— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Zdrowie

SP ZOZ, CZYLI STACZANY POLITYCZNIE ZAKŁAD OPIEKI ZDROWOTNEJ W MYSZKOWIE

Myszkowski szpital dołuje już od wielu lat. DEMOKRATYCZNA wielokrotnie alarmowała o dramatycznej sytuacji lecznicy, gdy zarządzał nią duet Hagar&Trojakowski.

To wtedy wprowadzono SP ZOZ na wielkie wody zadłużenia. Wówczas był problem z płaceniem składek do ZUS-u, czy wypłacaniem pracownikom wynagrodzeń.

Po zmianie władz powiatowych w 2018 roku pokładano w nowej koalicji ogromne nadzieje. Jak po każdych wyborach doszło do podziału przysłowiowego tortu. Co było dość zaskakujące, początkowo niemal niezauważalne były polityczne ruchy w szpitalu. Świeżo upieczony Starosta Myszkowski Piotr Kołodziejczyk postawił wówczas na jedną kartę – poprosił o pomoc w prowadzeniu szpitala, znanego na Śląsku, a może nawet w kraju – dr. n. med. Dariusza Jorga.

To on skutecznie pomaga w zarządzaniu dwoma okolicznymi szpitalami – w Zawierciu i w Czeladzi. Ten ostatni wyprowadził z 65-milionowego długu.

SP ZOZ, CZYLI STACZANY POLITYCZNIE ZAKŁAD OPIEKI ZDROWOTNEJ W MYSZKOWIE

33,8 miliona złotych – niemal pół Sasina, gdyby chcieć zażartować – wynoszą zobowiązania myszkowskiego szpitala. Nie ma tu jednak nic do śmiechu - finanse lecznicy są w katastrofalnym stanie. Za zarządzanie myszkowskim SP ZOZ-em wzięli się mega menedżerowie, choć jak pokazują wyniki - nie można było powierzyć im nawet budki z lodami.

W Myszkowie na zarządzanie Jorgowi nie pozwoliła polityka – przez duże P. O jedyny właściwy podział tortu upomniał się przyjacielski duet Wojciech Picheta & Mariusz Trepka. Pierwszy jak zaklęcie uwielbiał powtarzać z mównicy na sesjach „jak myśmy byli zarządem”, (zawsze) drugi - w Wikipedii wpisał sobie „polski menedżer, samorządowiec i polityk”. I to najgorsze, co mogło ten szpital spotkać.

Znacząco nie wpłynęły na wynik gigantyczne środki zewnętrzne, które Jadwiga Wiśniewska pomagała Piotrowi Kołodziejczykowi pozyskać dla SP ZOZ-u. Z miesiąca na miesiąc sytuacja lecznicy stawała się coraz bardziej dramatyczna.

Zupełnie odwrotnie ma się stan powiatowego samorządu. Tak dobrej sytuacji finansowej Powiat Myszkowski nie miał od początku powstania. Środki zewnętrzne rozdmuchują budżet powiatu do nierealnych wręcz kwot. Mielibyśmy w granicach administracyjnych krainę mlekiem i miodem płynącą. Ale nie mamy, bo dwóch wymienionych wyżej panów, uprawiając niskich lotów politykę, ciągnie szpitalem powiat na dno.

Całe szczęście, że Wojciech Picheta upomniał się o swoje miejsce w kadrze zarządzającej szpitala i został Lekarzem Naczelnym. Już nie z tylnego fotela, a oficjalnie na pierwszej linii frontu odpowiada za powiększający się z dnia na dzień dług.

Dyrektorem jest dr n. med. Adam Miśkiewicz, który przez wiele lat pełnił tę funkcję, którą wywalczył teraz Picheta. Doktor Miśkiewicz nie tylko wzrostem i tytułem, ale i doświadczeniem w zarządzaniu myszkowskim szpitalem bije Pichetę na głowę i nie pozwoli sobie na nią wejść.

Między mężczyznami ma dochodzić do poważnych konfliktów. Na linii dyrektor-„naczelny” są takie tarcia, że jeden z medyków żartował, że słychać kłótnie nawet na ulicy Mała Szpitalna (kilkaset metrów od lecznicy).

Panowie na pomoc wezwali menedżera Trepkę - znanego z zarządzania, a raczej powiększania długu placówki szpitalnej w Czeladzi – był jednym z tych menadżerów, który zadłużył szpital na 65 mln zł, był też współautorem planu naprawczego, który na szczęście nigdy nie został wprowadzony w życie. Rozwiązania zawarte w tamtym dokumencie są powodem do śmiechu aż po dziś.

W ostatnim czasie zorganizowano w Starostwie Powiatowym w Myszkowie spotkanie radnych powiatowych z posłem Trepką (zdj. poniżej). Radni nieśmiało i raczej w kuluarach mówili, że wizyta parlamentarzysty na nic się zdała, jak zawsze był nieprzygotowany i nie umiał odpowiedzieć na żadne konstruktywne pytanie.

Nadchodzące miesiące nie przyniosą niczego dobrego, podwyżki cen mediów, wzrost najniższej krajowej nie pomogą szpitalowi.

Nie wszystkie lecznice są w tak dramatycznej sytuacji. Te okoliczne – Zawiercie i Czeladź nie tylko mają się świetnie finansowo, stale rozszerzają też wachlarz usług medycznych. Z przykrego miana „umieralni” zmieniły się w szpitale pierwszego wyboru. Pacjenci chcą się tam leczyć i trudno im się dziwić. Świetna kadra medyczna, nowoczesne usługi i przyjazne wnętrza. Zaskakująco też zmieniła się na zewnątrz czeladzka lecznica (zdj. z prawej).

W Zawierciu z początkiem września zakończono wieloletni remont. Odnowiono pięć oddziałów, laboratorium i sterylizację, utworzono pracownię mammografii i RTG. Zwieńczeniem projektu jest nowa pracownia rezonansu magnetycznego.

- Nasz cel był jasny - zmienić postrzeganie szpitala poprzez rozszerzenie i poprawę wachlarza usług. Dobrze wykorzystaliśmy każdą złotówkę z tych 21 milionów zł, jakie pozyskaliśmy na projekt – mówił podczas podsumowania Starosta Zawierciański Gabriel Dors.

SP ZOZ Myszków pochwalić się może zawarciem ugody z Zakładem Usług Społecznych na rozłożenie na raty składek. Zobowiązania wobec ZUS wynoszą już 13 mln zł. Na 31 sierpnia 2022 r. szpital ma 33,8 mln zł zobowiązań, z czego krótkoterminowe (spłata do 12 miesięcy) to aż 25,7 mln zł.

Należy zwrócić uwagę, że szpitale powiatowe w Zawierciu i w Czeladzi zaczęły poprawiać swoje wyniki dopiero wtedy, gdy z kadry zarządzającej pozbyto się pseudo menadżerów rodem z Ziemi Myszkowskiej: z Czeladzi odszedł Trepka, z Zawiercia Dyrka oraz tych, którzy łączyli funkcje samorządowe z pracą w szpitalu.

Myszków, jak widać, daleko jest od tych standardów, dlatego nie możemy liczyć ani na dobre wyniki, ani na zaprzestanie corocznego pokrywania strat – liczonych w dziesiątkach milionów złotych. Jeśli polityka nie zniknie z SP ZOZ-u, to musimy zapomnieć także o jakimkolwiek rozwoju lecznicy.

Gdyby nie działania dwóch starszych panów, czasy starostowania Piotra Kołodziejczyka, wspieranego przez Europoseł Jadwigę Wiśniewską, zapisałyby się na kartach historii Powiatu Myszkowskiego jako „złote lata”. Starosta Kołodziejczyk jest bardzo dobrze odbierany nie tylko wśród mieszkańców, o jego względy zabiegają też inni starostowie, nawet ci z przeciwległej strony politycznej.

Pichetę i Trepkę z zazdrości musi skręcać, bo oni przez kilkadziesiąt lat funkcjonowania w samorządzie nie osiągnęli tyle, co Kołodziejczyk przez cztery lata. Lista sukcesów obecnego starosty z miesiąca na miesiąc się powiększa, tamtym dwóm panom w równym tempie przybywa już tylko problemów. Potencjał Kołodziejczyka jest przez tych polityków marnowany, możliwości powinny być wykorzystane na rozwój szpitala, ale nie będą, dopóki ktoś nie uderzy w stół.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie