— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Sport

Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian

Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian

Drugie wydanie niebiesko-białej rubryki. Tym razem STARSZYZNA prezentuje historię zawiązania sztamy z Elaną Toruń. Ta zgoda trwa nieprzerwanie od ponad 25 lat! Jeśli posiadają Państwo zdjęcia albo ciekawe informacje na temat myszkowskiego świata kibiców to proszę o kontakt - 660 476 385. Kaska Kieras.

Szalone lata 90. ciąg dalszy. Wyjazd do Elany do Torunia był dla nas dość ciekawą sytuacją, ponieważ wiedzieliśmy, że chłopaki z Torunia, czyli kibice Elany jeżdżą na mecze Ruchu, są kibicami Niebieskich. My jako Krisbut wtedy - od zawsze kibicowaliśmy Niebieskim, więc było dla nas jasne, gdy spoglądaliśmy w terminarz rozgrywek - że będziemy chcieli i musieli pojawić się w Toruniu.

To były początki lat 90., dla młodszych czytelników gazety to nie do pomyślenia, że serwisy społecznościowe takie jak Facebook, Twitter, Instagram - nie istniały. U nas jedna osoba na osiedle miała telefon komórkowy - to były takie czasy. Nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu - tak jak dziś - w sekundę można dowiedzieć się - kto, gdzie, jak i z kim.

Jechaliśmy tak naprawdę w ciemno. Spotykaliśmy chłopaków z Torunia na meczach w Chorzowie, ale to nie były żadne formalne układy ani jakieś kontakty. Na tamten okres mieliśmy jedyną i konkretną sztamę z kibicami Górnika Pszów - jednak ta zgoda nie przetrwała do dziś.

Wybraliśmy się w kilka osób do Torunia pociągiem - w piątek wieczorem. Naszym założeniem było to, że musimy tam dojechać - nie chcieliśmy spożywać za dużo różnych trunków, nie chcieliśmy wszczynać awantur. Priorytetem było dotarcie na mecz między Krisbutem a Elaną i pogadanie o temacie.

Droga mijała spokojnie. Na dworcu w Poznaniu pojawiło się kilku gamoni w szalikach Lecha, część naszej ekipy - mimo tego, że obiecywaliśmy sobie, że będziemy grzeczni i mili - nie umiała się utrzymać w ryzach i chłopców przegoniliśmy na ich terenie. Później stwierdziliśmy, że to naprawdę nie ma sensu, że najważniejsze jest spotkanie z chłopakami.

Do Torunia wjechaliśmy w sobotę, we wczesnych godzinach porannych. Nie chcieliśmy być wyłapani przez psiarnię. Policja obstawiała dworzec. Wiadomo, że nie jechaliśmy tam tylko - jechały też inne ekipy na inne mecze.

Zdecydowaliśmy się, że chowamy barwy, że wychodzimy jako kulturalni turyści zwiedzający Toruń. Wjeżdżając na dworzec główny, widzieliśmy już policję, stwierdziliśmy, że musimy się skitrać, by nas nie zamknęli - do momentu aż nie rozpocznie się mecz. To nam się udało, wyszliśmy z pociągu incognito, psiarskie nas nie wywąchały, nie udało nam się to w stosunku do kibiców Elany.

Po przebyciu kilku metrów, będąc jeszcze na dworcu, podbiło do nas dwóch ziomków: skąd ***wa jesteście? Odpowiedzieliśmy kulturalnie: ***wa z Myszkowa :> I tak przełamaliśmy pierwsze lody, przybiliśmy piątki, pogadaliśmy chwilę, zaprosili nas na poczęstunek. Poczęstunek wyglądał dość konkretnie - kto w tamtych latach jeździł, wie, jak to wygląda. Kto był na meczu ze sztamą - wie, jak to wygląda. Było grubo.

Zwiedziliśmy sporą część miasta - tę zabytkową i tę trunkową. Przyszedł czas meczu - został rozegrany na Starówce przy pomniku Kopernika. Podczas przemarszu na stadion Elanowcy schowali piłkę, postanowiliśmy, że zagramy mecz przyjaźni na rynku - ku uciesze lub nie turystów. Dzięki jednemu z naszych kolegów udało nam się pokonać Elanę, ale wszystko było w bardzo pozytywnej atmosferze, nikt z Torunia nie był zły, że przegrali mecz. Może nawet pozwolili nam wygrać?

Po dotarciu na stadion - dzięki nieogarnięciu policji zostaliśmy skierowani na sektor gości. Mówiliśmy, tłumaczyliśmy - chłopaki z Elany tez tłumaczyli, że jesteśmy sztama, że my razem, że razem chcemy dopingować.

Jajogłowi w mundurach nie mogli tego ogarnąć, zostaliśmy wrzuceni na sektor gości.

Mieliśmy na pewno jedną fanę. Musieliśmy prowadzić doping podczas pierwszej połowy w klatce. Doping był prowadzony z pozdrowieniami obu klubów, śpiewaniu o wzajemnej przyjaźni, o szacunku dla siebie, my ich. Nie dane nam było siedzieć z chłopakom.

W przerwie myszkowskimi sposobami, dzięki pomocy chłopaków z Torunia jakimś cudem znaleźliśmy się wraz z faną w sektorze Elany. Tam już były konkretne rozmowy - tak właśnie zawarta została zgoda z Elaną.

Po meczu chłopaki z Torunia chcieli nas zatrzymać na dalszej integracji, to była nasza pierwsza wyprawa tam, nie byliśmy przygotowani. Mieliśmy po 18, 19 lat - byliśmy małolatami i każdy w domu mówił, że to będzie wyjazd max. dwudniowy, w dodatku czekała nas długa podróż. Elanowcy mogli nas ugościć tak, że byśmy wracali po tygodniu. Trzeba pamiętać, że to był wyjazd pociągiem, nie było to wyjazd samochodem, zorganizowany - czy jak dziś podstawione jest wszystko pod nosek…

Pozbijaliśmy piątki z chłopakami, dogadaliśmy tematy, podziękowaliśmy za gościnę i zaprosiliśmy na rewizytę, która się oczywiście odbyła.

Poszliśmy na pociąg, który jechał w kierunku Łodzi. W zugu spotkaliśmy miłą dziewczynę, okazało się że to mistrzyni polski w koszykówce - haha - z ŁKS-u Łódź. Była bardzo pomocna, dzięki niej przebyliśmy miasto włókniarzy bez żadnych problemów z jednego końca na drugi. Choć mieszkała w zupełnie innym kierunku, to pojechała z nami tramwajem na Łódź-Kaliską i tam wsiedliśmy w pociąg do pięknego miasta Myszkowa.

Zawsze w pamięci, hej Mucha zawsze w pamięci! On też był obecny przy zakładaniu naszej sztamy!

Pozdro dla chłopaków, którzy tam byli. Pamiętajcie, tworzyliście historię.

W TORUNIU TYLKO ELANA!

pozdRo

Zwoli

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie