przepisami prawa. Pozdrawiam”. Jak niedowartościowany w swoich działaniach musiał się poczuć poseł, że udzielał się na stronie swojej politycznej konkurentki, której się od wielu lat obawia?

Czy szkoła trafi w ręce lekarza?

Nie można tego wykluczać, jednak to nie jest prosty sposób. Budynek szkoły musiałby zostać zbyty w sposób legalny – na przykład poprzez przetarg. Nie ma żadnej pewności, ani też nie jest to niemożliwe, że wygrałby go Wojciech P. Patrząc na determinację mieszkańców Jaworznika – wątpliwe, by do tego dopuścili. A co z czwartą szkołą – tą w Przybynowie? Ona też zostanie zlikwidowana?

Problem w tym, że szkole podstawowej obejmującej strukturą organizacyjną klasy I-VIII mogą być podporządkowane nie więcej niż dwie szkoły filialne, któraś więc pójdzie pod młotek.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie