— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Prawo

Prezenty za milion? TVN24 na tropie tłustych kotów

TVN24 kontynuuje dziennikarskie śledztwo w sprawie „tłustych kotów" z Ogrodzieńca. Redaktor Grzegorz Łakomski dotarł do list z nazwiskami kilkuset osób, które przez lata obdarowywane były upominkami przez ogrodzienieckich decydentów.

Prezenty wręczane były zarówno lokalnym działaczom, jak i czołowym politykom różnych partii w Polsce, w tym premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu czy lokalnej parlamentarzystce Platformy Obywatelskiej - Barbarze Dolniak, a także Włodzimierzowi Czarzastemu z Nowej Lewicy. Choć burmistrz Ogrodzieńca Anna Pilarczyk tłumaczy, że paczki te są formą promocji gminy, niektóre ich elementy oraz lista odbiorców budzą wątpliwości.

Zgłoszenie w tej sprawie trafiło do prokuratury, a śledczy prowadzą postępowanie w sprawie możliwego łapownictwa lub niegospodarności.

Prokuratura bada paczki

Jak wynika z ustaleń dziennikarza Grzegorza Łakomskiego z portalu TVN24, na początku lipca 2023 roku do Urzędu Skarbowego w Zawierciu wpłynęło zawiadomienie prywatnej osoby o „możliwym popełnieniu przestępstwa skarbowego" przez spółkę Zamek, będącą gminnym podmiotem zarządzającym ruinami średniowiecznego zamku w Ogrodzieńcu – jednej z głównych atrakcji turystycznych regionu.

Chociaż skarbówka początkowo nie zajęła się sprawą, materiały zostały przekazane do Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, która wszczęła postępowanie.

Śledztwo koncentruje się na okresie od 2019 do 2024 roku. To w tych latach spółka Zamek miała rozdawać świąteczne paczki ok. 400 osobom. Prokurator Dorota Pelon, rzeczniczka sosnowieckiej prokuratury, potwierdziła, że postępowanie dotyczy m.in. wręczania upominków osobom publicznym, co może nosić znamiona łapownictwa. W śledztwie badana jest również lista osób, które miały otrzymywać prezenty, a także to, co te paczki zawierały.

Z zawiadomienia wynikało, że w paczkach miały znajdować się również alkoholowe nalewki produkowane przez spółkę.

Nalewka wśród prezentów?

Szczególne zainteresowanie budzi nalewka Miodula, która, według informatorów, miała być częścią wręczanych paczek. Choć burmistrz Anna Pilarczyk zaprzecza, jakoby produkty alkoholowe wchodziły w skład upominków, były prezes spółki, Paweł Skóra, potwierdził, że nalewka była produkowana przez „Zamek" od wielu lat. Jak relacjonował w rozmowie z TVN24,

„to nie były wielkie ilości, ale Miodula była produkowana jeszcze zanim pani burmistrz objęła stanowisko". Pilarczyk, pytana o szczegóły dotyczące zawartości paczek, odpisała dziennikarzom, że nalewki nigdy nie były częścią oficjalnej promocji gminy i nie ma wiedzy na temat ich produkcji przez spółkę Zamek. To zaskakujące, bo w programie pn. Ślub od pierwszego wejrzenia sama opowiada o tym właśnie trunku, którym częstuje przyszłych małżonków.

W zestawieniu, do którego dotarł TVN24, widnieje około 400 nazwisk osób, które miały otrzymywać paczki. Znajdują się na niej lokalni urzędnicy, komendanci policji i straży pożarnej, sołtysi, proboszczowie, ale także politycy najwyższego szczebla – w tym członkowie rządu Mateusza Morawieckiego oraz prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. Z listy wynika, że paczki różniły się wielkością i zawartością w zależności od statusu odbiorcy.

Na przykład premier Morawiecki miał otrzymać paczki oznaczone jako „duża XX oraz duża extra", a prezes Kaczyński – „dużą paczkę". Podobnie VIP-owskie paczki były wysyłane do innych ministrów, takich jak Jacek Sasin, Piotr Gliński czy Zbigniew Ziobro. Prezenty otrzymywać też mieli politycy ówczesnej opozycji, na liście są posłowie i samorządowcy związani z Platformą Obywatelską i Lewicą – na przykład Włodzimierz Czarzasty.

Paczki o mniejszej wartości trafiały do lokalnych urzędników i działaczy, jak sołtysi lub strażacy. W rozwożenie paczek mieli być zaangażowani pracownicy spółki, mieli je wozić także do Warszawy. DEMOKRATYCZNA dotarła do źródła, które twierdzi, że niektóre woziła sama burmistrz.

Promocja gminy czy korupcja?

Anna Pilarczyk, pytana przez dziennikarzy TVN24 o cel rozdawania paczek, wyjaśniła, że jest to element promocji gminy Ogrodzieniec. Jak podkreśliła „wysyłanie świątecznych upominków do instytucji współpracujących, a także osób reprezentujących nasz region na szczeblu krajowym, jest częścią tej promocji". Zaznaczyła, że upominki były ręcznie robione przez członków lokalnych kół gospodyń wiejskich oraz seniorów, co miało minimalizować ich koszt.

Koszty finansowe były według burmistrz „symboliczne", ponieważ główny wkład w przygotowanie paczek pochodził z pracy społecznej. DEMOKRATYCZNA dotarła do informacji, że na upominki przeznaczyć miano w ciągu kilku lat milion złotych!!!

Prokuratura bada, czy praktyki związane z wręczaniem świątecznych upominków mogły nosić znamiona niegospodarności lub łapownictwa. Jak tłumaczy prokurator Dorota Pelon „trwa analiza przesłanych materiałów" oraz „weryfikacja listy osób, którym prezenty były wręczane". W takich przypadkach bierze się pod uwagę różne aspekty prawne, w tym niegospodarność oraz potencjalną korupcję.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że przepisy Kodeksu karnego zabraniają udzielania korzyści majątkowych lub osobistych osobom pełniącym funkcje publiczne, jeśli korzyści te mają związek z pełnieniem tych funkcji.

Dalsze kroki śledztwa

Śledztwo w sprawie paczek z Ogrodzieńca jest w toku, a kolejne informacje mogą rzucić nowe światło na praktyki związane z wręczaniem świątecznych upominków przez władze

gminy. Prokuratura Rejonowa w Zawierciu, która obecnie prowadzi sprawę, analizuje materiały przesłane przez Urząd Celno-Skarbowy w Katowicach. Na razie nie postawiono żadnych zarzutów, ale prokurator Dorota Pelon przyznaje, że rozważane są różne scenariusze. Jednym z nich jest podejrzenie niegospodarności, jednak nie wyklucza się również innych przestępstw, w tym łapownictwa.

Sprawa paczek z Ogrodzieńca stała się również przedmiotem szerokiej debaty publicznej. Media i opinia publiczna zwracają uwagę na to, że choć promocja regionu jest istotnym elementem działalności każdej gminy, to należy ją prowadzić zgodnie z prawem i z poszanowaniem zasad transparentności. Jakie będą wyniki śledztwa i czy paczki wręczane przez władze Ogrodzieńca faktycznie

mogły stanowić formę korupcji? Na te pytania odpowiedź przyniosą wyniki postępowania prokuratury.

Radna ogrodzieniecka Martyna Brożek - kontrkandydatka Anny Pilarczyk w minionych wyborach wraz z grupą radnych zawnioskowała o pilne i dokładne wyjaśnienie sprawy przez komisje działające przy radzie miejskiej. O sprawie będziemy informować.

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie