Czas zbudować WIELKI Myszków, z którego wszyscy będziemy dumni
Czas zbudować WIELKI Myszków, z którego wszyscy będziemy dumni
DEMOKRATYCZNA potwierdza obawy Włodzimierz Żaka o pewnym konkurencie w nadchodzących wyborach samorządowych. To pierwszy wywiad zupełnie nowego i niezwiązanego z polityką kandydata na burmistrza Miasta Myszkowa. 25 lat temu Tadeusz Bartnik został myszkowianinem z wyboru. Zaczęło się od piłki nożnej i wokół tego sportu kręci się jego życie. To dzięki futbolowi poznał Myszków i swoją przyszłą żonę. Od lat wspólnie utrzymują niebiesko-białą tradycję.
Jak mówi działanie w stowarzyszeniu pokazało mu tę miejscowość od podszewki, nauczyło go mozolnego budowania sukcesów. Po wielu latach obserwacji mówi wprost: czas zbudować WIELKI Myszków, który przestanie się wyludniać i znów będzie atrakcyjnym miejscem do życia. Jaki adwokat ma pomysł na miasto?
- To był dla MKS-u Myszków burzliwy rok. Dużo się działo, ale gdyby miał Pan wymienić jeden, największy sukces mijającego właśnie 2023 roku, to co by to było?
- Faktycznie, rok 2023 był dla nas wyjątkowy. Ostatnie 12 miesięcy obfitowało w wiele pozytywnych zdarzeń w naszym klubie. Na przykład za sprawą fantastycznej postawy naszej drużyny kobiecej Myszków powrócił na szczebel centralny, a awans do II ligi oznacza, że jesteśmy w gronie 30 najlepszych zespołów w Polsce. W piłce nożnej to naprawdę niesamowity wynik.
Ponadto nasze dziewczyny dotarły do fazy 1/16 Pucharu Polski - po drodze wygrywając nawet z zespołem z I ligi. A co najważniejsze kilka naszych zawodniczek regularnie otrzymuje powołania do reprezentacji Polski, co jest wydarzeniem bez precedensu w historii myszkowskiej piłki nożnej. Ten sukces jest najbardziej zaskakujący, choć w dużej części zaplanowany.
Gdybyśmy w zeszłym roku o tej porze powiedzieli komuś, że za rok będziemy w tym miejscu, to pewnie każdy pukałby się w czoło. My jednak wierzyliśmy, że to jest możliwe.
- A mężczyźni?
- Drużyna męska występuje w IV lidze, ale ze względu na zmiany w organizacji i przyjętą strukturę rozgrywek, to poziom co najmniej wyższych rejonów III ligi sprzed kilku lat. Jesteśmy w 4% najlepszych zespołów w Polsce, a w naszych szeregach występują zawodnicy z przeszłością reprezentacyjną, ekstraklasową czy pierwszoligową. Mamy też drugą drużynę seniorów złożoną tylko z naszych myszkowskich zawodników. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jej rezultatów.
- Totalna nowość w klubie to...
- To założenie drużyny piłki nożnej halowej, która występuje w rozgrywkach III ligi. Ten projekt ma umilić kibicom okres oczekiwania zimą na występy zawodników na zielonej murawie. Zespół zdobywa cenne doświadczenie i punkty w rywalizacji z doświadczonymi halowcami.
- A co wydarzyło się w grupie najmłodszych?
- Akademia Młodzieżowa MKS Myszków to nasz wielki sukces. Nigdy w historii tego miasta sport młodzieżowy w ramach naszego klubu nie był tak dobrze zorganizowany. Wsłuchaliśmy się w głos kibiców, którzy zwracali uwagę, że nie mamy swoich wychowanków.
Obecnie szkolimy około 250 zawodników i zawodniczek w rocznikach 2010-2018. Możliwe, że wkrótce liczba ta wzrośnie do 400! Te liczby robiłyby wrażenie nawet w miastach o dużo większej populacji niż Myszków, wiem, co mówię, bo w swojej karierze piłkarskiej grałem w dużych klubach takich jak Ruch Chorzów czy Lech Poznań, w których ten mechanizm działa doskonale.
- Klub może nie zawsze, ale w znacznej części swojej historii narzekał na finanse. Osiągają Państwo teraz sporo, czy MKS na to stać?
- Bez słowa zawahania mogę powiedzieć, że sukcesy sportowe wyprzedzają nasze możliwości organizacyjne, a przede wszystkim finansowe. Nie załamujemy rąk. Osiągnięcia naszych zawodników dają nam nadzieję i bodziec do intensywnych działań. Ale fakt, finansowanie funkcjonowania klubu jest dla nas największym problemem. Na stanowisku prezesa „pracuję” już 13 lat.
Daję cudzysłów, bo to działanie charytatywne, a nawet z pewną nawiązką, bo w ogromnej części budżet klubu zasilamy wraz z żoną własnymi środkami. Te kilkanaście lat pozwoliło nam na wprowadzenie rewolucji w budowie budżetu MKS-u.
Pieniędzy zawsze było za mało, ale mieliśmy do wyboru albo się nie rozwijamy i mamy zrównoważony budżet, albo idziemy na całość, ryzykując maksymalnie, przy założeniu, że musimy zdążyć z pozyskaniem nowych źródeł finansowania przed końcem każdego roku. Chyba nie muszę mówić, jaką decyzję podjęliśmy.
- Jak to wyglądało wcześniej?
- Przez wiele lat klub był finansowany ze środków miejskich i to w około 90%. Od czasu, kiedy zostałem prezesem, sytuacja uległa diametralnej zmianie. Obecnie 70% budżetu stanowią środki prywatne. Mimo że jesteśmy już ogromnym „przedsiębiorstwem”, to nadal nie mamy żadnego pracownika. Działamy społecznie i - bądź to pracą na rzecz klubu, bądź przekazując setki tysięcy złotych rocznie, dokonujemy cudów, by przetrwać. Zaczynaliśmy z kwotą 100 tys. zł rocznie.
Niebawem budżet przekroczy 1 mln zł. Wielkie słowa podziękowania dla wszystkich, którzy nadal z nami działają i walczą o Wielki Myszków.
- A współpraca z miastem układa się wzorowo i jaki wpływ ma ona na sukcesy klubu?
- Ten temat zasługiwałby pewnie na odrębny artykuł, jest bardzo złożony i problematyczny, dlatego maksymalnie go uproszczę. Chcemy budować pozytywny przekaz, więc pominę pewne krytyki i dokładną analizę sytuacji. Wiemy jakie wielkie mamy ograniczenia we współpracy z Urzędem Miasta, więc od lat bierzemy sprawy w swoje ręce, staramy się realizować plany rozwojowe we własnym zakresie.
Przykładem są inwestycje infrastrukturalne. Na ich realizację potrzeba ogromnych środków finansowych, o które jako klub zabiegaliśmy i walczyliśmy. Na wyższych szczeblach władzy zauważono nasze starania i zaufano nam, że warto wesprzeć sport w Myszkowie, co poskutkowało uzyskaniem środków pomocowych. Inwestycje nie obciążyły więc budżetu Miasta Myszkowa w sposób znaczący.
Na największą inwestycję na stadionie wartą 12 mln zł pozyskaliśmy zapewnienie dofinansowania na poziomie 80%. Gdyby nie nasze działania nic w tym zakresie nadal by się nie działo.
Dodam jedynie, że gdyby Urząd Miasta potrafił zrozumieć rolę sportu dla funkcjonowania miasta i zechciał, choć w małym stopniu wykorzystać nasz potencjał - dzisiaj moglibyśmy się szczycić jeszcze większymi sukcesami. Obecny stan rozwoju moglibyśmy osiągnąć już dobrych kilka lat temu. Brak partnera w rozmowach z burmistrzem i pracownikami Urzędu Miasta spowodował, że straciliśmy bardzo dużo czasu.
Na szczęście mamy wsparcie w osobach radnych Rady Miasta w Myszkowie, z którymi praca układa się modelowo i którzy zauważają działania i rolę stowarzyszeń, w tym i naszego, w funkcjonowaniu miasta. Mamy też naszych wyjątkowych kibiców.
- A właśnie, jak współpracuje się z kibicami?
- Kibice to ten klub. To oni wraz z nami budują historię MKS-u Myszków. To miłe, że zauważają nasze starania w celu poprawy sytuacji sportu i piłki nożnej w naszym mieście. Różnymi inicjatywami wspierają klub tak, by był zauważany w Myszkowie i poza nim.
Z ostatnich wielkich wydarzeń, a w zasadzie trzeba powiedzieć historycznych to organizacja wyjazdu na ekstraklasowy mecz na Stadionie Śląskim pomiędzy zaprzyjaźnionym Ruchem Chorzów i Śląskiem Wrocław. Kibice organizowali oprawę meczową i w „Kotle Czarownic” pojawiła się flaga upamiętniająca przyjaźń Myszków&Ruch. Sektorówka miała powierzchnię kilkuset metrów kwadratowych. Zdjęcia tej flagi sektorowej obiegły całą piłkarską Polskę i promowały Myszków na piłkarskich „salonach”.
To tylko jeden z przykładów. Całe wydarzenie relacjonowała nasza telewizja klubowa, o której muszę powiedzieć – że jest kolejnym sukcesem.
- Co ma Pan na myśli?
