Tomasz Dzierżanowski prosi o głos i mandat do współrządzenia z mieszkańcami gminą
O tym, czy Siewierz i okoliczne sołectwa potrzebują zmiany, rozmawiam z kandydatem na burmistrza Tomaszem Dzierżanowskim, który nieznacznie przegrał w poprzednich wyborach ze Zdzisławem Banasiem.
- Jako pierwszy ogłosił pan rejestrację KWW w mediach społecznościowych i decyzję do rozpoczęcia kampanii. To falstart czy przemyślana strategia?
- Decyzję o kandydowaniu na burmistrza Siewierza podjąłem pięć lat temu, gdy okazało się, że znalazłem się w II turze wyborów i po wygranej z obecnym burmistrzem dzieliło mnie naprawdę niewiele. Przekonałem się, że mieszkańcy chcą zmian. Wówczas nie byłem zbyt dobrze przez wszystkich rozpoznawalny. Dziś jest inaczej. Od miesięcy mówię, że chcę porozmawiać odpowiedzialnością za gminę i mieszkańcy o tym wiedzą.
- Jakie propozycje programowe ma Pan do zaoferowania mieszkańcom?
- Przede wszystkim chcę zamienić „JA" na „MY". Obecny burmistrz zarządza miastem „twardą ręką". Taki autorytaryzm w samorządzie zupełnie mi nie odpowiada. Mam inną wizję. Rozpoczynając od tego, że program stworzyliśmy na podstawie konsultacji, rozmów z mieszkańcami, a kończąc na tym, że chcę, aby mieszkańcy współdecydowali o gminie nie tylko w dniu wyborów. W programie prezentuję krok po kroku, jaką drogą chcę pójść, aby ostatecznie dojść do celu – wspólnej gminy.
Tych kroków programowych jest siedem, są to kroki milowe w naszej rzeczywistości. Dotyczą współuczestnictwa rodziców i dzieci w rozwoju edukacji, współodpowiedzialności mieszkańców za miasto i gminę, współpracy z przedsiębiorcami i organizacjami społecznymi, współtworzenia oferty kulturalnej i rekreacyjnej, a także współdziałania w zakresie przedsięwzięć ekologicznych.
Ważny w tym wszystkim jest przestrzeń „współ", to prawdziwy samorząd buduje się właśnie na współpracy z mieszkańcami. Chcę to realizować poprzez konsultacje społeczne i inne formy dialogu.
- Ambitne plany wyborcze zderzają się z szarą rzeczywistością budżetu gminy. Bywa, że niewiele udaje się zrealizować.
- Jestem optymistą. Wokół mnie są ludzie, którzy mają doświadczenie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych, bez których rzeczywiście trudno będzie cokolwiek zrobić. Wiemy, jak przygotować wnioski do RPO z funduszy unijnych, z WFOŚiGW, z programów ministerialnych. Znakomitą wiadomością jest, że Unia Europejska w najbliższych latach wypłaci Polsce 600 mld zł. Dużej mierze to środki dla samorządów i trzeba przekonać, że adekwatna ich część trafi do naszej Gminy.
- Mówi Pan o środkach z KPO. Jednocześnie szeroko komentowana jest Pana przynależność do PiS, któremu jak wiadomo nie było po drodze z Komisją Europejską i realizacją kamieni milowych.
- Równie dobrze ktoś może powiedzieć, że słyszał o willi z basenem, który budują przez siewierskim zamku. To jest tak samo fałszywa informacja, jak moja przynależność do PiS. Nie byłem i nie jestem członkiem żadnej partii. Płaszczyzna, w której chcę działać, jest samorząd, a tu wikłanie się partyjne rozgrywki jest najmniejszym zagrożeniem dla rozwoju.
Członkowie tej czy innej partii jeżdżą po tych samych drogach w gminie, korzystają z tych samych obiektów sportowych czy kulturalnych, ich dzieci uczą się w tych samych szkołach. Dlatego w rozwoju miasta nie widzę miejsca na jego upartyjnienie. Na płaszczyźnie parlamentarnej czy samorządowej barwy polityczne mają znaczenie. Jeżeli politycy na tych szczeblach są w stanie wesprzeć nasz siewierski samorząd w rozwoju, to jako burmistrz podejmę współpracę z każdym.
Nie będę miał z tym najmniejszego problemu.
- Czy to prawda, że po wygranych wyborach planuje Pan zwolnienia pracowników w Urzędzie Gminy?
- Jest to kolejne oszczerstwo rozpowszechniane, aby zastraszyć pracowników urzędu i podległych jednostek. Powiem krótko, jeśli zostanę burmistrzem, nie planuję żadnych zwolnień.
Planuję natomiast takie zmiany, które spowodują, że urzędnicy będą mieli lepszy komfort pracy, aby mogli rzetelnie służyć mieszkańcom. Z kolei mieszkańcy odczują te zmiany w postaci miej i profesjonalnej obsługi. To wiąże się zarówno ze zmianą sposobu komunikacji pomiędzy burmistrzem a pracownikami, jak i wprowadzeniem nowoczesnych technologii, które przyspieszają i poprawiają świadczenie usług urzędowych, ale na pewno nie ze zwolnieniami.
Przeprowadziłem wiele rozmów z byłymi, jak i aktualnymi pracownikami urzędu i jednostek i mam wiedzę na pierwszej ręki co im najbardziej doskwiera w codziennej pracy i mam wpływ na obsługę mieszkańców. Zaskoczyło mnie to jak niewiele czasem trzeba zmienić, aby usprawnić proces obsługi mieszkańców.
- Kandydaci na radnych z KWW Tomasza Dzierżanowskiego to zarówno osoby, które są obecnie radnymi, jak i ludzie, którzy ubiegają się o tę funkcję po raz pierwszy. Stawia pan na doświadczenie czy zapał nowicjuszy?
- W tej różnorodności widzę szansę na wygraną. Łączymy doświadczenie samorządowe z nowymi wizjami i pomysłami na funkcjonowanie gminy. Nasi kandydaci to działacze i społecznicy. Osoby znane z różnego rodzaju przedsięwzięć, których są liderami. Wszyscy są silnie związani z okręgami, z których startują - począwszy od sfery rodzinnej, aż po zawodową. Mówiąc kolokwialnie, wyborcy „nie kupują kota w worku".
- Dziękuję za rozmowę.
Opublikowano: luty 2024