— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Prawo

IM BLIŻEJ WYBORÓW - TYM KAMPANIA BRUTALNIEJSZA

Kampania wyborcza nie tylko nabiera tempa, niestety coraz więcej w niej brutalności. W Myszkowie radnego będącego w opozycji do obecnego burmistrza straszy się zwolnieniem dyscyplinarnym i opisuje na łamach gazety zarabiającej na gminnych reklamach. W Zawierciu jest jeszcze gorzej. Światło dzienne ujrzały też jego zdjęcia w bieliźnie i okraszone prymitywnymi komentarzami. Quo vadis samorządzie?

13 marca nie będzie na pewno szczęśliwą datą dla Włodzimierza Żaka i jego ludzi. Tego dnia powołany niedawno na stanowisko Prezesa Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Myszkowie, o którym mówimy, że został przez włodarza przywieziony w teczce z Częstochowy, postanowił wezwać podległego pracownika na rozmowę. Daniel Borek - radny miejski, będący w opozycji do obecnego burmistrza i startujący z list kontrkandydata Żaka miał być przez pracodawcę straszony.

- Jestem pracownikiem spółki miejskiej, natomiast Panu Prezesowi, który został powołany właściwie przez Pana Burmistrza w lipcu 2023 r., nie na rękę jest sprawowanie przeze mnie mandatu Radnego Rady Miasta. DLACZEGO? Przedstawię pokrótce. Zdarzenie miało miejsce 13 marca w godzinach rannych. Zostałem wezwany do Prezesa, który oznajmił mi, że na posiedzeniu komisji finansów, które miało odbyć się następnego dnia mam zakaz wypowiadania się o spółce.

Tematem tej komisji miało być między innymi sprawozdanie finansowe ZWiK. Gdybym zamierzał się nie dostosować, miałem zostać zwolniony dyscyplinarnie. Podkreślam, że to nie było jednorazowe zdarzenie wobec mnie. Mówiłem Prezesowi, że nigdy nie byłem przeciw spółce, a wręcz przeciwnie - lobbowałem na jej rzecz, co to kilku radnych dawało mi jasno do zrozumienia.

Mimo to Prezes oświadczył, że rozpoczyna ze mną wojnę i nakazał kadrowej przygotowanie dokumentów do zwolnienia dyscyplinarnie, twierdząc, że może to zrobić. Rozmowa została niedokończona, ponieważ ze względu na zaistniałą sytuację mój stan zdrowia się pogorszył i musiałem udać się natychmiast do lekarza – wyjaśnia Daniel Borek.

Radny miał zwrócić się także do burmistrza Włodzimierza Żaka podczas ostatniej sesji rajców miejskich: - Panie Burmistrzu czy ta sytuacja miałaby miejsce, gdybym siedział z radnymi po mojej prawej stronie, który zgadzają się na takie zarządzanie miastem, jakie Pan prowadzi. JESTEM PRZEKONANY, ŻE TAKA SYTUACJA NIE MIAŁABY MIEJSCA. Niestety, prowadzi Pan bardzo brudną kampanię wyborczą, wykorzystując do tego ludzi, których Pan powołał na wysokie stanowiska.

Nie wiedy droga Panie Burmistrzu. „To wtakim razie wojna" - jak to powiedział do mnie Prezes powołany przez Pana. Ona nigdy do niczego dobrego nie doprowadziła. Taka sytuacja w naszym mieście, jeżeli chodzi o radnego Rady Miasta, chyba ma miejsce po raz pierwszy i oby ostatni. Mam nadzieję, że więcej się już nie powtórzy – wobec nikogo.

Nie życzę, aby w takiej sytuacji znalazł się również Prezes, który także kandyduje, tyle że de facto z Rady Powiatu Częstochowskiego (z listy KO) i powinien rozumieć taką sytuację.

Ponadto zachowanie prezesa, który wykorzystując swoje stanowisko, chciał uniemożliwić radnemu sprawowanie mandatu, wysłałem do ZWiK pytania: 1. Czy dziś (13.03.24) Prezes odbył rozmowę z pracownikiem spółki Danielem Borkiem, radnym miejskim? 2. Czy Prezes zwrócił się podczas tej rozmowy z wnioskiem do pracownika Daniela Borka, by ten jutro podczas obrad komisji miejskiej nie zabierał głosu w sprawie ZWiK? 3.

Czy to prawda, że Prezes oznajmił do pracownika i radnego Daniela Borka, że w takie razie teraz jest „wojna" i zawołał pracownika kadr i poprosił o przygotowanie dokumentów do zwolnienia dyscyplinarnego pracownika Daniela Borka? 4. Czy zwolnienie dyscyplinarne zostało pracownikowi Danielowi Borkowi wręczone albo czy w najbliższym czasie planowane jest wręczenie takiego dokumentu wc. pracownikowi? 5. Jaka jest podstawa do zwolnienia dyscyplinarnego Daniela Borka? 6.

Jaką wojnę miał Prezes na myśli, zwracając się do pracownika Daniela Borka? 7. Czy Prezes ZWiK rozmawia w ten sposób ze wszystkimi radnymi miejskimi i nakazuje im niezabieranie głosu w sprawie ZWiK?

Swój zestaw pytań otrzymał także Włodzimierz Żak. „13 marca 2024 r. przesłane zostały pytania do prezesa ZWiK Myszków Sp. z o.o. w sprawie prekonsultacji urpawnień w postaci stosowania na pracowniku i radnym miejskim Danielu Borka nacisków uniemożliwiających mu sprawowanie mandatu.

Czy Prezes ZWiK działałby na Pana polecenie?

Czy po tym, jak został Pan poinformowany o zdarzeniu, powziął Pan jakiekolwiek działania wobec Prezesa ZWiK? Jeśli tak, to jakie i kiedy?

Czy wyciągnie Pan konsekwencje wobec Prezesa ZWiK?

Czy jako przedstawiciel właściciela spółki złoży Pan zawiadomienie do organów ścigania nt. ww. zdarzenia?" - brzmiał mail do burmistrza.

Choć pytania zostały wysłane w różnym czasie, odpowiedzi przesłano tego samego dnia. Pierwszy odpowiedział prezes ZWiK, prosząc „o uwzględnienie w publikacji całości poniższej wypowiedzi". Rozumiem, że gazety, z którymi prezes zwykle współpracuje, stosują inne zasady, ale DEMOKRATYCZNA nigdy nie ingerowała w przesłane stanowiska stron.

- Rozmowy między pracodawcą i pracownikiem są czynnością codzienną i poszanowaniem zdania i stanowisk rozmówcy. Trwający obecnie proces weryfikacji zakresów obowiązków na poszczególnych stanowiskach może budzić u pracownika zdanie odmienne, niemniej, ostatecznie to pracodawca ma obowiązek oceny pracownika. Rozmowy te zarówno dla pracownika jak i pracodawcy nie zawsze mogą być komfortowe.

Jako przedstawiciel Spółki nie będę komentowanie prywatnych odczuć pracownika, tym bardziej, że obaj wiemy, iż rozmowa nie została zakończona. Na temat zdrowia Pana Daniela Borka nie mam żadnych informacji, poza tą, że 13 marca udał się na badanie lekarskie, nazajutrz skorzystał z urlopu na żądanie i uczestniczył w pracach komisji RM oraz w imprezie integracyjnej Spółki – napisał Robert Chądzyński.

Komentować stanowiska nie będę, organy ścigania powinny zbadać, czy zachowanie prezesa wyczerpuje znamiona art. 224 §2 Kodeksu karnego: „Tej samej karze podlega, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej".

Radny jest funkcjonariuszem publicznym, a zadawanie pytań na komisjach – zwłaszcza w sprawach spółek miejskich to nie tylko jego czynność służbowa, ale obowiązek, do realizacji którego został wybrany przez mieszkańców.

Chwilę później odpowiedź na pytania przesłała w imieniu Włodzimierza Żaka rzeczniczka – Małgorzata Kitala-Miroszewska (startujące z listy KO): „Burmistrz poznał wersje wydarzeń przedstawione poprzez: - radnego D. Borka - na posiedzeniu komisji Rady Miasta, - Prezesa Zarządu Spółki ZWiK.

Wersje te różnią się od siebie. Nie jest rolą Burmistrza Miasta rozstrzyganie sporów pomiędzy pracownikiem a pracodawcą. Pan radny Daniel Borek, z uwagi na pełnione funkcje radnego, zna swoje prawa i obowiązki, wynikające ze stosunku pracy, modyfikowane przepisami o pełnieniu mandatu radnego. Radny D. Borek może skutecznie samemu dochodzić swoich praw, jeżeli uważa, że zostały one naruszone. Z pewnością nie jest mu potrzebna pomoc Pana Burmistrza".

Na ratunek

Ze wsparciem dla burmistrza i podległej spółki miejskiej wyruszył nierozróżniający płytków od pączków Jarosław Mazanek. Od pewnego czasu zauważalna była poprawa retoryki Włodzimierza Żaka i zaskakujące ocieplenie stosunków między panami. Wszem wobec krytykującej Żaka Mazanek zmienił nagle optykę w artykułach. Czy ma to związek z zamawianymi przez wszystkie spółki miejskie: Saniko, Saniko BIS, MTBS, ZWiK i sam urząd reklam i ogłoszeń w Gazecie Myszkowskiej?

Od 2023 roku ze wskazanych instytucji na konto spółki wydającej tygodnik wpłynęło około 30 tys. zł.

Na podkreślenie zasługuje fakt, że urzędnicy miejscy i pracownicy spółek nie realizują wymaganych prawem czynności. Wnioskowaliśmy o udostępnienie faktur i umów, w których podstawą byli Jarosław Mazanek i/lub jego spółka.

Zgodnie z prawem dysponujące środkami publicznymi podmioty mają obowiązek udostępnienia dokumentów finansowych. W Myszkowie tworzą swoje prawo, a najbardziej w interpretacji popisał się Zarząd Myszkowskich TBS, cytuję w całości, by zobaczyli Państwo, z jakim absurdem mamy do czynienia:

„Informuję iż, nie ma obowiązku przedkładania faktur osobie/ podmiotowi, który nie jest płatnikiem faktur o których udostępnienie Pani wnioskuje.

Zarząd Spółki stosuje przepisy o ochronie danych osobowych, które uniemożliwiają przekazywanie „wrażliwych" informacji. Faktura jako dokument księgowy zawiera szczegółowe dane na temat transakcji.

Zgodnie z art. 106e ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług na fakturze znajdują się dane pozwalające na identyfikację podatnika, dane identyfikacyjne, finansowe oraz dotyczące transakcji do danej, które podlegają ochronie zgodnie z regulacjami RODO i podlegają udostępnieniu jedynie podmiotom, których te dane dotyczą.

Faktury, których udostępnienie Pani wnioskuje nie stanowią w myśl przywołanego art. 61 Konstytucji informacji publicznych i nie ma podstaw do ich udostępniania" - napisał sam prezes Jacek Kowalczyk.

Ale rozumiem, że wnioskowane mnie faktury stanowią „wrażliwe" informacje...

Zawiercie

Na kilkanaście dni przed wyborami w Zawierciu do internetu trafiły prywatne nagrania i zdjęcia radnego startującego z komitetu obecnego prezydenta Łukasza Konarskiego. Filmy - jak tłumaczył kandydat - były dowodami w jego kłótni między małżonkami, którzy nie przebierają w słowach. Mężczyzna, przeklinając, mówił kobiecie, by przestała go nagrywać, ostatecznie trącił jej rękę, by wypuściła telefon.

Film nagrany przed laty trafił do internetu teraz, okraszony komentarzem: damski bokser. Wszystko opublikowano na koncie na facebooku, a w komentarzach zdjęcia tego samego człowieka w sypialni, w bieliźnie, z trudną do określenia plamą na łóżku. Czy to fotomontaż? Nie da się stwierdzić. Łatwo natomiast komentującym przychodziło interpretowanie obrazka. I nikomu nie przeszło przez myśl, że przecież ludzie mają dzieci, które być może w tych czasach będą miały dostęp do treści.

To najsłabszy aspekt wyborczej walki - sięganie po prywatę. Pamiętam przed laty, jak mój były pracodawca, o którym mowa w tym artykule, powiedział, że mam napisać o tym, jak żona wystawiła burmistrzowi walizki do progu. Powiedziałam wówczas, że mogę tego człowieka oceniać pod kątem tego, jakim jest burmistrzem, a nie co robi po godzinach pracy. Artykułu takiego rodem z Pudelka nie napisałam. Sam też się nie napisał. Cóż - teraz się panowie zbliżyli.

W wywiadzie publikowanym w tym wydaniu na 5 stronie Prezydent Zawiercia Łukasz Konarski mówi także o innych przejawach brudnej kampanii. Zapraszam do czytania.

A gdy będą Państwo świadkami prymitywnego zachowania polityków lub tych aspirujących do ich miana - pamiętajcie, że po drugiej stronie jest nie tylko kontrkandydat, ale i dziś w internecie nie ginie.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie