Czy jest tu jeszcze jakaś opozycja?
CZY JEST TU JESZCZE JAKAŚ OPOZYCJA?
Ostatni dzień maja będzie sprawdzianem dla opozycji w Radzie Powiatu w Myszkowie. Wtedy ma odbyć się głosowanie nad wygaszeniem mandatu radnemu Wojciechowi Pichecie. Prawo nie pozwala na łączenie mandatu z zarządzaniem jednostką podległą danemu samorządowi. Liczenie głosów pokaże, ile warta jest opozycja i jakie układy naprawdę rządzą powiatem.
Już w poniedziałek 31 maja dowiemy się, czy w samorządzie powiatowym jest jakakolwiek siła będąca przeciwwagą dla rządzącej koalicji PiS-u i Wspólnego Powiatu. Po obu stronach skrupulatnie liczone są głosy. Kogo nie będzie, bo utknie w toalecie lub rozłączy mu internet, jest równie ważne, jak głosowanie „za” czy „przeciw”. Trwa karuzela obietnic - niewyobrażalna dla mało zainteresowanych samorządem.
Jeden głos może uwolnić od bezrobocia członków danej rodziny, można uzyskać zapewnienie realizacji usług dla bliskich. To oczywiście przykłady.
Już dziś niemal pewne jest to, że opozycja poniesie totalną klęskę. Brak silniej przeciwwagi to porażka samorządności, bo kto będzie patrzył rządzącym na ręce? Liderzy największych ugrupowań siedzą cicho.
Dariusz Lasecki – były starosta, który kiedyś bardzo aktywnie usiłował odwoływać samego Pichetę, stał się nijaki. Wygląda to tak, jakby przeszedł na polityczną emeryturę, a wraz z nim powiatowa Platforma Obywatelska. Bez względu na to, co ma się do powiedzenia na temat tej partii czy jej działaczy - dla politycznej higieny - jeśli już istnieje – to lepiej, by była aktywna. Bardzo ciekawe jak zagłosuje sam Lasecki, któremu kierowanie strukturami totalnie się rozjeżdża.
Czy będzie w stanie „upilnować” radnych startujących z Koalicji Obywatelskiej? I tu pewnie padłoby – ale radny przecież głosuje zgodnie z własnym sumieniem (a chciałoby się powiedzieć naprawdę: z własnym interesem). Z ramienia KO zasiada w radzie: Mariusz Karkocha, Sebastian Ruciński, Jadwiga Skalec. Głosy „za” wygaszeniem mandatu czy sama obecność tych dwóch ostatnich osób stoją pod znakiem zapytania.
PSL powinien być dumny, bo Anna Socha-Korendo, choć miała chwilowe problemy z odnalezieniem się w szpitalnej sytuacji, w tym głosowaniu można założyć, że nie będzie mieć wątpliwości. „Przyszłość” godnie reprezentowana przez Dorotę Kaim-Hagar w pozostałym zakresie się nie trzyma kupy. Andrzej Jastrzębski jest bezpiecznikiem rządzących, jakby stosował w głosowaniach zasadę „nie wychylać się i nie szkodzić (głównie sobie)”. Nie podpisał się pod projektem uchwały.
Zachowanie Macieja Piłki będzie uważnie obserwowane. Lewica patrzy czy Piłka skręci na prawo. I na końcu – czerwona latarnia opozycji – Rafał Kępski. Czy kiedyś uderzy ręką w stół? Choć od dawna mówi się, że Myszków jest przecież „czerwony”, to zdecydowanie należy stwierdzić, że lokalny PiS ma dużo szczęścia. Lewica w naszym powiecie nie jest taka, jak za miedzą – w Będzinie czy Częstochowie, ale kiedyś jej działacze może odrobią lekcje.
Największą zagadką jest głosowanie wicestarosty Mariusza Morawca. Był trochę w PO, teraz startował z Lewicy, przystąpił do koalicji z PiS-em. Mówi się, że do Pichety nie pała miłością.
Zagłosuje jak będzie chciał czy jak mu nakaże koalicyjna dyscyplina? Drodzy radni, chociaż raz pokażcie, że nosicie spodnie. Do przyjęcia uchwały o wygaszeniu mandatu Pichecie potrzeba 10 głosów. Opozycja, gdyby zachowała dyscyplinę miałaby ich 9. Niewykluczone, że podczas obrad zabraknie Janusza Romaniuka. Każdy głos byłby wtedy na wagę złota. (kk)
Opublikowano: maj 2021