- Telewizja i w ogóle nasze media społecznościowe to takie nasze okno na świat, dzięki którym mamy stały kontakt z naszymi kibicami rozsianymi po kraju, Europie czy nawet świecie. Dzięki tym kanałom uczestniczą w budowaniu klubu, wspierając nas różnymi inicjatywami – za które po raz kolejny serdecznie dziękuję.
Żeby nie być gołosłownym, podam tylko dwie liczby. Reportaż z wyjazdu dzieci z Akademii Młodzieżowej MKS Myszków na wspomniany ekstraklasowy mecz obejrzało na platformie YouTube w ciągu pierwszych trzech dni aż 16 tys. osób, a wiadomość o tym wydarzeniu opublikowaną na naszym klubowym facebooku przeczytało ponad 50 tys. obserwujących.
- Wspomniał Pan o rozwoju infrastruktury, na który kibice czekali od niepamiętnych czasów. Coś się nagle ruszyło.
- Większość sukcesów sportowych, o których już wspomniałem, nie byłaby możliwa, gdyby nie inwestycje infrastrukturalne, jakie są realizowane na naszym stadionie. W ciągu ostatnich 4 lat ich wartość wyniosła około 17 mln zł. Dysponujemy boiskiem ze sztuczną nawierzchnią i sztucznym oświetleniem, które pozwoliło na podniesienie poziomu szkolenia naszych zawodników. W tym roku ruszyły prace nad budową kortów tenisowych, ale i długo wyczekiwanego budynku klubowego.
Poprawa infrastruktury pokazała nam, jak ważna jest baza treningowa dla budowy sukcesów sportowych.
Szkoda tylko, że sami musimy zabiegać o to, by ta baza się rozwijała. Nie jesteśmy właścicielami obiektu, więc wyszliśmy w końcu przed szereg i poszukaliśmy źródeł finansowania, by nie obciążać budżetu miasta. Poza szukaniem pieniędzy dbaliśmy także o to, by te inwestycje były realizowane prawidłowo. Momentami prawie załamywaliśmy ręce, bo nikt z nami – głównym użytkownikiem tego terenu niczego nie uzgadniał.
To my pilnowaliśmy na przykład tego, jak projekt budynku klubowego ma wyglądać lub czy bieżnia została wykonana prawidłowo. Szkoda, że nikt nas nie zapytał o zdanie, nie zaprosił do wspólnych rozmów. Nie tak wygląda partnerstwo.
- Między wierszami dokonał Pan oceny funkcjonowania miasta. Złośliwi zapytaliby, co może Pan powiedzieć o Myszkowie, nie jest Pan myszkowianinem z urodzenia.
- Jestem Myszkowianinem z wyboru. W Myszkowie mieszkam już blisko 25 lat. Zaczęło się od… klubu. Miałem przyjemność reprezentowania Myszkowa jako zawodnik KS Myszków jeszcze za czasów II ligi piłki nożnej i tutaj poznałem swoją żonę Beatę Jakubiec, obecnie Jakubiec-Bartnik. Od tego momentu Myszków stał się dla mnie centrum życia. Tu mieszkam, wspólnie z żoną wychowujemy nasze dzieci, tu też pracuję.
I proszę mi wierzyć, ćwierć wieku to wystarczający czas na dokładne zapoznanie się z sytuacją Myszkowa, ba, to dostateczny czas, by chcieć w tym mieście coś zmienić. Myszków nie wykorzystuje swojego potencjału, a obecna polityka miasta nie daje mu szansy na rozwój ani dziś, ani w przyszłości. Jak to można usłyszeć w rozmowach z mieszkańcami hasło promocyjne: „Myszków rozwija możliwości” jest już zmienione na „Myszków zwija możliwości”.
Proponuję, abyśmy o obu zapomnieli i odważnie zmienili je na nowe: „Myszków stać na więcej”.
- Wraz z małżonką stara się Pan o podtrzymanie myszkowskiej tradycji piłki nożnej. Ale sport to nie wszystko. Mieszkańcy mówią, że w Myszkowie niewiele się dzieje, że to miasto umiera. Da się je wskrzesić?
- Od kilkunastu lat jestem prezesem zarządu MKS-u Myszków. Swoimi czynami zaświadczam, że nawet w tak ekstremalnie trudnych warunkach, w jakich działamy, można budować w Myszkowie sukcesy. Widzę ogromne niewykorzystane pokłady w działaniach stowarzyszeń w Myszkowie. Potencjał ludzki, który w nich drzemie, może stać się samoistną iskrą, która wyniesie Myszków na wyższy poziom. Ludzie i ich zapał mogą być najlepszą promocją.
Osiągnięcia naszego klubu to praca zespołowa. Bez ludzi nie da się zbudować sukcesów. Oczywiście, aby Myszków się rozwijał, trzeba wdrożyć nową politykę, a to możliwe będzie dopiero po właściwym zdiagnozowaniu głównych problemów miasta. Najważniejsza kwestia, która nie wiem, czy jest zauważana: Myszków się wyludnia – przestaje być atrakcyjnym miejscem do zamieszkania. Nie ma też dobrej atmosfery dla biznesu, chociaż to wszystko nam obiecywano.
Infrastruktura drogowa jest zaniedbana. W wielu dzielnicach mieszkańcy nie mają dostępu do bieżącej wody. Gdzie nie wyjdę, słychać: w Myszkowie nic się nie dzieje, to miasto umiera.
- Te wnioski słyszą wszyscy. Zapytam trochę złośliwie: co Tadeusz Bartnik zrobił, by to zmienić. „Po owocach ich poznacie”…
- Uczestniczę w zmianie postrzegania miasta od kilkunastu lat. Zmieniliśmy już diametralnie postrzeganie i działanie sportu w mieście. Postaraliśmy się o rozwój infrastruktury sportowej, zadbaliśmy o zapewnienie finansowania, by odciążyć mocno zadłużony budżet miasta. Pracujemy trochę za burmistrza… Nieważne, ważne by mieszkańcy na tym zyskali.
A mają duże i zupełnie zrozumiałe potrzeby, część z nich poznałem, biorąc udział w spotkaniach burmistrza właśnie z mieszkańcami różnych dzielnic.
Byłem na każdym - słuchałem, robiłem notatki. Chciałem zaproponować nawet rozwiązania pewnych problemowych spraw, ale nie udzielono mi głosu na pierwszych z nich. Później widać trend się zmienił i mogłem chociaż o coś zapytać. A pytań nasuwało się wiele, bo przekaz trochę kłócił się z rzeczywistością.
Na przykład miasto chwali się pozytywnym klimatem dla biznesu, a do mnie zwrócił się przedsiębiorca, który chciałby wybudować zakład i zatrudnić w nim 150 osób i w urzędzie pan trafił na mur nie do przebicia. Pomagam mu pokonać te bariery, bo chcę, by Myszków zaczął rozwijać możliwości nie tylko martwym hasłem.
Rozmowy jakie prowadziliśmy na szczeblu centralnym zaowocowały również ogromnymi środkami na inwestycje w Myszkowie. Z tych środków prowadzone są inwestycje w Domu Kultury w Myszkowie, przebudowa ul. Zamenhoffa, inwestycje wodno-kanalizacyjne w centrum miasta czy przebudowy mostów. W ciągu tylko jednego 2023 roku wpłynęło do budżetu miasta około 50 mln zł. Są też zagwarantowane pierwsze środki na przebudowę centrum. To jedna z najważniejszych kwestii jaką trzeba zmienić.
Od dłuższego czasu wyręczamy też miasto w organizacji mniejszych imprez, a może właściwiej byłoby: w organizacji wolnego czasu myszkowianom. Tylko w ostatnim czasie zorganizowaliśmy potańcówki dla mieszkańców w różnych dzielnicach miasta, andrzejki dla środowisk senioralnych, dla dzieci robimy mikołajki, a przyjdzie też czas na młodzież. Udział w naszych imprezach był bezpłatny, a zadowolenie uczestników warte każdych naszych środków.
W ten sposób chcemy pokazać, że w głównej mierze nakładem własnej pracy za niewielkie środki można rozruszać Myszków i dać ludziom trochę radości.
- Czego życzy Pan mieszkańcom na nadchodzące święta i nowy 2024 rok?
- Mieszkańcom Myszkowa i Czytelnikom DEMOKRATYCZNEJ na okres Świąt Bożego Narodzenia życzę zdrowia i spokoju ducha, który pozwoli wypocząć i nabrać sił do walki z problemami dnia codziennego.
Na 2024 rok życzę myszkowianom przełomu, który tchnie w nasze miasto nową energię oraz pozwoli odbudować tożsamość lokalną i dumę z naszego miejsca zamieszkania. Życzę Państwu, by nadchodzące 12 miesięcy przyniosło same sukcesy wszelkiej natury.
Jako człowiek sportu życzę wszystkim, by aktywność fizyczna nie kończyła się na postanowieniu noworocznym. Zapewniam, że realizacja tej drobnej, danej sobie obietnicy znacząco poprawi nasze samopoczucie i komfort życia. A jeśli potrzebują Państwo towarzystwa do realizacji sportowych założeń, to zapraszam na „Puławskiego 13b”, tam zawsze znajdą Państwo przyjaciół sportu wytrwale dążących do realizacji założonych celów.
- Dziękuję za rozmowę.
Opublikowano: grudzień 2023