MENEDŻER Z MOCZYDŁA NIE PRZEWIDZIAŁ KRYZYSU
MENEDŻER Z MOCZYDŁA NIE PRZEWIDZIAŁ KRYZYSU
Internet huczy od śmiechu z wdrożonych przez rząd narzędzi antyinflacyjnych. Szeroko reklamowana, w telewizji, radiu czy socjal mediach Tarcza Antyinflacyjna to zwykła klapa. Specjaliści ostrzegają, że lada moment na rynku paliw – płynnych i stałych będzie naprawdę nieciekawie, a złoty na tle innych walut może być wart tyle, co konfetti.
Aspirujący do rzecznika rządu aktywista facebookowy poseł Mariusz Trepka 1 lutego wygłaszał wszem wobec że PiS wdraża instrumenty antyinflacyjne, które mają spowodować obniżenie cen m.in. paliwa. Tego samego dnia na profilu parlamentarzysty z Moczydła pojawił się post ze sfotografowanym pylonem – oczywiście z Orlenu – z cenami oscylującymi wokół 5,24 zł za litr paliwa.
Szumne zapowiedzi, zakończyły się – jak zawsze – klęską. Tarczy wystarczyło raptem na 18 dni, choć miała trwać do lipca. W dniu wybuchu wojny w Ukrainie (24 lutego, tłusty czwartek) mogliśmy, przejeżdżając obok stacji paliw, zobaczyć poziom zaufania do rządzących.
Po wystąpieniu przedstawiciela rządu pojawiły się kilometrowe kolejki do dystrybutorów, brak paliwa, szybujące w górę ceny. To lepsze zmienne niż te wykorzystywane w ośrodkach badania opinii publicznej. Szybko wprowadzono ograniczenia w ilości tankowanych paliw, a z każdym dniem inwazji zbrojnej, ceny oleju napędowego czy benzyny rosły.
Jeszcze szybciej wzrastały ceny paliw stałych – węgla, ekogroszku, a nawet pelletu. Koszt tony zmienia się każdego dnia na niekorzyść klientów, a będzie tylko gorzej, ale o tym się oczywiście głośno nie mówi.
Są jednak tacy, których podwyżki jakoś szczególnie nie dotykają. Na przykład wspomnianego wyżej parlamentarzysty. Otrzymuje zwrot kosztów podróży, a po ostatnich podwyżkach dostaje 34 tys. uposażenia i środków na utrzymanie biura.
Opublikowano: luty 2022