— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

ODRĘBNE spojrzenie

Fit for 55, C40 Cities i gwałcenie krów. Fit for 55 to pakiet aktów prawnych pod wspólnym szyldem „Gotowi na 55”. 55 odnosi się do 55 procent, czyli nowego celu przejściowego redukcji emisji w Unii Europejskiej na 2030 rok. Nieistotne czy inne kraje spoza UE będą choćby dążyć do tego, istotne, że tak chce lewicowa wierchuszka UE. Jakby nie mieli pojęcia, że świat to niepoprzedzielany grodziami statek, gdzie zalanie jednej grodzi jest bez uszczerbku dla innych.

Świat to jeden organizm, jeżeli ktoś spali milion ton węgla w Chinach, to pyły, CO2 i inne gazy nie zostaną w Chinach, a przedostaną się do atmosfery okalającą całą kulę ziemską. Lewicowa utopia, która w połączeniu z uzależnieniem od gazu z Rosji i wojną na Ukrainie doprowadziła do kryzysu i zubożenia społeczeństwa UE poprzez wzrost ceny nośników energii i inflację. Jakoś teraz cisza, a nawet UE wycofuje się rakiem i mówi o możliwości palenia węglem.

Jeszce nie opadł kurz i nie milkną echa po Fit for 55, a dowiadujemy się o następnej lewackiej utopii, czyli raporcie organizacji C40 Cities. W raporcie zaproponowano m.in. szereg drastycznych ograniczeń związanych z żywieniem. To 16 kg mięsa rocznie na osobę lub – w bardziej ambitnym wariancie – wykluczenie go z diety w ogóle. Dziś przeciętny Polak zjada ponad 70 kg mięsa.

W przypadku nabiału autorzy postulują ograniczenie – 90 kg nabiału na osobę rocznie „cel progresywny” lub „cel ambitny” – 0 kg. W Polsce to dziś średnio ponad 200 kg. Rekomendacje dotyczą także innych kwestii. To zmniejszenie liczby posiadanych samochodów – do 190 na 1000 osób (lub do zera w celu ambitnym). Obecnie w Polsce jest ponad 600 aut na 1000 mieszkańców.

Pamiętacie lewicową działaczkę niejaką Sylwie Spurek? Przeczytajcie, co mówiła całkiem niedawno „Krowy są gwałcone, żeby zostać zapłodnione, żeby mogły urodzić, żeby mogły dawać mleko. Żadna krowa, tak jak żadna kobieta, nie daje mleka po prostu”.

Nie mam nic przeciwko wegetarianom, weganom i komu tam jeszcze, to jest ich wybór. Nie mam nic przeciwko zwolennikom rowerów, czy samochodów elektrycznych, ale nakazywanie, narzucanie społeczeństwu sposobu życia jest dążeniem do utopii, dążeniem do komuny.

Jak nazwać świat, gdzie każdy może kupić na rok 2 koszule, czy 2 sukienki i zjeść 16 kg mięsa, a przypominam, że nawet za PRL-u w Polsce przysługiwało 2,5 kg/m-c, czyli 30 na rok, to dwa razy więcej niż proponuje raport C40 Cities, organizacja, do której przyłączył się Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy.

Kiedy 20 lat temu Polska przygotowywała się do wejścia w struktury UE, sztandarowym argumentem był dostęp do technologii. Oczyma duszy widziałem te zaawansowane maszyny, te układy scalone, czy wręcz futurystyczne pojazdy. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że dostęp do technologii pozwoli na wyprodukowanie 3 kilo szynki z kilograma mięsa i kilo chleba z 200 g mąki.

Wejście do UE niewątpliwie przyczyniło się do skoku cywilizacyjnego naszego Kraju. Rozwój np. infrastruktury, rolnictwa, czy usług popchnął nasz Kraj w kierunku dorobku naukowego i cywilizacyjnego ludzkości. Jednak są sprawy, z którymi nigdy nie pogodzę się, jak narzucanie ideologii, stylu życia, ingerowanie w system sądowniczy, czy w swobodne wybory obywateli.

Eurokraci namaszczeni przez liberalne rządy i lewackie organizacje lub na odwrót, próbują ingerować w umysły mieszkańców wszystkich krajów UE i pod płaszczykiem tolerancji propagować ideologie, które wg nich powinny być dominujące np. LGBT. Nic mi do preferencji, również tych seksualnych innych ludzi, ale niech na Boga nie narzucają mi, jak i kogo mam kochać, w co wierzyć, co jeść, czym jeździć i kogo lubić, albo nie.

Ostatnio próbuje się niby przypadkiem, niby przez raporty jakiejś organizacji, tak rzekłbym bocznymi, albo nawet tylnymi drzwiami narzucić nam sposób życia. Narzucić limity w podróżowaniu, ograniczenie liczby pojazdów, czy wprowadzenie do jadłospisu robaków maści wszelakiej. Pieczywo ze świerszczy, makarony z robaków, albo tzw. analogi mięsa, czy taka ma być przyszłość?

Jedzenie owadów jest dość powszechne w Azji i nie tylko owadów, jedzą też pająki, skorpiony, mrówcze jaja, tylko że oni robią to dobrowolnie, do niczego nie są przymuszani. Niech sobie jedzą nawet 10 razy dziennie, niech żywią się tym przez całe życie, niech tymi owsikami, świerszczami i karaluchami opychają się brukselscy urzędnicy i lewaccy politycy, nic mi do tego.

Natomiast nie dam sobie modyfikować swojego jadłospisu i będę jadł ryby, jaja i sery, które uwielbiam, będę jadł mięso i chodził w butach ze skór zwierząt hodowanych na mięso, bo skóra to produkt uboczny. Będę popierał te poglądy, które uważam za słuszne, będę spotykał się, z kim chcę i kiedy chcę i będę modlił się do jedynego Boga, mojego Boga. Amen!

Gabriel Dors Starosta Zawierciański

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie