Kolejne zatrzymania w aferze częstochowskiego PO: czy Bartłomiej S. pociągnie za sobą cały układ?
Afera korupcyjna wokół byłego wicemarszałka województwa śląskiego Bartłomieja S. (PO) nabiera tempa. Z końcem października funkcjonariusze CBA, na zlecenie śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zatrzymali kolejnych pięć osób. Śledztwo, które wybuchło rok temu, obejmuje już 17 podejrzanych i 32 zarzuty - od korupcji po pranie brudnych pieniędzy.
W tle: deweloperzy, kluby sportowe, fałszywe faktury i decyzje o dotacjach. Centralne Biuro Antykorupcyjne działa tu z żelazną konsekwencją, ale rząd Tuska zapowiada „reformę” służb - w tym likwidację CBA, co budzi obawy o przyszłe śledztwo.
Największy huk wywołało zatrzymanie Łukasza B. - przewodniczącego Rady Miasta Częstochowy, byłego kandydata KO na prezydenta miasta (w 2024 r. zdobył 21,59% głosów) i dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego (WORD).
Polityk Koalicji Obywatelskiej, były kandydat na prezydenta Częstochowy usłyszał aż dziewięć zarzutów: dwa korupcyjne - przyjmowanie korzyści majątkowych za ułatwianie kontaktów z Bartłomiejem S. oraz wpływanie na decyzje o dofinansowaniu - częstochowskiego klubu sportowego (podejrzenia padają na środowiska żużlowe i piłkarskie), dwa o poświadczenie nieprawdy (fałszowanie dokumentacji kursów anulujących punkty karne w WORD); plus podżeganie do wystawiania nierzetelnych faktur w kampanii wyborczej.
Grozi mu do 10 lat więzienia. Prokuratura zastosowała dozór policyjny, poręczenie 250 tys. zł i zakaz pełnienia funkcji publicznych, co wywołało chwilowy chaos w Radzie Miasta Częstochowy. Łukasz B. zrezygnował z kierowania WORD-em i złożył zażalenie na środki zapobiegawcze, deklarując: „Nie przyznaję się do winy, to atak polityczny”. Tylko czy tak?
Zatrzymania Łukasza B. i czterech innych osób (w tym przedsiębiorców i osób z otoczenia Bartłomieja S.) to kontynuacja śledztwa z października 2024 r., kiedy CBA wkroczyło do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach i częstochowskiego ratusza. Przeszukano gabinety, zabezpieczono komputery i dokumenty - zwłaszcza z wydziałów środowiska i urbanistyki, za które odpowiadał S. jako wiceprezydent Częstochowy (2019-2024).
Od wiceprzewodniczącego PO do aresztu
Bartłomiej S., 46-letni częstochowianin, absolwent Politechniki Częstochowskiej, budował karierę w PO od lat. Był radnym kilku kadencji, wiceprzewodniczącym Rady Miasta Częstochowy, a od 2019 r. wiceprezydentem odpowiedzialnym za architekturę i geodezję. W 2024 r. wskoczył na stanowisko wicemarszałka województwa śląskiego, nadzorując gospodarkę, zdrowie i sport.
Jako wiceprzewodniczący struktur PO w Częstochowie i członek zarządu regionu śląskiego, był kluczową postacią w budowaniu koalicji KO-Trzecia Droga-Lewica w Sejmiku.
W kampanii 2024 r. prowadził listy KO w subregionie północnym - jego twarz lśniła na plakatach także w powiecie myszkowskim, gdzie wspierał Włodzimierza Żaka i myszkowską PO, pomagając w lokalnych układach.
Zarzuty? Klasyczna korupcja: przyjmowanie łapówek (majątkowych i osobistych) za „załatwianie” zmian w planach zagospodarowania (deweloperzy z Częstochowy), dotacje dla klubów sportowych, pranie pieniędzy. S. spędził pół roku w areszcie (do maja 2025 r.), potem poręczenie i zakazy. W styczniu 2025 r. przedłużono dozór, w lutym - areszt do marca. Po zatrzymaniu zrezygnował z funkcji i został zawieszony przez PO, ale jego sieć - od urbanistów po sportowców - wciąż się trzyma.
W sierpniu 2025 r. CBA złapało architekta i dwóch deweloperów z Częstochowy, a we wrześniu - radnego Lewicy Dariusza K.
Polityczne trzęsienie: Obciążenie dla Leszczyny i PO
Afera to nokaut dla KO na Śląsku - partia „czystych rąk” tonie w bagnie korupcji. Bartłomiej S., jako król częstochowskiej PO, ciągnie za sobą struktury - w Myszkowie, gdzie wspierał Żaka, elektorat rozkłada ręce: „obiecywali zmiany, dają skandale”. Najcięższy cios pada na Izabelę Leszczynę, posłankę z okręgu myszkowsko-częstochowskiego. Była minister zdrowia (grudzień 2023-lipiec 2025), blisko związana z S. w lokalnej PO.
Po rezygnacji z rządu (rekonstrukcja Tuska, zastąpiła ją Jolanta Sobierańska-Grenda z Pomorza) nie dostała żadnej eksponowanej funkcji. Ucichła.
Myszkowski wątek
Afera wokół Bartłomieja S. to nie tylko problem pojedynczego polityka. To sygnał alarmowy, że w regionie funkcjonowała sieć wzajemnych zależności, które mogły wpływać na decyzje gospodarcze, inwestycyjne, a mogą mieć przełożenie na sferę publicznej opieki zdrowotnej.
W czerwcu 2025 r. dyrektorem wojewódzkiego szpitala na Parkitce została Beata Pochodnia - wcześniej zastępczyni dyrektora w innej częstochowskiej placówce, wieloletnia działaczka Platformy Obywatelskiej, bliska współpracownica Izabeli Leszczyny. Startowała w wyborach parlamentarnych z listy PO z 5 miejsca - między Leszczyną a Łukaszem B. Jej nominacja wzbudziła zdziwienie już na starcie, bo formalnie miała to być „nowa jakość zarządzania” po latach narastających problemów.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie od miesięcy balansuje na granicy finansowej zapaści. Zobowiązania wymagalne przekroczyły już 190 milionów złotych, a sama obsługa długu kosztuje - według wyliczeń mediów - ponad 90 tysięcy złotych dziennie. NFZ nie płaci za nadwykonania (36,5 mln zł zaległości do lipca 2025 r.), a prognozy do 2027 r. mówią, że dług może skoczyć do 270 mln zł.
Związki zawodowe alarmują, że szpital może stracić płynność finansową i przestać regulować podstawowe zobowiązania, co wprost przełoży się na bezpieczeństwo pacjentów. Samorząd województwa, odpowiedzialny za funkcjonowanie placówki, rozważa kredyty, reorganizacje i ratunkowe wnioski o finansowanie.
Na tym tle powołanie Pochodni budzi więcej obaw niż nadziei. Pracownicy wskazują, że w szpitalu - zamiast pilnych działań naprawczych - zaczęto zwiększać zatrudnienie administracyjne, a cięcia lub restrukturyzacje nie obejmują biurokracji, lecz poszczególne oddziały i personel medyczny. Trudno mówić o planie uzdrowienia, gdy przybywa biurek, a brakuje łóżek.
Nie da się przy tym uniknąć pytania o polityczną odpowiedzialność. Pochodnia jest kojarzona z grupą częstochowskiej Platformy Obywatelskiej, której jednym z kluczowych twarzy od lat jest Izabela Leszczyna.
Choć to nie Leszczyna bezpośrednio odpowiada za kondycję szpitala, to właśnie ona przez całe lata była najważniejszym głosem PO w Częstochowie, także na Śląsku. Jako wieloletnia posłanka okręgu, była minister zdrowia, osoba o ogromnym wpływie w lokalne układy personalne - również w obszarze ochrony zdrowia.
Faktem jest, że Wojewódzki Szpital Specjalistyczny podlega pod samorząd wojewódzki kierowany koalicją KO-TD-Lewica, a politycy związani z Leszczyną w ostatnich latach mieli znaczący wpływ na obsadę kluczowych stanowisk.
Zorganizowane działania?
Polityczna odpowiedzialność za afery, które wstrząsnęły częstochowską Platformą Obywatelską, spoczywa na lokalnym kierownictwie partii Donalda Tuska - przede wszystkim na jej regionalnej liderce, posłance Izabeli Leszczynie. To w strukturach przez nią nadzorowanych rosły wpływy działaczy takich jak Łukasz B. i Bartłomiej S., dziś obciążonych poważnymi zarzutami.
Zamiast odbudowywać zrujnowane poparcie PO i pracować na rzecz swoich wyborców, osoby uznawane za jej najbliższych współpracowników miały - według prokuratury - angażować się w działania, które przypominają mechanizmy zorganizowanej grupy przestępczej, choć takich zarzutów nikomu nie przedstawiono. Śledztwo ma charakter rozwojowy.
Opublikowano: listopad/grudzień 2025