— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Sprawy miasta

Permia 1 w MDK: białe koperty, Dubaj w Myszkowie i kwadrans demokracji

Białe koperty burmistrza wręczane na oczach całej sali, interwencja policji, prymitywny szantaż ubrany w wizję złotych fontann, górnicze mundury wyglądające jakby prosto z magazynu rekwizytów, nieformalny rzecznik prasowy czający się tuż za uchem prezesa prezesów, plakat zapraszający na spotkanie zaprojektowany tak, by algorytm Facebooka zabił go jeszcze przed publikacją, filmowa wizja Myszkowa przypominająca co najmniej Dubaj, a na deser pytanie wagi lekkiej zadane przez młodzieżowego mistrza świata federacji WBC, który nie wiedzieć czemu znalazł się w Myszkowie i "pogadanka o odwiertach", w której 80 procent czasu poświęcono... kopalni.

To nie scenariusz kabaretu. To gotowa recepta na to, jak pokazać myszkowianom, co o nich naprawdę myśli - bez mówienia tego wprost. Tak właśnie można podsumować spotkanie, które spółka Permia 1 zorganizowała 11 grudnia w Miejskim Domu Kultury w Myszkowie.

Zaczęło się niewinnie. Od nieśmiałych żartów prowadzącego, jakbyśmy mieli tu chwilę oglądać kiepskiej jakości teatr, a nie uczestniczyć w rozmowie o przyszłości miasta i jego mieszkańców. Wielka scena, na niej samotny stolik, górnicze czako z pióropuszem - symbol dialogu społecznego w wersji galowej - oraz woda Jurajska lokalnej produkcji, subtelnie mająca podeprzeć tezę o "dobrej współpracy" inwestora z lokalnymi przetwórcami. Kwiaty - oczywiście biało-czerwone.

Obrazek jak z późnego PRL-u. Z tego samego okresu pochodziły wszystkie zaprezentowane podczas wydarzenia socjotechniki. Z kilometra śmierdziało manipulacją. Ale po kolei.

Brawa muszą być

Zanim rozpoczęła się część wykładowa, na scenę wkroczył specjalista od marketingu, zachowujący się jak wodzirej najwyższej klasy. Raz po raz wykrzykiwał: "Brawa dla burmistrza, drodzy państwo!", "A teraz brawa dla pana prezesa!", "I oczywiście brawa dla mieszkańców!"...

Gdy wszyscy możni zostali już odpowiednio oklaskani, prowadzący łaskawie oznajmił, że spotkanie odbywa się na warunkach organizatorów - zgodnie z regulaminem. Demokracja? Oczywiście. Ale kagańcowa.

Trzy bloki tematyczne, trzech różnych rozmówców i niemal identyczne argumenty: my chcemy tylko wyjaśnić, wszystko jest bezpieczne, a kopalnia... no cóż - to zupełnie inna historia.

Profesor od wszystkiego

Pierwszym prelegentem był znany ze swej komercyjnej aktywności specjalista od geologii i hydrologii, dr hab. inż. Mariusz Czop. Gdzie pojawia się temat kopalni - tam pojawia się i on. Bolesławiec, Poręba, Zawiercie, a teraz Myszków.

Na miejscu tytułowany skromnie jako profesor Akademii Górniczo-Hutniczej. W sąsiednim powiecie poszedł krok dalej - umieszczając logo AGH na swojej prezentacji. Ktoś zadał niewygodne pytanie, czy ta prezentacja ma coś wspólnego z działalnością dydaktyczną pracownika. Logo zniknęło szybko, nie pojawiło się na slajdzie.

Mundur robi swoje

Drugim prelegentem był geolog wystrojony w galowy górniczy mundur - prezes spółki będącej udziałowcem Permii i specjalista od odwiertów. Mundur zobowiązuje, więc i przekaz był równie galowy: pełne bezpieczeństwo, brak zagrożeń i cuda, w których będziemy się pławić, gdy tylko złoża zostaną znalezione.

Dubaj, tylko lepszy

Trzeci na scenie pojawił się prezes Permii, Kasjan Wyligała, witany błyskiem fleszy i telefonów. Rozpoczął skromnie i żartobliwie: że jest już w Myszkowie znany, że bywa tu tak często, iż sporo wydał na podróże, że ma resortowe oznaczenie i doświadczenie w spółkach Skarbu Państwa.

Potem było już tylko lepiej. Myszków - według tej wizji - ma zaćmić Dubaj. Na pewno będziemy mieli tu, jak w innych miastach, gdzie działają kopalnie: ekstraklasowy klub piłkarski, prywatny szpital, aquapark i wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Gigantyczne wpływy z podatków czekają tuż za rogiem.

Jest tylko jeden warunek: radni Myszkowa nie mogą pójść śladem Żarek czy Koziegłów i przyjąć uchwały sprzeciwiającej się powstaniu kopalni. Bo jeśli przyjmą... do Dubaju przeniesie się Poraj.

Film przyszłości

Crème de la crème był film pokazujący Myszków za kilkadziesiąt lat: młodzi ludzie na kocach, seniorzy na tandemach, rynek, którego miasto nigdy nie miało - i zapewne nie będzie miało, chyba że w animacji.

Nokaut techniczny

Szczególnym zaskoczeniem dla uczestników spotkania była obecność osoby, której raczej nie spodziewano by zobaczyć na sali widowiskowej MDK Myszków. Specjalnie do Myszkowa - zapewne dowiedziawszy się o wydarzeniu z Facebooka - przyjechał Damian Jonak, znany bokser, zdobywca brązowego medalu Mistrzostw Europy Juniorów oraz młodzieżowy mistrz świata federacji WBC, górnik, działacz związków zawodowych.

Jonak, kojarzony przede wszystkim ze sportem i działalnością związkową na Śląsku, pojawił się w Myszkowie, by zadać prezesom spółki Permia 1 skromne pytanie: czy o przyszłość górników z innej branży, chociażby ze śląskich kopalń, powinny martwić się osoby obecnie zatrudnione, gdy w planowanej kopalni... w Myszkowie.

Demokracja zamknięta o 17:15

Podczas gdy na sali trwał festiwal cudów, dla niektórych mieszkańców za drzwiami rozgrywały się sceny rodem z innego spektaklu. Jeden ze spóźnionych mieszkańców dowiedział się, że po 17:15 nie ma wstępu - taka decyzja organizatora, a ochrona miała "nakaz". Studencki kwadrans? Może to właśnie chodziło o wykład profesora.

Oburzony mieszkaniec wezwał policję. Policja początkowo nie chciała interweniować, więc mieszkowianin udał się osobiście na komendę, po czym przyjechali na miejsce i spisali notatkę. Inni mieszkańcy również odbili się od drzwi, ale już nie wzywano służb.

Jeszcze inni narzekali, że o spotkaniu nie wiedzieli. Zaproszenie ukazało się na Facebooku - zaprojektowane wbrew wszelkim zasadom zwiększania zasięgów: mnóstwo tekstu, kod QR i publikacja w formie, która algorytm skutecznie zdusił. Przypadek? Trudno w to uwierzyć.

Ostatecznie na sali znalazło się 76 osób, wliczając organizatorów. Zdecydowanie mniejsze niż zainteresowanie samorządowców.

Pytania? Szybko, bo czas się kończy

Prowadzący kilkukrotnie podkreślił, że spotkanie ma się skończyć punktualnie o 19:00 i nie ma możliwości przedłużenia. Bloki wykładowe zaplanowano tak, że skończyły się o 18:47. Mikrofon trzymano kurczowo, pytania miały być krótkie, bez "exposé".

Do zadawania pytań zgłosiło się kilkoro uczestników: mieszkaniec - ten z promocyjnej gazetki, był też przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej, który nie dał sobie w kaszę dmuchać, kolejny przedstawiciel Konfederacji (tej Mentzena), opowiedział o swoich doświadczeniach z innym inwestorem, który ekstraklasy w jego mieście nie zapewnił.

Znany myszkowski przedsiębiorca z branży obuwniczej, chwalący wcześniej w internecie i na łamach DEMOKRATYCZNEJ powstanie kopalni, zapytał, czy obuwie robocze na kopalni będzie od polskich producentów... Trzeba było - a co innego - już wprost zapytać, czy kupią od niego.

Białe koperty

A na koniec - przewodniczący Rady Miasta Norbert Jęczalik zadaje pytanie, burmistrz Włodzimierz Żak podchodzi do niego... wręcza mu białą kopertę. Drugą chowa za pazuchą. Co w środku? My nie wiemy. Wiadomo natomiast, że moment ich wręczenia był jednym z najgorszych możliwych. Prywatna firma, radni uchwały nie przyjęli, zadane pytania a białe koperty - żaden z uczestników się temu nie dziwił.

Odwierty czy kopalnia?

Najzabawniejsze - a raczej najbardziej znamienne - było to, że spotkanie w 80 procentach czasu dotyczyło kopalni. Poinformowano, że złożono wniosek o uznanie złoża za strategiczne (złożył go Wojewoda Śląski). Gdy do tego dojdzie, procedury administracyjne zostaną skrócone.

Planu na kopalnię "nie ma", ale ma powstać w ciągu 12 lat. A jeśli nie zrobią odwiertów oni - przyjdzie ktoś inny. Brzmiało to tak, jakby Myszków został już sprzedany, a mieszkańcom pozostało jedynie czekać. Zasoby przewidziano na eksploatację od 50 lat. A odwierty? To tylko formalność potrzebna do zmiany klasyfikacji złoża z C2 na C1. I niech ci, którzy uważają, że oni teraz będą tylko badać złoto, [fragment niepewny odczyt] by się dowiedzieć, co mamy pod stopami.

Oni to naprawdę doskonale wiedzą.

Szacunek po permiowsku

Relacja w telegraficznym skrócie, ale jeśli inwestorowi nie zależy na uspokojeniu nastrojów i rzetelnej informacji, nikt go w tym nie wyręczy.

Po wszystkim pokazuje jedno: szacunek do mieszkańców mierzy się białymi kopertami, zamkniętymi drzwiami, policyjnymi notatkami i wizjami Dubaju pod warunkiem posłuszeństwa.

Myszków zasługuje na coś więcej niż propagandowe pogadanki i wizje. Zasługuje na prawdziwą debatę - otwartą, bez mundurów, bez ochrony i bez cenzury zasięgów.

Bo jeśli inwestor i władza muszą się aż tak bardzo bronić przed własnymi mieszkańcami, to już samo w sobie jest odpowiedzią na wszystkie pytania.

DEMOKRATYCZNA pytań nie zadawała na próżno, czekamy na odpowiedź na te 101 wątpliwości wysłane do prezesów z Permii listem. I do Mariusza Trepki - kolejne 22. Jedne i drugie dotarły. Katarzyna Kieras