— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

Od Sokratesa do Facebooka: samorządowa sztuka - od teatru absurdu po filozofię bez pytań

OD SOKRATESA DO FACEBOOKA: samorządowa sztuka - od teatru absurdu po filozofię bez pytań

Po wysłuchaniu wystąpień Rafała Kępskiego ojciec metody elenktycznej przewracałby się w grobie albo przeżegnał nogą odzianą w sandał. „Kto pyta, nie błądzi” - twierdził Sokrates, który z zadawania pytań stworzył system docierania do prawdy. Do czego dotrzeć chce radny powiatowy – trudno stwierdzić, bo jak pokazała listopadowa sesja powiatowego samorządu – można błądzić, „pytając” przez kilka minut, nie zadając przy tym żadnego pytania.

Ojcowie debat rodem zza oceanu, potrafiący przemawiać bez trudu po kilkanaście godzin - także nie byliby dumni z myszkowskiego polityka. Ich wywodów słuchano z wypiekami na twarzy, a po wysłuchaniu jednego „pytania” Kępskiego piec mogą co najwyżej uszy. Wezwanie radnego, by w końcu pytanie zadał – ten uznał za przejaw braku kultury. Gdy mowa już o kulturze, to muszę przyznać, że sporo jako podatnicy płacimy za tę wątpliwej jakości sztukę lub nawet rozrywkę.

Ponad 3 000 zł na miesiąc i co miesiąc. Od osoby. Oklasków proszę nie oczekiwać.

Choć grudniowe obrady radnych Rady Powiatu w Myszkowie opanowało świąteczne opamiętanie, trudno zapomnieć o tym, co działo się przez poprzednie miesiące. Regularnie, co kilkadziesiąt dni radni opozycji z samorządu robili teatr, niemający niczego wspólnego z demokracją. Każde obrady okraszone były – niczym podczas przedszkolnego przedstawienia – recytacją przygotowanych wcześniej tekstów.

Jednym rajcom zadawanie pytań wychodziło lepiej, innym gorzej, a jeszcze inni dostawali do wygłoszenia takie wątpliwości, że gdy poproszono ich o uzupełnienie swej wypowiedzi, zapadała kurtyna milczenia. Zwalmy to na karb braku doświadczenia w samorządowym celebrytyzmie. Konkurencji w tej dziedzinie nie mają oczywiście Dorota Kaim-Hagar, Eugeniusz Bugaj oraz – wyrastający na ulubieńca publiczności – Rafał Kępski.

I tak festiwal pytań – nieważne czy rzeczowych, nieważne czy w odpowiednim miejscu, nieważne czy na temat – zdobi każdą sesję.

W normalnie funkcjonujących samorządach, gdzie skupia się na tworzeniu jak najlepszej przestrzeni do rozwoju lokalnej społeczności, pytania zadaje się na komisjach, gdzie najczęściej obecni są merytoryczni pracownicy zobowiązani do rozwiewania wszelkich wątpliwości. Ale nie w Radzie Powiatu w Myszkowie. Komisje dla radnych są mało atrakcyjne, bo… bo nie są transmitowane.

A przecież najważniejsze to zaistnieć na szklanym ekranie (chyba papier kolegi przestaje wystarczać), a nie rzeczowo zadać pytanie. W powiecie myszkowskim dyskusja przenosi się na sesję i dlatego obrady trwają godzinami, a gdy przewodnicząca Beata Jakubiec-Bartnik próbuje szaleństwo pytań sprowadzić do rzeczowego poziomu, opozycja wtóruje o braku kultury. Zaprezentuję Państwu fragment i sami Państwo ocenią, ile w wystąpieniu radnych sokratejskiej metody docierania do prawdy.

Mędrzec bez brody

Rafał Kępski – cytat niemal dosłowny, niemal, bo pozbawiony wtrąceń typu yyyyy: - Mam kilka pytań, ale zacznę od kwestii ulicy Koziegłowskiej. W informacji, które pan starosta przekazał.

Ja bym prosił, aby w miarę możliwości padła tutaj może nie deklaracja, bo pewno ani pani dyrektor, ani pan starosta nie może powiedzieć na 100% ale czy realne jest aby wydatkować środki na tę inwestycję w 2025, czyli zrealizować tą inwestycję, ponieważ pytam dlatego, że ta dyskusja, którą dzisiaj mamy i ten problem, który dzisiaj spotykamy, tak naprawdę – podobna dyskusja była rok temu, kiedy także nie znalazły się środki w budżecie miasta Myszkowa na rok 2024, wtedy ja osobiście się mocno zaangażowałem w rozmowie z częścią radnych rady miasta, aby te środki w uchwale budżetowej były i one faktycznie znalazły się, lecz nie zostały zrealizowane.

Wtedy padały takie sugestie, że możemy tej inwestycji nie zrealizować i nie wydatkować tych środków, faktycznie tak się zadziało.

Ja się zobowiązuje do tego, że będę rozmawiał z radnymi przed sesją budżetową na ten temat, ale, no chciałbym wiedzieć, że jest duże prawdopodobieństwo, bo oczywiście jak powiedziałem pewności nigdy nie będziemy mieć, ale że jest duże prawdopodobieństwo, że ta realizacja będzie zrealizowana w 2025 roku, bo tutaj pojawiają się też informacje o wykupie działek, ale z tego co wiem, to robimy to ZRID-em, więc no nie wstrzymuje to realizacji zadania, wykup działek może iść równolegle, więc no to nie będzie powodem do przesunięcia tej inwestycji.

A pan powiedział, że no możemy ewentualnie, na tak usłyszałem, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, przesunąć to na rok 2026. Kiedyś ta informacja była taka, że urząd marszałkowski nie godzi się na realizację dłużej niż do końca 2026 roku, płatność samą.

No ale jakby nie patrząc i będzie to także ważne czy to będzie to wpisane właśnie w rok 2025 do budżetu, więc ja bym bardzo prosił, żeby tutaj padła jakby jasna informacja czy ten, czy ten 31 marca to już jest taki ostateczny termin przekazania dokumentacji wraz z pozwoleniem i czy w kwietniu faktycznie ruszymy z przetargiem na tę inwestycję. To pierwsze pytanie.

Drugie w kontekście tego co powiedziała koleżanka Katarzyna Miklas, jeżeli chodzi o zlecenie firmie zewnętrznej nocnej i świątecznej zdrowotnej, złożyliśmy interpelację, zarząd się pochylał czytając sprawozdanie w tym temacie, prosiliśmy w zeszłym miesiącu, żeby zarząd wnikliwie przeanalizował czy jest to dobre rozwiązanie, aby oddawać firmie zewnętrznej te zadanie, prosiłbym o informację czy faktycznie odbyła się taka analiza, bo my jako radni nie mamy wpływu na to, jaką będzie decyzję będzie podejmował pan derektor w tej kwestii, ale widzimy trochę taki niepokojący trend, bo i firmie zewnętrznej oddaje się zamówienia publiczne i…

Przewodnicząca Rady Powiatu w Myszkowie po ponad 3 minutach oratorskiego popisu nie wytrzymała: - Panie radny proszę skupić się na zadawaniu pytań.

To pytanie (o nocną i świąteczną opiekę – przyp. red.) już było zadane, niech pan przechodzi do następnego pytania, a nie powiela… Trudno się dziwić, bo pierwsze pytanie radny zadawał przez trzy minuty, a zapowiedział zadanie kilku i to tylko do sprawozdania zarządu z działalności międzysesyjnej, a pan radny zapytać chce zawsze o wiele spraw, tylko z tymi pytaniami jak widać bywa różnie.

- Będę tak zadawał pytania, jak będę chciał – odpowiedział Rafał Kępski.

- Panie radny, proszę zadać pytanie – kontynuowała B. Jakubiec-Bartnik.

- Ale ja zadaję pytanie, pani przewodnicząca, no proszę się… - kontynuował radny.

- Ten temat był poruszany na dwóch komisjach – nie dawała za wygraną przewodnicząca, ale radny jej przerywał.

- Będę zadawał pytania w taki sposób, jak będę chciał, naprawdę, proszę nie odbierać, proszę trochę kultury pani przewodnicząca i proszę dać mi się wypowiedzieć – rzekł dosadnie Rafał Kępski, który niejednokrotnie podkreśla swoje ogromne doświadczenie samorządowe. Jak sam wygłosił kiedyś z mównicy, że policzył, że był przewodniczącym przez… 16 dni!

Podejrzyjmy innych

Warto czasem zobaczyć, jak pracują inne samorządy – na przykład ten za miedzą i nie mowa tu – jak wspomniano na sesji o porajskich obradach. Proszę podejrzeć powiat będziński. Gdyby tam próbował pan w ten sposób „zadawać” pytania, co sesję, to wystąpiłby pan jednocześnie dwa razy – pierwszy i ostatni. Czy w Będzinie demokracja nie istnieje? Oczywiście, że istnieje, ale radni każdej opcji szanują tam samorządowe tradycje. Warto przyjrzeć się pracy kolegów po partyjnej linii.

O co Kępski pytał?

Wątpliwości targające radnym Kępskim można było określić w jednym zdaniu: czy budowa ścieżki pieszo-rowerowej w ciągu ulicy Koziegłowskiej w Myszkowie zostanie zrealizowana? To bardzo ważny problem, który – zwany pieszczotliwie przez zazdrośników – „pan na powiecie”, czyli Starosta Myszkowski Piotr Kołodziejczyk pilotuje od długiego czasu. Okazuje się, że przez działania Włodzimierza Żaka inwestycja może nie powstać. Po kolei.

W 2021 roku ogłoszono program Wojewódzkie Inwestycje Drogowe +, w ramach którego można było zgłaszać przebudowy skrzyżowań, budowę chodników, ciągów pieszo-rowerowych, zatok autobusowych czy sygnalizacji świetlnych. Program dotyczył także zadań w obszarze przebudowy lub remontu drogi, w przypadku, gdy wynika to z projektu budowlanego i jest niezbędny dla wykonania chodnika lub ciągu pieszo-rowerowego. Zgodnie z założeniem zgłoszeń powinny dokonywać gminy i powiaty.

Minimalny udział gminy lub powiatu w przypadku budowy chodników i ciągów pieszo-rowerowych wynosi 50%.

- Zaproponowaliśmy wspólny projekt dwóch ścieżek pieszo-rowerowych w ciągu ulic Pułaskiego oraz Koziegłowskiej w Myszkowie. Bardziej skłanialiśmy się do realizacji ścieżki przy ulicy Pułaskiego ze względu na umiejscowienie szkoły średniej oraz strefy przemysłowej na „polach będuskich”. Po rozmowach z Burmistrzem Miasta Myszkowa oraz dyskusji na komisji rady miejskiej zapadła decyzja o wspólnej realizacji projektu w ulicy Koziegłowskiej – wyjaśnia Starosta Piotr Kołodziejczyk.

Dlaczego warto było postawić na budowę ścieżki w ciągu Koziegłowskiej? Wybudowano tam (w ciągu drogi wojewódzkiej Koziegłowy-Żarki) wiadukt nad torami, umożliwiając ewentualne bezpieczne połączenie ścieżki biegnącej od ronda w kierunku Poraja z ulicą Słowackiego (Nowa Wieś). Zarząd Dróg Wojewódzkich nie podjąłby się samodzielnej budowy ścieżki w ciągu drogi z nowo położoną nawierzchnią, a mieszkańcom bardzo na realizacji zadania zależało.

Poza tym w Wieloletniej Prognozie Finansowej Województwa Śląskiego wpisano inną inwestycję.

Po rozmowach powiat w trakcie roku budżetowego zabezpieczył środki na wkład własny do tej inwestycji, aby była możliwa do realizacji wyłącznie przy założeniu jej finansowania zgodnie z przyjętą deklaracją na komisji w mieście. Finansowanie inwestycji miało być rozdzielone między 3 samorządy:

- 50% miał zabezpieczyć sejmik, - 25% powiat - 25% miasto.

Radni miejscy zapewniają, że ze strony samorządu przez nich reprezentowanego padła jasna deklaracja o równym z powiatem finansowaniu tej jakże ważnej dla mieszkańców budowy. Dziś Włodzimierz Żak śmieje się i twierdzi, że on zadania w drodze wojewódzkiej robił nie będzie, pokazując powiatowi figę, bo ten przecież już zabezpieczył środki. Zamiast zarezerwować kilka milionów, rzucił ochłap 50 tys. zł.

I radni ten pomysł „klepnęli”, choć przecież miały być w tym temacie przeprowadzone rozmowy, by środki do planu wprowadzić. Może radny Kępski swymi przemowami przekonał do tego hojnego gestu? Co dalej z budową Koziegłowskiej redakcja będzie informować.

Żakolewica

Nie zdziwi Państwa fakt, że niemal wszyscy radni koalicji zagłosowali za budżetem miasta na cały przyszły rok, zabezpieczając w planie finansowym wyłącznie wskazaną wyżej kwotę. Brakło rajcom miejskim odwagi i uderzenia pięścią w stół, by zadbać o sprawy mieszkańców, a nie tylko o swoją dietę. Otoczenie pokazuje, że da się inaczej. I tu powrócę do wspomnianego już wyżej Będzina.

Tam podczas sesji budżetowej radni Koalicji Obywatelskiej, tworzący koalicję z radnymi Lewicy zagłosowali przeciw uchwale przygotowanej przez prezydenta Łukasza Komoniewskiego. Jak twierdzą – prezydent nie uzgodnił z nimi treści dokumentu, a nie takie były ustalenia koalicyjne. Podczas sesji złożyli własne wnioski do budżetu, wskazując konkretnie, co do przecinka, z którego działu, rozdziału i paragrafu należy zabrać i dokładnie ile i na co przekazać.

Zabierali na przykład z promocji, sportu, kultury – przekazując m.in. na budowę ogrodzenia w szkole. Tak powstał chyba pierwszy w ciągu ostatnich kilku, może nawet kilkunastu lat działania będzińskiego samorządu miejskiego polityczny impas, jakże oczekiwany tam przez mieszkańców. Myszków oddalony jest od Będzina ponad 30 kilometrów i mniej więcej 30 lat nauki samorządności i realizowania polityki z myślą o mieszkańcach.

Skoro udało się wskrzeszonej w tym roku i nieistniejącej w Będzinie przez lata Koalicji Obywatelskiej, może uda się i tutaj?

Żeby nie umniejszać powiatowym rajcom, tym z powiatu myszkowskiego oczywiście - dodam, że też próbowali zrobić rewoltę w planie finansowym swego samorządu. Zdecydowali o złożeniu wniosku i błyskawicznie pochwalili się tym na Facebooku, że żądają zabezpieczenia środków w budżecie na zakup rezonansu magnetycznego dla myszkowskiego szpitala, który nie ma nawet własnego RTG, ani nawet miejsca na pracownię.

Nie ma też środków zewnętrznych, z których można sprzęt kupić, za to pani Kaim-Hagar już wie, że kontrakt na pewno na procedury będzie. Fachowców do prowadzenia diagnostyki obrazowej też się znajdzie przecież. Gdyby nie brak odpowiedniego wykształcenia, to mogę się domyślać, kto tworzyłby opisy badań. Na razie pozostaje nam tylko podziwiać odwagę, z jaką kreślą przyszłość, nawet jeśli przypomina to rysowanie na piasku.

Ważne, że fotka na facebooka wjechała, by inni mogli bić brawo.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie