Caryca Maryna I – historia ogrodzienieckiej sekutnicy
Caryca Maryna I
historia ogrodzienieckiej sekutnicy
Cesarzowa – tak „pieszczotliwie" mówią o niej ci, którzy mieli okazję z nią współpracować. Maryna – przylgnęło do niej po aktorskim występie w niskobudżetowej ogrodzienieckiej filmowej produkcji, gdzie wystąpiła jako ukochana Janosika o tym właśnie imieniu. Z Maryny ma co najwyżej warkocz – śmieją się mieszkańcy, dodając – że jednak bliżej jej do cesarzowej, najlepiej określa ją pojęcie: szara eminencja.
Z opowieści ogrodzieńczan można wyciągnąć jeden wniosek: czy to czasem Maria Milejska faktycznie nie rządzi Ogrodzieńcem i samą burmistrzową?
Niezwykle interesują ją sprawy szpitala, bo podobno z zawodu jest pielęgniarką. - Całe szczęście, że postanowiła się realizować w innym zawodzie, bo na samą myśl, że mogłaby mi dać zastrzyk, umieram ze strachu. Pewnie byłby to pawulon – śmieje się mieszkaniec gminy, który prosi o nieujawnianie jego personaliów, bo zwyczajnie boi się reakcji bohaterki cytatu.
Maria Milejska, bo o niej mowa – jak mówią o niej nasi informatorzy – to człowiek mściwy, podążający do celu po trupach i bezwzględny. Prawdziwa z niej sekutnica - kobieta dokuczliwa i kłótliwa. Ostatnio podobno miała pokłócić się z samą burmistrzową – podobno, bo to niepotwierdzona informacja.
Mieszkańcy podnoszą, że to Cesarzowa Maryna faktycznie rządzi gminą. Nie potwierdzamy tych przypuszczeń, choć trzeba przyznać, że niemal pod wszystkimi pismami podpisana jest jej ekscelencja pani sekretarz. A dokumentów do tej pory było sporo, przynajmniej kilkadziesiąt.
Cesarzowa Maryna sprawuje też mandat radnej Rady Powiatu Zawierciańskiego, wcześniej pełniła funkcję członka zarządu powiatu. Nadzorowała sprawy zdrowia, konkretnie szpital. Pilnowała Anny Pilarczyk, która była wtedy dyrektorką lecznicy. Anonimowi informatorzy podpowiadają, że nawet w szpitalu miała swoje „uszy", które informowały ją o poczynaniach dyrektorki – jej, nieświadomej niczego - koleżanki.
Gdy Pilarczyk wygrała wybory i została burmistrzem Ogrodzieńca, ściągnęła przyjaciółkę do urzędu – zatrudniając ją na stanowisku sekretarza od 1 lutego 2019 roku.
Z raportu o stanie gminy tak o niej wyczytaliśmy: „Sekretarz Miasta i Gminy zapewnia sprawne funkcjonowanie Urzędu, nadzoruje system funkcjonowania kontroli wewnętrznej w Urzędzie, doskonali metody zarządzania Urzędem, koordynuje i nadzoruje wdrażanie systemów zarządzania, stale monitoruje sposób załatwiania spraw indywidualnych w Urzędzie, reprezentuje Urząd wobec kontroli zewnętrznej, na bieżąco analizuje sytuację kadrową w Urzędzie, nadzoruje proces wdrażania zmian w organizacji i funkcjonowaniu Urzędu, współdziała z Radą Miasta i jej komisjami, koordynuje prace związane z przeprowadzeniem wyborów prezydenckich, parlamentarnych, samorządowych oraz referendów.
Sekretarzowi podlega bezpośrednio Referat Organizacyjny i Biuro Burmistrza oraz jednostki: Miejsko Gminny Ośrodek Kultury i Sportu, Miejsko Gminna Biblioteka Publiczna oraz Ośrodek Pomocy Społecznej". I w pierwszym zdaniu pojawia się przekłamanie. Urząd nie funkcjonuje sprawnie. Redakcja po trzech miesiącach ma wiele uwag, które poskutkowało kilkoma skargami.
Na uwagę zasługuje też dziwna proporcja zarobków burmistrza i sekretarza. W oświadczeniu majątkowym za 2019 rok Milejska wskazuje, że zarobiła ze stosunku pracy 131 384,82 zł brutto. Rok później (za 2020 rok) w stosunku pracy w UMiG: 164 687,03 zł. W 2021 roku to już zaskakujący wzrost. Redakcja podnosiła już temat wyższego wynagrodzenia Milejskiej od samej burmistrz Anny Pilarczyk. Przypomnijmy jednak: Burmistrzowa z tytułu umowy o pracę zarobiła w 2021 roku 177 379,39 zł. M.
Milejska za pracę w charakterze sekretarza uzyskała 175 936,74 zł, jako zastępca kierownika USC zarobiła 29 900 zł. Milejska otrzymała także dodatek i nagrodę spisową „Narodowy Spis Powszechny" w wysokości 3 480 zł. Pilarczyk również otrzymała nagrodę spisową „Narodowy Spis Powszechny" w wysokości 4 400 zł. I tak Anna Pilarczyk w 2021 roku zarobiła 181 779,39 zł, a sekretarzowa 209 316,74 zł – to aż o 27,5 tys. zł. Różnica jest spora.
To jedyny taki przypadek w powiecie – jeśli nie w Polsce.
Trzeba podkreślić, że w zakładce oświadczeń majątkowych cesarzowa występuje na drugiej pozycji – tuż za Anną Pilarczyk, a szkoda, bo patrząc na wysokość dochodu, powinna być na pierwszej.
Milejska potrzebą uzewnętrzniania swego władztwa przebiła ostatnio wszystko. Postanowiła zostać jednoosobowym organem uchwałodawczym - Radą Miejską Ogrodzieńca. Wypowiedziała się za wszystkich radnych, bez komisji, bez sesji, jednym zwykłym pismem opatrzonym jej podpisem i pieczątką. To poważne nadużycie redakcja zgłosiła Wojewodzie Śląskiemu – przesyłając doń skargę na działanie organu.
Sekretarzowa ma też problem w orientowaniu się w przepisach z zakresu finansów publicznych. W odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej dotyczący zakupu kawy przez urząd, który podpisała, zakryte zostało wszystko na dokumencie z wyjątkiem jednej pozycji. Rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie wystawiania faktur jasno określa, co dokument finansowy powinien zawierać. Więcej w artykule na stronie 9.
Minister sobie – cesarzowa wie lepiej, jak można interesantów robić w konia. Ten mniej cierpliwy – odpuści.
Takiego scenariusza nie przewiduję. Bardzo podobają mi się reakcje ogrodzienieckich władz. W dodatku przećwiczyłam urząd podczas pierwszej wizyty, którą odbyłam na żądanie samych decydentek. Nie liczę na kolejne zaproszenia, ale obiecuję odwiedzać magistrat. Inauguracja była zatrważająca – nie doświadczyłam ani sprawnego, ani nawet funkcjonowania urzędu. Czy miałam rację, sprawdziła Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Fotografia ubarwiająca artykuł to satyra polityczna. Do obrazu Cesarzowej Katarzyny II dołoklejona została twarz Cesarzowej Maryny. Wpasowała się idealnie. Prawda? (kk)
Opublikowano: kwiecień 2023