Czy nieznośnego psa da się ułożyć?
Czy nieznośnego psa da się ułożyć?
O pracy pełnej pasji, która zrodziła się z miłości do czworonożnego przyjaciela rozmawiam z trenerką psów, a prywatnie koleżanką z licealnej klasy. Kasia Gil od wielu lat pomaga właścicielom ujarzmić niesforne psiaki, prowadzi też lekcje, o jakich marzą wszystkie przedszkolaki. Pojawia się w placówkach oświatowych z nietypowymi pomocnikami.
- Przyjmijmy hipotetyczne założenie – mam psa i kiedy mogę się z nim u Was pojawić? To musi być wyłącznie szczenię czy to może być dojrzały piesek?
- Nigdy nie jest za późno na szkolenie, ale im wcześniej, tym lepiej. Najlepszym czasem, aby zacząć, jest moment, w którym pies pojawia się u nas w domu. Jeśli to szczeniak, świetnie! Możemy z nim rozpocząć przedszkole dla szczeniaków, do którego przyjmujemy psiaka od 2 miesiąca do ukończenia 4 miesiąca życia. Z dorosłym psem możemy rozpocząć kurs posłuszeństwa (na taki zapraszamy zwierzaki, które ukończyły 4 miesiąc życia).
Często ludzie zgłaszają się, dopiero gdy pojawi jakiś problem, ale jak wiadomo – lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego od razu warto zająć się wychowaniem czworonożnego przyjaciela.
- Czy pies musi być rasowy? Jak często pojawiają się te bez rodowodu?
- Nie ma to większego znaczenia. Na szkoleniach zazwyczaj pojawiają się psy rasowe, natomiast warto pamiętać, że wedle prawa pies, który nie pochodzi z hodowli ZKwP, a co za tym idzie, nie posiada rodowodu, nie jest psem rasowym, mimo iż wygląda jak pies danej rasy. O takim psie powiemy, że jest w typie rasy. Gdy taki pies pojawia się na szkoleniu, nie sprawdzam, czy ma rodowód, bo jest to dla mnie nieistotne.
Są oczywiście sytuacje, w których pochodzenie psa będzie miało znaczenie, ale jeśli chodzi o podstawowe posłuszeństwo, nie gra to większej roli. Rasa lub typ psa pomoże nam natomiast w wyborze kierunku pracy nad motywacją.
- Jak wyglądają zajęcia?
- Spotykamy się raz w tygodniu, zajęcia trwają ok. godziny. Pierwsze zajęcia to zajęcia z teorii – omawiamy zasady domowe, jak uczy się pies, metody szkoleniowe. Na drugich zajęciach zabieramy się do pracy. Każdy opiekun pracuje ze swoim psem na smyczy – kilka minut ćwiczeń i oczywiście koniecznie czas na zabawę człowiek-pies (prawidłowej zabawy też trzeba się nauczyć).
Jedna z ważniejszych rzeczy to wypracowanie motywacji, czyli żeby psu się chciało i opłacało z nami pracować. Pierwsze zajęcia są często dość trudne dla psów, są duże emocje związane z obecnością innych-obcych czworonogów, ludzi, nowymi miejscami, ale z lekcji na lekcję idzie im coraz lepiej.
- A teraz odrobina kuchni: skąd pomysł na taką działalność? Miłość do zwierząt to za mało, jakie przygotowanie trzeba mieć do profesjonalnego prowadzenia tego rodzaju działalności?
- Zaczęło się od problemów z moim psem. Szukałam informacji, czytałam książki, potem zapisałam się na kurs trenerski, ale wtedy jeszcze nie myślałam o własnej działalności. Zdałam egzaminy – teoretyczny pisemny i ustny oraz praktyczny ze swoim psem i wtedy zaczęłam się zastanawiać czy nie zacząć działać w tej dziedzinie. Po drodze oczywiście były jeszcze kursy, szkolenia doskonaliły warsztat. Wbrew pozorom to praca głównie z ludźmi, a nie z psami.
Przekazuję swoją wiedzę człowiekowi-przewodnikowi psa i to przewodnik ma za zadanie zbudować relacje ze swoim czworonogiem i wychować go.
- Jak długo się tym już zajmujesz?
- Szkoleniem zajmuje się od 8 lat, a od ok. 4 prowadzę również zajęcia edukacyjne ze swoim psem w przedszkolach i szkołach, podczas których uczymy prawidłowych relacji dziecko-pies, utrwalamy i doskonalimy wiedzę zdobytą na lekcjach np. liczenie, poznawanie literek czy kolorów. Jestem trenerem/trenerem psów, a nie behawiorystą.
Choć muszę przyznać – i nie będę tego wpisywać na mój nurt modowy, bo dużo mówi się o behawioryzmie, a tak naprawdę 90% problemów ze zwierzakiem potrafi rozwiązać trener.
- Dziękuję za rozmowę i życzę Ci samych sukcesów w dalszej pracy, której redakcja z chęcią będzie się przyglądać! Trzymam kciuki!
Opublikowano: sierpień 2023