— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Sport

Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian

Ze wspomnień NIEBIESKICH myszkowian

Niemal 23 lata temu, dokładnie 23 września 2000 r. KS Myszków gościł na swoim stadionie Legię Warszawa. Po wydarzeniu w czasopiśmie „Nasza Legia” nie zostawiono suchej nitki zarówno o obiekcie, jak i na kibicach - dostało się nawet Ruchowi Chorzów. Dla warszawiaków wszystko było kiepskie. Narzekali, że mieliśmy mało flag, słaby doping, stadion to relikt z dawnych czasów, bez dobrej widoczności itp. Jak to wydarzenie wspominają myszkowscy kibice?

- Myszków, 23.09.2000 r., dokładnie była to sobota, godzina 11:00. To był naprawdę wyjątkowy dzień dla Myszkowa, a przede wszystkim dla myszkowskiej piłki nożnej. Wyjątkowość tej daty miał sprawić przyjazd do naszego miasta warszawskiej Legii. KS Myszków walczył ze stołecznym klubem w ramach

Pucharu Polski (1/16). Legia - wiadomo, jedna z najlepszych drużyn w kraju pod względem piłkarskim naszpikowana gwiazdami: Mięciel, Kucharski, Czereszewski, Siadaczka, Zieliński czy Zbigniew Robakiewicz.

Myszkowscy kibice natomiast mieli okazję do zobaczenia u siebie jednej z lepszych ekip w kraju. U nas spora mobilizacja, duży młyn, sporo flag w tym nowa, bardzo długa, jak na tamte czasy, „Klub Sportowy Myszków". Prowadziliśmy dobry doping, każdy dawał z siebie wszystko, były serpentyny oraz niebiesko-białe balony. Dużo „uprzejmości” wymieniliśmy z kibicami Legii, których wspierało zaprzyjaźnione Zagłębie Sosnowiec.

Z samego meczu pamiętam „gwiazdy" Legii oraz gol Marcina Mięciela, bodajże w pierwszych dwudziestu minutach. Na stadionie oficjalnie poja-

wiło się 2 000 widzów, ale na pewno było znacznie więcej osób. W sektorze gości 250 fanów Legii i Zagłębia. Nas też było sporo w młynie. To było prawdziwe święto w Myszkowie - wspomina Topa- -Podlesie.

Inny kibic dodaje, że to był jeden z nielicznych meczów, gdy na zbiórce na boisku na Śródmieściu pojawiły się wszystkie dzielnice. Szliśmy składem - jak dużym, nie wiem, ale nie potrafię dziś oszacować.

Zanim się wszyscy zebraliśmy, to w 5-7 osób postanowiliśmy się przejść przez osiedle, dworzec itp., by zobaczyć czy się ktoś przypadkowy „nie kręci". W okolicach „trójki” namierzyliśmy kilka osób, które na nasz widok dziwnie się zachowywały. Okazało się, że są za L, „pogubili” szaliki - opisuje.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie