— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

Beata Jakubiec-Bartnik: do końca walczę o sprawy mieszkańców

Znana jest nie tylko z wykonywanego zawodu, ale także z charakteru. Jak zaczyna walczyć o sprawy mieszkańców, to nikt nie jest w stanie jej zatrzymać. Dr n. med. Beata Jakubiec-Bartnik, myszkowska radna miejska zdecydowała nie tylko kandydować do innego samorządu. Startuje do Rady Powiatu w Myszkowie z listy Bezpartyjnych Samorządowców.

- Jako dotychczasowa radna miejska, zdecydowała się Pani na zmianę samorządu na powiatowy. Skąd ta decyzja?

- Do tej pory faktycznie angażowałam się głównie w sprawy lokalne jako radna miejska. Jednak widząc pewne wyzwania i potrzeby naszego samorządu na szczeblu powiatowym, a i posiadając już duże doświadczenie jako samorządowiec, postanowiłam kandydować do Rady Powiatu w Myszkowie. Jest wiele tematów łączących Myszków ze sprawami powiatu myszkowskiego, które chciałabym rozwiązać.

- Wiemy już, co skłoniło Panią do podjęcia tej decyzji, złośliwi jednak podnoszą, że to przez kandydowanie na burmistrza Myszkowa zmienia Pani samorząd?

- Nie uznaję tego za złośliwość. Faktycznie mój mąż będzie ubiegał się o mandat Burmistrza Miasta Myszkowa. Gdyby został burmistrzem, to byłaby zdecydowanie jedna z najciekawszych opcji, jaką można dać Myszkowowi. Posiada unikatowe kompetencje.

Jest specjalistą z zakresu prawa europejskiego, adwokatem reprezentującym ludzi z różnymi problemami, społeczników, który oddał serce naszemu miastu, zna kilka języków obcych, jest menedżerem, ma geny przedsiębiorczości, a do tego jest niezależny i niezwykle uczciwy. Pokazał dużą skuteczność w walce o interesy Myszkowa. Często konsultowałam z nim sprawy miasta i zawsze znajdował dobre rozwiązania dla danej sytuacji.

Mamy podobne charaktery i jesteśmy osobami bardzo zdecydowanymi, więc nie widzę potrzeby, by dublować nasze działania w ramach samorządu miejskiego. Widzę również dużą przestrzeń w zakresie współpracy pomiędzy powiatem a miastem, dodam, że przestrzeń bardzo zaniedbaną.

Wiemy, że w ostatnich latach włodarz miasta bardzo słabo współpracował z władzami powiatu, przez co nie wykorzystano wielu szans, jakie stały otworem przed mieszkańcami Myszkowa, żeby nie być gołosłowną, podam przykłady: brak poprawy stanu dróg w Mrzygłodzie, czy brak strategii miasta w planowaniu zagospodarowania terenów przemysłowych na Polach Będuskich.

mężem od wielu lat działamy na rzecz społeczności Myszkowa, więc i obecnie w domu problemy naszego miasta są często dyskutowane. Powiedziałabym, że większą wartość ma dla mnie działalność społeczna niż polityczna. W działalność polityczną nigdy się nie angażowałam.

- Czy można będąc lekarzem, realizować zadania na rzecz społeczności lokalnej bez udziału polityki?

- Oczywiście, że można i jestem tego najlepszym przykładem. Jeśli jest się prawdziwym samorządowcem i myśli się o mieszkańcach, podejmuje się racjonalne decyzje, a nie te wynikające z polityki.

- Czy czynni lekarze wg Pani powinni być radnymi powiatowymi?

- Oczywiście, że tak. Nie widzę powodu, żeby z życia samorządowego wykluczać nauczycieli, przedstawicieli stowarzyszeń, menedżerów, czy osoby reprezentujące inne zawody - w tym lekarzy. To wiedzy, doświadczenie i merytoryka powinny decydować o wartości radnego.

Wspomnijmy też, że sprawy ochrony zdrowia to jedno z najważniejszych zadań samorządu powiatowego, osoby z wiedzą specjalistyczną mogą być kluczowe dla właściwego zabezpieczenia potrzeb mieszkańców naszego powiatu. Jestem tego wyjątkiem w zakresie połączenia prywatnej i publicznej ochrony zdrowia, co może mieć przełożenie na efektywność działań powiatu w zarządzaniu szpitalem w Myszkowie, a w efekcie wpłynąć na poprawienie stanu ochrony zdrowia dla dobra mieszkańców.

Pracuję dla dobra pacjentów, kierując się zasadami uczciwości, odpowiedzialności i służby publicznej. Bardzo zależy mi też na poprawie sytuacji

osób niepełnosprawnych i w tym zakresie widzę dużą szansę ze względu na instrumenty, jakimi dysponuje powiat.

- Tym razem nie startuje Pani z listy PO, a z Bezpartyjnych Samorządowców. Co się stało?

- Za sprawą osób destrukcyjnie działających na środowisko myszkowskie, o których nie warto wspominać, myszkowskiego PO już nie ma. Na liście Platformy do rady powiatu w myszkowskim okręgu osób związanych z partią jest... jedna i to głodne na ósmym miejscu. List do miasta w ogóle nie utworzono, a najwięcej działaczy lokalnej Platformy ma na listach komitet wyborczy mojego męża – to najlepszy komentarz.

Również i ta sytuacja spowodowała, że dzisiaj już inaczej patrzę na działalność samorządową.

Uważam, że powinno być w niej najmniej polityki, a niestety to wdarła się na najniższy poziom samorządu. Może nie wszyscy wiedzą, ale myszkowska PO nie chciała poprzeć kandydatury obecnego burmistrza na kolejną kadencję, widząc brak jego zdolności do działania. Chcieli poprzeć innego kandydata. Z tych względów przez myszkowskiej PO zostały zawieszone, a decyzję w tej sprawie podejmowano na wyższych szczeblach, czym złamano reguły samorządności struktur lokalnych.

Na to nie mogły być zgody moich i wielu członków. To dobitnie pokazało, że interesy polityczne i partyjne górują nad dobrem wyborcami. Te doświadczenia są kluczowe dla moich obecnych decyzji.

- Dziękuję za rozmowę.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie