— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Sprawy miasta

W miejskiej kasie nie ma na przedszkola, ale na Promotora stówka się znajdzie

Myszkowianie od miesięcy słyszą, że w budżecie jest krucho. Nie ma pieniędzy na porządne remonty dróg, brakuje środków na funkcjonowanie przedszkoli, a inwestycje idą jak krew z nosa. Za to na jedną elegancką galę zawsze znajduje się kasa - i to nie byle jaka.

13 lutego w Miejskim Domu Kultury odbyła się uroczysta Gala „Promotor Myszkowa”, podczas której burmistrz Włodzimierz Żak wręczał statuetki wyróżniającym się mieszkańcom i firmom. Wydarzenie samo w sobie chwalebne - problem w tym, jak je sfinansowano. Żeby nie było zbyt rozrzutnie, koszty rozłożono na dwa podmioty: Urząd Miasta (gminę) i Miejski Dom Kultury.

Jedna impreza, dwa budżety, co najważniejsze - jeden cel: całość nie wyglądała na zbyt drogi prezent dla lokalnej elity i wynagrodzenie dla swoich artystów.

Z dokumentów, do których udało się dotrzeć, wynika następujący rachunek: MDK zapłacił: • 10 643 zł - catering • 13 776 zł - obsługa sceniczna • 1 650 zł - kwiaty Urząd Miasta dołożył: • 947 zł - statuetki • 9 000 zł - znów catering • 5 928,60 zł - zaproszenia (radni mówią, że 300 sztuk) • 16 000 zł + 11 750 zł + 6 400 zł - tajemniczo brzmiące przygotowania z orkiestrą. Razem tylko na catering poszło ponad 19,6 tys. zł.

Do tego dochodzi obsługa sceny, kwiaty, zaproszenia, statuetki i potrójne rozliczenie przygotowań z orkiestrą. Najciekawsze jest to, co udało się ukryć. W zakresie kosztów artystycznych (czyli najprawdopodobniej honoraria dla wykonawców i orkiestry, być może radnych i ich rodzin) zarówno MDK, jak i Urząd Miasta odmówiły podania szczegółów. Zasłaniają się ustawą o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, co w praktyce pozwala utajnić część wydatków na tzw.

„działalność artystyczną”. Wszystkiego ukryć jednak się nie da. Nawet bez pełnych kosztów artystycznych impreza pochłonęła dziesiątki tysięcy złotych z pieniędzy podatników w czasie, gdy miasto twierdzi, że ledwo wiąże koniec z końcem i nie ma na podstawowe potrzeby, utrzymanie oddziałów przedszkolnych.

Mieszkańcy mają prawo pytać: dlaczego na galę z orkiestrą, cateringiem i statuetkami zawsze starcza, a na łatanie dziur w drogach czy utrzymanie przedszkoli trzeba szukać oszczędności? Dlaczego jedną imprezę trzeba dzielić na dwa podmioty i częściowo chować za paragrafami ustawy o kulturze? To nie jest atak na samą ideę gali „Promotor Myszkowa”. To pytanie o priorytety.

Bo jeśli w kasie nie ma na drogi i przedszkola, ale na elegancką fetę z podwójnym cateringiem i potrójną orkiestrą zawsze się znajdzie, to coś jest bardzo nie w porządku z zarządzaniem miejskimi finansami. Czas na jasne rozliczenie: ile naprawdę kosztowała tegoroczna gala i dlaczego część kosztów musiała być ukrywana przed mieszkańcami? (kk)