— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Sprawy miasta

Żak reaguje - oświadczeniem

Żak reaguje - oświadczeniem Burmistrzowi po moich publikacjach puściły nerwy. Na stronie internetowej miasta opublikował wyświetlone 11 tysięcy razy OŚWIADCZENIE. Publikuję jego treść w całości, a poniżej odpowiedź na nie - przeczytaną 70 tysięcy razy.

„Szanowni Państwo, w związku z pojawiającymi się doniesieniami w przestrzeni medialnej, kierowanymi wobec byłego członka Młodzieżowej Rady Miasta Myszkowa, stanowczo informujemy opinię publiczną, że nie ma naszej zgody na wydawanie wyroków w sprawie, której istota nie została rozpoznana przez sąd. W Polsce obowiązuje zasada domniemania niewinności, będąca kluczowym elementem ochrony jednostki. Zasadę tę należy szanować, niezależnie od osobistych odczuć czy przeświadczeń.

Oczywiste jest natomiast, że posiadanie jakichkolwiek informacji mogących wskazywać na możliwość popełnienia przestępstwa powinno skutkować ich zgłoszeniem odpowiednim służbom, w celu wypełnienia moralnego i obywatelskiego obowiązku. Żyjemy w czasach, w których media społecznościowe odgrywają ogromną rolę w komunikacji, budowaniu relacji oraz dostępie do informacji. Z tym ostatnim wiąże się jednak szczególna odpowiedzialność zarówno po stronie nadawcy, jak i odbiorcy.

Wolność słowa nie może uzurpować sobie prawa do posługiwania się językiem, który obraża, manipuluje lub przekłamuje rzeczywistość. Teksty, pod którymi podpisują się osoby określające się mianem „dziennikarzy”, powinny zawierać treści obiektywnie zweryfikowane.

Jeżeli nie spełniają podstawowych zasad warsztatu dziennikarskiego, należy traktować je wyłącznie jako „wpisy internetowe” – tym bardziej gdy uzupełnione są o nieetyczne grafiki, które bardziej kompromitują ich autorów niż domniemanych adresatów. Wyjaśnijmy, że tworzenie młodzieżowych rad gmin jest uprawnieniem wynikającym z ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym.

Powołanie rady następuje na mocy uchwały rady gminy, natomiast zasady wyboru jej członków określa statut Młodzieżowej Rady Miasta. Proces wyborczy odbywa się niezależnie od organu wykonawczego gminy – Burmistrza. Młodzieżowa Rada Miasta działa przy radzie gminy, w związku z czym burmistrz nie sprawuje nad nią nadzoru ani nie ma wpływu na jej skład osobowy. Może natomiast opiniować działania rady, wspierać ją lub z nią współpracować.

Członkowie MRM są wybierani przez młodzież szkolną lub delegowani przez określone podmioty, w tym samorządy uczniowskie. Ani Burmistrz Miasta Myszkowa, ani pracownicy Urzędu Miasta, ani radni Rady Miasta Myszkowa nie mają wpływu na wybór członków Młodzieżowej Rady Miasta. Leży on wyłącznie w gestii społeczności uczniowskiej.

Równocześnie żadna z wyżej wymienionych osób nie posiada narzędzi do kontrolowania członków Młodzieżowej Rady Miasta poza obszarem jej działalności na rzecz MRM. Opisywany w mediach społecznościowych czyn (o ile miał miejsce) nie był związany z działalnością na rzecz Młodzieżowej Rady Miasta, a o sprawie Urząd Miasta Myszkowa dowiedział się z doniesień w przestrzeni medialnej.

Każdy wniosek o dostęp do informacji publicznej, który wpływa do Urzędu Miasta Myszkowa, jest rozpatrywany z zachowaniem ustawowego 14-dniowego terminu. Żaden z wniosków, jakie wpłynęły do Urzędu Miasta, nie dotyczył wprost opisywanej sprawy. Mając powyższe na uwadze, wzywamy do zachowania odpowiedzialności i powściągliwości w formułowaniu publicznych ocen, przypominając, że naruszanie przepisów prawa oraz zasad debaty publicznej może rodzić konsekwencje prawne.

