Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian
Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian
Istnieje od 76 lat, w historii swego funkcjonowania przyjął kilkanaście nazw, starsi kibice nadal mówią o nim KRISBUT Myszków, młodsi wolą proste - KS Myszków. Na kartach zapisano jego wzloty i upadki - bez względu na to czy piłkarskie wyniki pchały go w górę ligowej tabeli, na trybunach zawsze byli oni.
I z wielkim ukłonem co miesiąc publikować będziemy archiwalne zdjęcia kibiców KS-u MYSZKÓW i jeśli uda nam się nakłonić starszych fanów, to fotografie z archiwum Łukasza Topy i Daniela Zwolińskiego ubarwiać będziemy ciekawymi niebiesko-białymi historiami. Historiami z czasów, gdy wielu obecnych fanów nie było jeszcze na świecie. Jeśli posiadają Państwo zdjęcia albo ciekawe informacje na temat myszkowskiego świata kibiców to proszę o kontakt - 660 476 385. Kaska Kieras
Szalone lata 90., bo tak można nazwać okres, kiedy w całej Polsce startował ruch kibicowski, tak samo u nas w Myszkowie. Z początkiem lat 90. pojawili się pierwsi szalikowcy. Zaczynaliśmy kibicowanie od Papiernika. Wyjazdy na Knurów, Brzeg, Praszkę, do Czeladzi i innych miejscowości. To były nasze początki.
Tak naprawdę zaczęło się wszystko rozwijać od zmiany nazwy klubu na Krisbut Myszków, wtedy pojawiły się wyniki, pojawili się kibice. Jak na tamte czasy, nawet ich spora ilość. Mecze z Polonią Bytom zawsze były ciekawe - bez względu na to czy rozgrywane były u siebie, czy na wyjeździe w Bytomiu. Zawsze pojawialiśmy się w Bytomiu i zawsze „Bytom” pojawiał się u nas. Była raz sytuacja, że przyjechał do nas „Bytom”, mecz był odwołany ze względu za zalaną po deszczu murawę.
Ale i tak udało nam się spotkać z kibicami Polonii, wymieniliśmy poglądy, odświeżyliśmy wygląd ławek, które wtedy były zamontowane. Były brzydkie, więc zdecydowaliśmy, że je zdemontujemy ze względu na pojawienie się gości i przywitamy ich po myszkowsku.
Takie mecze, jak ten 11 marca 1995 roku (zakończony wynikiem 2:0 dla Krisbutu) były szczególne, świetnie się na nich wspieraliśmy. Zbiórki na osiedlach, z każdego szła konkretna banda fanów Krisbutu. Spotykaliśmy się na stacji i osiedla - Śródmieście, Kamienny Krąg, Dzielnica Cudów, Paradise i inne wyruszyły na stadion, tam dołączyli chłopaki z Mijaczowa.
Na zdjęciach z meczu z 95 r. z Polonią widać dwie, jedne z pierwszych, albo nawet pierwsze flagi Krisbutu. Obie były robione ręcznie, były prane w occie, by dłużej wytrzymywały. Kibice gości nie zawiedli, u nas też - jak widać po zdjęciach - fajna ekipa. Co do opraw, jak na dzisiejsze czasy, to były słabe. Wszystko wtedy raczkowało, u nas też.
Z trybuny poleciały wycinane przez chłopaków przez kilka dni kawałki starych gazet - taka kartoniada. Dla dzisiejszych utrasów to śmieszne, dla nas to nie było śmieszne, dla nas to było fajne. Wszystko na spontanie.
Na meczach zawsze kilkaset głów, mocny doping, prowadzony z wymianą bluzgów. Rewelacyjne czasy. Nie chodzi o flagi, o oprawy, bo wiadomo, że teraz wygląda to lepiej niż w latach 90. Na tym meczu i każdym innym była naprawdę konkretna ekipa w młynie. Stadion, choć wyglądał jak kurnik, żył. Co dwa tygodnie zawsze żył, nie było meczu bez dopingu. Najpierw Krisbut, później KS Myszków.
Zwoli
Pozdro dla Sterej Gwardii: Jomba, Karakan, Lutek. Pozioma, Łysy, Krycha, Józek i wielu innych chłopaków z tamtych czasów!
Opublikowano: marzec 2023