— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

Samorząd

Żarki powiedziały pierwsze NIE

Żarki powiedziały pierwsze NIE samorządowcy murem przeciw kopalni - już na etapie odwiertów

Radni mówią zdecydowane „stop” jeszcze zanim wiertła dotkną ziemi. Bo to właśnie teraz ważą się losy ewentualnego powstania kopalni. Jasno określał to Geolog Powiatowy na spotkaniu w Starostwie oraz prezes firmy Sokpol. Jeśli Permia 1 otrzyma koncesję wydobywczą, to nikt tego przedsięwzięcia nie będzie w stanie zatrzymać. Gdy firma zdobędzie koncesję wydobywczą, zwiększy siatkę odwiertów, zmiana złoża z C2 na C1 stanie się już tylko formalnością.

Po niej koncesja wydobywcza i budowa kopalni. Niektórzy rozumieją ten mechanizm i protestują już teraz. Pierwszym samorządem, który formalnie i jednogłośnie sprzeciwił się jakimkolwiek pracom związanym z potencjalną kopalnią molibdenu i wolframu, została Rada Miejska w Żarkach. Swój oficjalny sprzeciw opublikował Starosta Myszkowski Piotr Kołodziejczyk. To najmocniejsze jak dotąd stanowisko władz powiatu od początku całej awantury.

Na przykładzie Zawiercia wiemy, jak to się zaczyna - najpierw „tylko kilka odwiertów badawczych”, potem „zmiana kategorii złoża z C2 na C1”, a za chwilę wniosek o koncesję wydobywczą. „Nie możemy na to pozwolić” - wybrzmiewa głos samorządowców. Oczywiście nie wszystkie gminy przyjęty swoje stanowiska.

- Nie będziemy czekać, aż ktoś nam wywierci dziurę pod domem i powie „zobaczymy, co będzie dalej”. Mówimy NIE już dziś - tłumaczy jeden z radnych.

Starosta: „Jestem po stronie mieszkańców!”

Najmocniej zabrzmiało jednak oświadczenie Starosty Myszkowskiego, które opublikował w mediach społecznościowych i na stronie powiatu. Oto jego pełny tekst:

- Szanowni Państwo, podzielam obawy związane z planami budowy kopalni wolframu i molibdenu w Myszkowie ze względu na szereg zagrożeń z tym związanych, w tym środowiskowych, społecznych, a nawet gospodarczych. Przede wszystkim, zagrożony może być Główny Zbiornik Wód Podziemnych nr 327, z którego zasobów korzystają Mieszkańcy naszego powiatu. Prawdopodobieństwo zanieczyszczenia wód pitnych nie jest zerowe, a skutki mogą okazać się opłakane dla nas wszystkich.

Istnieje poważne ryzyko związane z podejmowaniem działań wydobywczych. Stąd pojawia się pytanie ważne dla nas wszystkich: czy warto ryzykować?

W przypadku powstania kopalni zagrożona może być również płynąca przez miasto i cały powiat Warta. Należy także wziąć pod uwagę potencjalną możliwość zanieczyszczenia powietrza w wyniku pracy kopalni i w efekcie pogorszenia stanu zdrowia Mieszkańców.

Planowane odwierty znajdą się w samym mieście, w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej i ujęć wody, co stanowić będzie uciążliwość związaną z hałasem generowanym przez urządzenia wiertnicze (agregaty, silniki, pompy) i ciężki transport (dowóz materiałów, urządzeń, paliw itp.).

Nie mamy gwarancji, że poziom negatywnego oddziaływania kopalni będzie zminimalizowany przez technologią lub że nie pojawią się szkody środowiskowe i gruntowe. Wszystko to skłania mnie do sceptycznej postawy odnośnie budowy kopalni na terenie naszego powiatu.

Zmiana kategorii złoża z C2 na C1 byłaby pierwszym krokiem do stworzenia podstaw dla koncesji wydobywczej. A to otworzyłoby drogę do decyzji, które – raz podjęte – mogą przynieść nieodwracalne skutki.

Nie możemy pozwolić, by ryzykowano największym skarbem naszego powiatu: podziemnym jeziorem, z którego czerpana jest woda dla wszystkich Mieszkańców powiatu, i z którego korzystają także miejscowe zakłady przetwórstwa wody - firmy znane w całym kraju i za granicą, dające pracę setkom rodzin. To nie jest tylko kwestia środowiskowa. To kwestia naszego bezpieczeństwa zdrowotnego i naszej przyszłości. Z wyrazami szacunku - Piotr Kołodziejczyk.

To pierwsze tak jednoznaczne „NIE” ze strony gospodarza powiatu. Myszków i cały powiat pokazują, że nie będą czekać z założonymi rękami. O sprzeciwie Rady Miejskiej w Żarkach na spotkaniu w starostwie mówił Przewodniczący Grzegorz Kwaśniok (na zdjęciu u dołu strony).

Nie wszyscy są na NIE

Odmienne zdanie po spotkaniu w starostwie zaprezentował Tomasz Brymora, myszkowski przedsiębiorca, dziś związany z Konfederacją. Stanowisko publikowane jest bez dokonania w nim żadnych zmian, zaznaczę tylko, że spotkanie nie było konsultacjami społecznymi, to zupełnie inna procedura. I nie dotyczyło budowy kopalni, a planowanego wykonania odwiertów. Spotkanie było otwarte – mógł przyjść każdy i każdy mógł zabrać głos – do woli, wystarczyła jedynie odrobina odwagi.

- Kilka dni temu uczestniczyłem w konsultacjach społecznych dotyczących planowanej budowy nowoczesnej kopalni wolframu. Spotkanie miało być przestrzenią do rzetelnej wymiany informacji, jednak w praktyce zdominowały je emocje, nieprzyjemna atmosfera oraz wiele niepopartych badaniami opinii. Często pojawiały się stwierdzenia typu: „wydaje mi się”, „moim zdaniem” czy „z tego co się orientuję”, co uniemożliwiało prowadzenie konstruktywnej debaty.

Odniosłem wrażenie, że całość została zorganizowana w sposób stronniczy, a wielu uczestników już na początku przyjęło negatywne stanowisko wobec inwestycji - jakby zaproszono głównie osoby, które z góry miały zniechęcać do dalszych badań nad złożem.

Na tle ogólnej narracji wyróżniły się jednak dwie wypowiedzi:

- Pan Roman Sobczyk, który podkreślił konieczność ochrony źródła wody przed potencjalnym zanieczyszczeniem, jednocześnie nie przekreślając samego pomysłu inwestycji, lecz wskazując obszary wymagające analiz.

- Starosta, który nie tylko powstrzymał się od krytyki, ale również zadeklarował gotowość do kontynuowania konsultacji, by poszerzyć zakres merytorycznej wiedzy.

Pozostałe głosy - w większości - opierały się na hipotezach, obawach i negacji, a nie na faktach. Zabrakło otwartości na możliwość, że inwestycja może przynieść zarówno korzyści, jak i ryzyka.

Moim zdaniem nie powinniśmy pochopnie przekreślać projektu. Kluczowe jest przeprowadzenie gruntownych badań przez renomowane i niezależne instytucje. Wolfram może stać się istotnym impulsem gospodarczym dla regionu, ale też może nieść ze sobą zagrożenia dla środowiska i zdrowia mieszkańców. To naturalny dylemat, który wymaga odpowiedzi opartych na wiedzy, a nie na emocjach.

Dlatego dziś powinniśmy skupić się na rzetelnej analizie i eliminacji znaków zapytania, zamiast prowadzić kolejną odsłonę polsko-polskiej walki. Tylko merytoryczny dialog i fakty pozwolą podjąć właściwą decyzję – poinformował w mediach społecznościowych T. Brymora.

W tej sprawie nie ma już miejsca na niedomówienia. Po jednej stronie stoi zdecydowana większość mieszkańców, lokalnych przedsiębiorców, radnych i starosta, którzy jasno mówią: nie wyrażamy zgody nawet na odwierty badawcze.

Po drugiej - pojedyncze głosy (głównie w internecie) sugerujące, że najpierw trzeba spokojnie zbadać, a decyzję odłożyć na później. Najwięcej do powiedzenia mają ci, niezwiązani z Myszkowem czy powiatem. Tylko oni tu codziennie nie żyją, nie pracują tu, nie tu wychowują dzieci i nie tu piją wodę z kranu. Dlatego to nie oni powinni podejmować tę ważną decyzję. (kk)

Wszystkie tematy

EdukacjaGospodarkaKulturaPrawoSamorządSportSpołecznośćSprawy miastaZdrowie