Burmistrz Miasta Myszkowa Włodzimierz Żak”.

NIE BĘDĘ MILCZEĆ, czyli krótka odpowiedź Panie „burmistrzu” - zostanę przy cudzysłowie, gdy pan siedział w wygodnym urzędowym fotelu i odczytywał oświadczenie (pewnie napisane przez jakiegoś specjalistę), w tym samym czasie do mnie pisały: - mama dwukrotnie zgwałconej dziewczynki, - mama molestowanego chłopca… Chwilę później ojciec kolejnej ofiary przesłał mi pana oświadczenie… Zgodnie z pana frazesami o domniemaniu niewinności- domniemywam, że trudno się panu odnieść do tej sprawy, bo były członek MRM (ten sam, z którym pan się fotografował i który w 2024 roku aktywnie lobbował za pana kandydaturą w mediach społecznościowych) jest panu znany.

To pewnie utrudnia „debatę publiczną” i dusi „przestrzeń medialną” mocniej niż smog w Myszkowie. Coś panu napiszę o domniemaniu niewinności na przykładach pana znajomych. Po postawieniu zarzutów Bartłomiejowi S., pana koledze z PO, który wspierał pana w kampanii, nikt nie czekał na wyrok i nikt nie piał o domniemaniu niewinności - został zawieszony w członkostwie w PO i na pewno z własnej nieprzymuszonej woli zrezygnował z mandatu radnego wojewódzkiego.

A tam nie było mowy o gwałcie, molestowaniu czy nękaniu dzieci. Podobnie Łukasz B. zrezygnował z funkcji przewodniczącego w samorządzie.

A pan to domniemanie niewinności wykorzystuje wyłącznie do usprawiedliwienia i odpychania odpowiedzialności i rzuca pan lekko: • „nie ma naszej zgody na wydawanie wyroków” (czyli: nie wolno wam dyskutować, nikt nie może opowiedzieć swojej historii nawet bez podawania danych osobowych), • „zgłaszajcie do służb” (czyli: my umywamy ręce, dopóki ktoś was nie zmusi), •„to nie było w ramach działalności MRM” (czyli: jak nie na oficjalnym posiedzeniu, to nas nie dotyczy, jak tylko nie gwałcił w urzędzie to luz?), • „burmistrz nie ma wpływu na skład” (czyli: my tylko dajemy statut i pieczątkę, reszta to nie nasza sprawa).

To nie jest oświadczenie urzędu, który naprawdę dba o bezpieczeństwo młodzieży. To komunikat mający uciszyć ofiary, ich rodziny i wszystkich, którzy je wspierają - i zrzucić odpowiedzialność na kogokolwiek innego. Młodzieżowa Rada Miasta to nie prywatne kółko hobbystyczne. To ciało powoływane uchwałą rady gminy, finansowane z budżetu gminy, promowane jako głos młodych i przyszłość Myszkowa.

Jeśli ktoś, kogo gmina legitymizowała, eksponowała i przedstawiała jako wzór młodego aktywisty, staje się bohaterem doniesień o ciężkich przestępstwach i to w czasie pełnienia tych funkcji, powołując się na swoje „urzędowe wpływy” - to NIE JEST obojętne dla samorządu, który tę osobę promował.

Zamiast pouczać o wolności słowa i nieetycznych grafikach, odpowiedzcie wreszcie na proste pytania: Czy po tej aferze burmistrz i rada miasta wprowadzą w końcu realne procedury sprawdzania kandydatów do MRM? Kto stworzył i zatwierdził statut MRM, który nie przewiduje możliwości odwołania członka, wobec którego stawiane są zarzuty gwałtu, molestowania i nękania? Jak chcieliście mieć „swoją” opiekunkę MRM - potrafiliście zmienić statut.

Dlaczego nie ma w nim ani słowa o wymogu nienagannego zachowania? Przywykłam już do pana stylu: zasłaniania się interpretowanymi na własną modłę procedurami i straszenia konsekwencjami prawnymi tych, którzy pytają o fakty. Chce pan dyskutować o faktach? To fakt: obowiązuje pana 14-dniowy termin na informację publiczną, ale przepis wskazuje jasno „bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie 14 dni”.

Gdy chodzi o bezpieczeństwo nieletnich, wstyd skracać ten termin z 14 do 13 dni i to wyłącznie dzięki Facebookowi. Powinien pan odpowiedzieć po godzinie, a pan nawet po 14 dniach nie udzielił konkretnej odpowiedzi. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy samorząd, który zabiera ich podatki także na rozwój młodzieży, naprawdę chroni tę młodzież, czy tylko dba o ładny wizerunek.

I cieszę się, że odpowiadając w afekcie ktoś użył cudzysłowu przy słowie dziennikarka, pasuje do pewnego anonimowego konta, które już wypowiedziało się w tej sprawie. To państwa standardowe gierki, ale ja w tę grę nie gram. Zamiast pisać te banialuki mógł pan jako burmistrz zapytać: jak mogę pomóc ofiarom i co powinniśmy zmienić w statucie. A pan w swojej pysze i bucie mnie obraża.

Proszę bardzo, a ja będę walczyć o te dzieci dalej, bo to nie pan, a ja słuchałam ofiary opowiadającej o tym potwornym wydarzeniu, które już będzie pamiętała do końca swojego życia. A pan będzie się dalej uśmiechał z wygodnego fotela do czasu, aż ktoś pana z niego nie wysadzi. Obśmiał pan grafiki, a ja chciałam po prostu ochronić ofiary, zawsze mogę wrzucić pana zdjęcie ze sprawcą, mam ich wiele. Czekam na konkrety, a nie na kolejne wezwania do milczenia.

Bez pozdrowień (i bez cudzysłowu), Kaśka Kieras. Kogo kryje Żak i dlaczego każe milczeć?

Pan „burmistrz” w swoim oświadczeniu rzuca winę na wszystkich, tylko nie na siebie i swój samorząd: na „media społecznościowe”, na „nieetyczne grafiki”, na „wpisy internetowe” zamiast rzetelnego dziennikarstwa, na „społeczność uczniowską”, która rzekomo sama wybiera, na ofiary i ich rodziny, które powinny „zgłaszać do służb” i milczeć, aż sąd wyda wyrok, oraz na każdego, kto ośmiela się mówić o faktach, bo to niby „wydawanie wyroków” i „naruszanie debaty publicznej”.

W skrócie: wszyscy są winni, że sprawa wypłynęła i że ludzie mają odwagę o niej mówić, wszyscy oprócz samorządu, który powołał tę radę, dał jej statut, pieczątkę i promował sprawcę jako wzór młodego obywatela. A na koniec Włodzimierz Żak każe milczeć: „zachowajcie odpowiedzialność i powściągliwość”, „nie formułujcie publicznych ocen”, „wolność słowa nie może obrażać”.

Czyli prosto z mostu: ofiary i ich bliscy mają siedzieć cicho, nie psuć wizerunku, nie burzyć świętego spokoju, bo przecież „domniemanie niewinności”. Milczenie ma być cnotą - zwłaszcza gdy krzyczą dzieci, które zostały skrzywdzone przez kogoś, kogo gmina wystawiała na piedestale. I proszę wybaczyć, ale nie będę używać eufemizmów, bo sprawca miał gwałcić, molestować i nękać, nie chciał kochać, dotykać czy rozmawiać.

Żak idzie krok dalej Naiwnie liczyłam, że Włodzimierz Żak zapyta, jak pomóc ofiarom. Że jako burmistrz, ojciec, osoba publiczna zrobi to, co oczywiste. Tymczasem on… napisał do szkoły, by „zwróciła uwagę na możliwe problemy”, jakie - jego zdaniem - treść moich wpisów na Facebooku i komentarze pod nimi mogą rzekomo stwarzać dla uczniów. Nie problemy wynikające z przestępstw. Nie krzywda dzieci. Nie zaniedbania systemu.

Problemem - według burmistrza - stała się publiczna krytyka i nagłaśnianie sprawy. Nie pochylił się nad statutem, który zabetonował przestępcę w szeregach radnych. Nie dopytał, jak pomóc ofiarom. Tylko patrzeć, jak złoży zawiadomienie do prokuratury, bo Kieras nie używa eufemizmów, gdy chodzi o znanego mu działacza… albo będzie mnie zwalniał z pracy - proszę bardzo, sprawiedliwość nie ma ceny. Tego tematu odpuścić nie można.

Mieszkańcy Myszkowa zasługują na prawdę, a dzieci - na ochronę, nie na wystawianie na pożarcie i udawanie, że wszystko jest w normie. Czy ktoś w końcu poniesie konsekwencje? Czas pokaże. Jedno jest pewne: milczenie nie jest opcją. I warto zadać pytanie: gdzie są dziś te wszystkie działaczki Lewicy, które organizowały Czarne Czwartki i grzmiały błyskawicami na Facebooku?

Stać je tylko na lajkowanie oświadczenia burmistrza - oświadczenia, które w praktyce ma uciszyć odwagę gwałconej dziewczynki, innych ofiar i ich rodzin? Pani Moniko, nie wstyd pani? Bo mnie, jako pani dawnej uczennicy, jest po prostu wstyd. I wstyd za cały myszkowski samorząd. Prawie cały, bo jedynie Starosta Myszkowski, Piotr Kołodziejczyk, zareagował odpowiedzialnie, zlecając kontrolę w podległych placówkach.

O działaczach Lewicy, wychwalanych zresztą przez sprawcę, nawet nie wspomnę. Szkoda farby drukarskiej i papieru. Dramat ofiar W chorym, dziurawym systemie, który chroni sprawcę zamiast ofiar, najgorsze dzieje się codziennie w murach szkoły: ten sam chłopak, oskarżony o gwałt, molestowanie i wielomiesięczne nękanie, chodził po tych samych korytarzach co jego ofiary.

Dziewczynki, które przeżyły koszmar, musiały mijać go na przerwach, widzieć jego bezczelny uśmiech, słyszeć głupie rechotanie za plecami. On się im śmiał w twarz - dosłownie - bo wiedział, że dopóki nie ma prawomocnego wyroku, szkoła nie może go zawiesić ani skreślić z listy uczniów. Rodzice błagali o reakcję, ale słyszeli: „nic nie możemy zrobić, ręce mamy związane”. Trauma wracała i wraca za każdym razem, gdy otwierają się drzwi klasy.

A przecież to nie jest abstrakcja, to codzienne piekło dla dzieci, które już raz zostały skrzywdzone. Jedna z ofiar uciekła do innej placówki. Nie chciała, ale musiała, dla własnego spokoju. Druga jest tam nadal, podobnie jak sprawca.

Nie mnie oceniać pracę sądu, wierzę jednak, że sędzia Sądu Rejonowego w Myszkowie, Wydziału Rodzinnego i Nieletnich - Małgorzata Ulczycka-Zamora mając na biurku wydane przez siebie trzy różne postanowienia o wszczęciu postępowania wobec nieletniego sprawcy z najcięższym kalibrem przestępstw dostrzeże potrzebę zastosowania środka zabezpieczającego - zamykającego go tymczasowo w zakładzie/areszcie, by chronić ofiary.

I tak już na koniec zadam proste, acz brutalne pytanie: gdyby to burmistrz/ sekretarz/przewodniczący miał postawione zarzuty gwałtu, molestowania i nękania pracowników urzędu, czy też mógłby dalej przychodzić do pracy, spotykać się na korytarzu z osobami, które skrzywdził, śmiać się im w twarz i wszyscy udawaliby, że nic się nie dzieje? Czy władze miasta też powiedziałyby: „nic nie możemy zrobić, dopóki nie ma wyroku”?

Czy też wolno by mu było paradować po budynku, w którym pracują ofiary lub ich bliscy, bo przecież „domniemanie niewinności”? Jeśli odpowiedź na którekolwiek z pytań brzmi NIE - to dlaczego dzieci mają znosić to, czego wy sami byście nie znosili? Katarzyna Kieras