Wyborcy o Bartniku: w końcu pojawił się ktoś, dla kogo SIĘ DA
Prowadził bardzo lekką, pozytywną, nowoczesną i momentami zaskakującą kampanię. Wyborcy chwalili jego reklamy wyborcze, które aktywnie krytykowali przeciwnicy. Radni związani z obecnym burmistrzem przychodzili z kartkami na jego spotkania wyborcze z mieszkańcami i odczytywali napisane wcześniej i dziwnie brzmiące pytania. Atakując, próbowali mu umniejszyć jako kandydatowi na burmistrza. Czasem nawet wyśmiewali.
Wtedy w obronę brali go zwykli mieszkańcy, których zaskakiwał swoimi pomysłami na Myszków i przedstawiał rozwiązania na to, co tej pory określano trzema słowami: „NIE DA SIĘ". Jak Tadeusz Bartnik zwykł podkreślać: czas zapomnieć, że się nie da. Niemożliwe nie istnieje.
Redakcja DEMOKRATYCZNEJ brała udział w spotkaniach z mieszkańcami, które przed rozpoczęciem kampanii organizował Włodzimierz Żak. Obecna byłam również na wszystkich spotkaniach, które zorganizował kandydat na burmistrza Myszkowa - Tadeusz Bartnik.
Zdarzało się, że na spotkania Bartnika przychodziło więcej osób niż na spotkanie urzędującego Żaka. To mimo wszystko zaskoczenie. Podczas tych zebrań obie strony dyskutowały merytorycznie do momentu, gdy w dyskusję nie włączali się przedstawiciele „Pana NIE DA SIĘ", którzy nie tylko przychodzili z kartkami upisanymi pytaniami, ale i to, o co pytali, pozostawiało wiele do życzenia.
Jedno jest pewne, doświadczyliśmy w Myszkowie brudnej kampanii. A jakie doświadczenia miał on swej pierwszej kampanii wyborczej - Tadeusz Bartnik?
- Kampania wyborcza dobiega końca, spróbujmy ją podsumować. Jak Pan ocenia te minione kilka tygodni?
- Dla mnie to bardzo ciekawe doświadczenie. Stojąc zawsze z dala od polityki, starałem się prowadzić pozytywną kampanię, skupiając się na pokazaniu wyborcom, że można prowadzić Myszków z pomysłem, w inną stronę niż zmierza on obecnie.
Zależało mi na tym, by nie zamęczyć ludzi sztampowym przekazem, ale jednocześnie pokazać, że w każdej sytuacji można wdrażać ciekawe pomysły, rozpoczynając od moich wieloletnich działań na rzecz społeczności Myszkowa, poprzez kampanię wyborczą, na zarządzaniu miastem w roli burmistrza kończąc. Chciałem być w niej sobą i z jednej strony dać się poznać wyborcom, a z drugiej nie chciałem robić niczego za wszelką cenę. Uważam, że to założenie udało się spełnić.
- Czy jest coś, co Pana szczególnie zaskoczyło?
- Zdecydowanie największym zaskoczeniem dla mnie jest brutalna kampania prowadzona przez obecnego burmistrza i jego otoczenie. Nie myślałem, że tyle wysiłku zostanie włożone w niszczenie mnie i mojej rodziny.
Myślałem, że burmistrz będzie miał tyle osiągnięć, że będzie mógł się nimi chwalić i pokazywać nową przyszłość dla Myszkowa i nie zajmować się tak mocno swoim tylko jednym kontrkandydatem [choć ma ich 3 - przyp. red].
Gdy zabrakło mu argumentów w tym zakresie, skupiono się na dyskredytowaniu mnie, włączając w kampanię opłacaną przez spółki miejskie - prasę lokalną, pracowników urzędu miasta, spółek miejskich, radnych i kandydatów na radnych, na upolitycznieniu kampanii poprzez pokazywanie się w jej trakcie z partyjnymi politykami.
Nie spodziewałem się, że moja osoba może być tak dużym zagrożeniem dla konkurencji i wywołać tak wiele emocji. Uważam, że osoby władzy dostrzegły, że ze względu na moją niezależność i układów oraz wiedzy i doświadczenia mogę być ogromnym zagrożeniem dla interesów i interesików lokalnych. Samo podejście burmistrza i jego otoczenia do mnie jest dla mnie wyrazem swego rodzaju uznania.
Skupienie się wyłącznie na mnie pokazuje, że nikt inny nie jest zagrożeniem i nikogo innego się nie boi.
Miałem jednak nadzieję, że samorząd na najniższym jego szczeblu jest bardziej odpolitycznieni i w tej kwestii burmistrza nie będą kierowały nim tyle kłamstw i manipulacji, a jednak myliłem się.
Mnie obecny włodarz w ogóle nie obchodzi. Chcę ludzi przekonać swoim spojrzeniem na Myszków i planem działania.
- Czy Pana zdaniem myszkowianie odbierają tę kampanię jako polityczną?
- Mieszkańcy Myszkowa również mnie zaskoczyli. To zaskoczenie ma jednak zupełnie inny wyraz. Przede wszystkim spotkałem się z wieloma wyrazami sympatii i uśmiechu na ulicach miasta.
Myszkowianie byli bardzo cierpliwi w kontakcie bezpośrednim i to na spotkaniach z wyborcami, jakie organizowałem, choć w indywidualnych rozmowach, które prowadziłem na ulicach miasta.
Co ciekawe - ludzie nie pytali o kwestie polityczne. Bardziej interesowały ich tematy, które bezpośrednio ich dotyczą. Widać było, że ludzie chcą zmian. Chętnie też uczestniczyli w licznych akcjach, jakie organizowaliśmy w ramach projektu Rozkręcamy Myszków.
Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się nasze media społecznościowe. Kwestie polityczne interesowały tylko jednego kontrkandydata, który chciał za wszelką cenę ubrać mnie w barwy polityczne, pomimo iż nie jestem i nigdy nie byłem członkiem żadnej partii politycznej, w przeciwieństwie do niego.
Słowa poparcia płynące ze wszystkich stron politycznego dyskursu są dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Żadnej z osób startujących z moich list nie pytałem o poglądy polityczne. Interesowało mnie jedynie ich doświadczenie, wiedza i chęć działania dla dobra naszego miasta.
- Jaki jest Pana plan zjednoczenia Myszkowa ponad podziałami?
- Uważam, że mój plan zjednoczenia Myszkowa ponad podziałami jest coraz bardziej realny i coraz więcej ludzi zmęczonych walką polityczną to dostrzega. To powód do dumy. Jeżeli nowa historia zjednoczenia Polski ma się rozpocząć w Myszkowie, to nie mam nic przeciwko temu.
- Ostatnio Dariusz Lasecki, szef myszkowskiego PO powiedział wprost, że za brak poparcia dla obecnego burmistrza i poparcie dla Pana on i inni członkowie myszkowskiej Platformy zapłacili wysoką cenę.
- To chyba kwestia bez precedensu. Dziękuję wszystkim, którzy mają cywilną odwagę wyrażać swoje poglądy. Jeżeli ktoś w obronie prawdy i interesu lokalnej społeczności zapłacił pozycją w szeregach partyjnych, to znak, że polityka z ogólnopolskiego poziomu, zbyt ostro weszła na myszkowskie salony.
Ja doceniam ludzi odważnych, niezależnych i pokazujących szerokie horyzonty. Poparcie od mieszkańców Myszkowa jest dla mnie najważniejsze. Polityka warszawska mnie nie interesuje.
Zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w wyborach i pokazania przy urnach wyborczych, jak oceniają sytuację w Myszkowie. Ja z pokorą poddam się każdemu wynikowi. Chciałbym jedynie, by skorzystali z nim mieszkańcy.
Proszę również wyborców, by oddając głos na mnie, rozważyli możliwość oddania głosu na listę naszego komitetu wyborczego KWW Nowy Myszków Tadeusz Bartnik. Silna reprezentacja w Radzie Miasta Myszkowa może przełożyć się na skuteczniejszą walkę o realizację spraw ważnych dla mieszkańców.
Mam nadzieję, że razem uda nam się zrobić więcej niż dotychczas. Jeszcze raz dziękuję wszystkim mieszkańcom za zainteresowanie. Pokażę, że bezpartyjni mogą więcej.
- Dziękuję za rozmowę.
Opublikowano: marzec 2024