Gdy ziemia upomina się po latach: rozszczelniony odwiert w Nieradzie jako ostrzeżenie
GDY ZIEMIA UPOMINA SIĘ PO LATACH: rozszczelniony odwiert w Nieradzie jako ostrzeżenie
Samowypływ wody zauważony 28 kwietnia 2020 roku w Myszkowie-Nieradzie mógł wydawać się na pierwszy rzut oka zwykłą awarią infrastruktury. Tymczasem sygnał, który jako pierwsi zarejestrowali pracownicy Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Myszkowie, okazał się początkiem historii sięgającej głęboko - zarówno w głąb ziemi, jak i w głąb czasu.
Dopiero postępowanie przeprowadzone przez Starostwo Powiatowe w Myszkowie ujawniło, że woda wypływa z otworu geologicznego wykonanego w latach 1975-1976 na działce należącej do Skarbu Państwa. Otworu, o którym nikt od dekad nie mówił, a którego dokumentacja była tak uboga, jakby wykonano go wczoraj, a nie pół wieku temu.
Odwiert A-6, o głębokości ponad 643 metrów, został pierwotnie przygotowany w ramach badań geologicznych prowadzonych w okresie dynamicznego rozpoznawania złóż. Z czasem jednak popadł w zapomnienie - aż do momentu, gdy po prawie pięćdziesięciu latach rozszczelnił się i zaczął wydobywać wodę na powierzchnię.
Przypadek ten stał się nie tylko lokalnym problemem technicznym, ale także symbolicznym przypomnieniem o odpowiedzialności, jaka wiąże się z odwiertami, bez względu na to, kto i kiedy je wykonał.
Publiczne pieniądze za prywatne ryzyko?
Gdy wykryto źródło wypływu, stało się jasne, że konieczna będzie pełna likwidacja otworu - trudna, kosztowna i wymagająca użycia specjalistycznych technologii. Ponieważ działka, na której znajdował się otwór, była własnością Skarbu Państwa, odpowiedzialność spadła na starostę, który zwrócił się do Wojewody Śląskiego o przyznanie środków. Koszt prac wyniósł 123 tysiące złotych, które ostatecznie pokryto ze środków państwowych.
Procedury związane z likwidacją odwiertu ciągnęły się przez kilka miesięcy: od dwóch kolejnych zapytań ofertowych, poprzez zatwierdzanie projektów robót geologicznych i uzgodnienia z organami górniczymi, aż po podpisanie umowy z wyspecjalizowaną firmą HYDROEL. Ostateczny odbiór prac to 29 grudnia 2020 roku. Tego dnia stwierdzono, że odwiert został skutecznie zlikwidowany.
Wszystko przebiegło zgodnie z procedurą, a problem został rozwiązany. Jednak to, co w tej historii najważniejsze, nie leży w technikaliach, ale w konsekwencjach i wnioskach, jakie z niej wynikają.
Lekcja dla właścicieli gruntów: odwiert nie znika wraz z podpisaną umową
Dzisiaj coraz więcej prywatnych właścicieli ziemi otrzymuje propozycje podpisania umów dzierżawy pod nowe odwierty od spółki Permia 1. Dokumenty mogą kusić z pozoru korzystnymi warunkami, warto jednak sprawdzić czy zawierają kluczowe zapisy dotyczące odpowiedzialności za ewentualne szkody, awarie czy obowiązek likwidacji odwiertu w razie jego rozszczelnienia.
Przypadek z Nierady pokazuje, że odwierty mają swoją „pamięć”, a problemy z nimi związane mogą ujawnić się po dziesięcioleciach. W tym wypadku rachunek za ich usunięcie zapłaciło państwo. Gdyby podobny odwiert znajdował się na działce prywatnej, a właściciel podpisał niekorzystną umowę - to on musiałby zmierzyć się z kosztami przekraczającymi sto lub nawet kilkaset tysięcy złotych, bo Permia 1 chce wiercić nawet na 1 500 metrów.
A to jedynie koszt likwidacji prostego samowypływu wody. W przypadku skażeń środowiska kwoty byłyby wielokrotnie wyższe.
Dlatego każda osoba, która podpisała lub zamierza podpisać umowę dzierżawy pod odwiert, powinna: - przeanalizować ją ponownie z prawnikiem, - domagać się wprowadzenia zapisów jednoznacznie przenoszących odpowiedzialność na inwestora, - a w przypadku braku możliwości wprowadzenia takich zapisów - poważnie rozważyć wycofanie się z umowy.
Tu nie chodzi o nadmierną ostrożność. Chodzi o realne, udokumentowane ryzyko.
Ziemia pamięta. Umowy też powinny
Historia likwidacji odwiertu A-6 to nie tylko techniczny raport, ale również ostrzeżenie. Przypomina, że infrastruktura geologiczna - szczególnie ta głęboka i wykonana wiele lat temu - nie jest inwestycją jednorazową. Zdarza się, że „wraca” po dekadach, a koszt tej wizyty zazwyczaj zależy od tego, jakie zapisy znalazły się, albo nie znalazły, w umowie z inwestorem.
Dlatego przypadek z Nierady powinien być traktowany jako ważna lekcja: ziemia nie zapomina, a właściciel, który nie zabezpieczy się odpowiednio, może zostać z konsekwencjami na wiele lat.
Opublikowano: wrzesień/październik 2025