— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Kultura

Luwr na pierwszym piętrze: czyli jak zabytek sprzed powstania Myszkowa musieli ratować Prezydent RP i Europoseł

Po ponad 80 latach od zakopania jej w ziemi, by nie wpadła w ręce okupanta, tablica z przedwojennego pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Myszkowie została oficjalnie odnaleziona. Nie w muzeum, nie w holu urzędu, nie w gablocie. Leży w pokoju biurowym nr 105 na I piętrze myszkowskiego magistratu - tam, gdzie normalni ludzie trzymają stare kalendarze i zapas papieru do ksero.

Żeby zabytek klasy muzealnej wydostać z tej „kryjówki”, trzeba było listu od Prezydenta RP i dwóch interwencji Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej, a także zaangażowania Instytutu Pamięci Narodowej. Bo w Myszkowie lokalna pamięć historyczna najwyraźniej nie działa bez pieczątki z Warszawy, Brukseli albo Katowic.

Drodzy Czytelnicy, wydarzyło się coś, co przejdzie do annałów myszkowskiej historii jako „Cud nad Wartą: wersja biurowa”. Tablica pamiątkowa zdjęta z pomnika Marszałka Piłsudskiego i zakopana w ziemi, by nie została zrabowana przez okupanta - przetrwała wojnę, przetrwała komunę, przetrwała nawet remonty urzędu. Ale nie przetrwała geniuszu organizacyjnego obecnego gospodarza miasta, Włodzimierza Żaka.

Zamiast powiesić zabytek na ścianie, ktoś uznał, że najbezpieczniejszym miejscem dla przedwojennej mosiężnej tablicy ku chwale Ojca Niepodległości będzie... pokój 105. Nie Luwr. Nie Skarbiec Koronny. Całe szczęście - nie piwnica. Tylko pokój biurowy. Obok tonera i stoika po Nescafe Gold.

Przez lata wszyscy w myszkowskim urzędzie zgodnie twierdzili: „Nie pamiętamy”, „Nie wiemy”, „Nie ma”. Najstarsi pracownicy, poprzedni burmistrzowie, sekretarze - nikt nic. Ale za to kiedy DEMOKRATYCZNA poprosiła o pomoc najwyższe władze - zaczęły dziać się cuda.

List z Kancelarii Prezydenta RP Karola Nawrockiego: „Troska o dobro wspólne, umacnianie zaufania społecznego oraz tożsamości narodowej stanowią jeden z kluczowych filarów Prezydentury”. Do tego dwie interwencje Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej, która nie dała sobie wcisnąć kitu o „bezpiecznym przechowywaniu”.

I nagle - o dziwo! - tablica się znalazła. W pokoju 105.

Europoseł wystąpiła z konkretną propozycją: powiesić tablicę na fasadzie urzędu, przy głównym wejściu. Bo - jak sama napisała - „nie dostrzega racjonalnych przeszkód uniemożliwiających przez dziesięciolecia jej wyeksponowanie”.

Z niepotwierdzonych informacji, do których dotarła redakcja - tablicy miało w urzędzie nie być. Miała zostać oddana zaprzyjaźnionemu historykowi. Gdy wpłynęło pismo redakcji, nikt się nim szczególnie nie przejął, dopiero interwencja Europoseł i Prezydenta RP narobiły zamieszania. Panicznie zaczęto szukać tablicy. Nie było jej w piwnicy. Padł podobno nawet pomysł przetopienia czegoś na nową, imitującą tę zabytkową. Na pewno by nikt nie zauważył, co?

A może znajomy historyk się zlitował i oddał? A może przegrzebano wszystkie szafy? Nie wiemy ile w tym wszystkim prawdy.

Jakkolwiek dzięki Prezydentowi i dzięki Jadwidze Wiśniewskiej mamy wreszcie czarno na białym albo chociaż na urzędowym piśmie: tablica istnieje, nie wiemy czy jest cała, ale... leży w pokoju 105.

Jeden z najważniejszych zabytków miasta czeka na kolejny list. Albo na cud. Bo w Myszkowie zabytki sprzed powstania Myszkowa (przypomnijmy - miasto powstało dopiero w 1956 r.) ratuje się nie lokalną dumą, nie szacunkiem dla historii, nie zwykłą przyzwoitością. Ratuje się je pismem z Pałacu Prezydenckiego i dwoma interwencjami z Brukseli.

Brawo Prezydent Karol Nawrocki. I brawo Pani Jadwiga Wiśniewska - bez Pani konsekwentnego działania ta tablica dalej „bezpiecznie” leżałaby w czyjejś piwnicy albo obok zapasowych tonerów w urzędowej szafie.

Teraz czekamy na termin uroczystej ekspozycji. I na odpowiedź, czy w pokoju 105 zostanie otwarta filia Luwru. Bo na razie to jedyne miejsce w Myszkowie, które ma eksponaty klasy narodowej. (kk)