— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Zdrowie

Bakteria w myszkowskim szpitalu: fakty kontra dezinformacja

W ostatnich dniach wokół szpitala powiatowego w Myszkowie narosło wiele emocji. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny poinformował placówkę o przekroczeniu dopuszczalnych wartości bakterii Legionella w próbkach ciepłej wody.

Bakteria została wykryta wyłącznie w instalacji wodnej nowego skrzydła szpitala, starsza część budynku nie jest objęta problemem. Sytuacja, która w systemie ochrony zdrowia, choć zawsze poważna - jest procedurą znaną i podlegającą ścisłym rygorom sanitarnym, w Myszkowie przerodziła się w medialno-polityczną burzę. Do mediów społecznościowych zaczęły trafiać informacje o rzekomym trwałym zamykaniu oddziałów.

Szpital temu zaprzecza. - Źródłem problemu jest awaria urządzenia OxCI, obsługującego wyłącznie strefę nowej części budynku szpitala, obejmując: Izbę Przyjęć, Pracownię Hemodynamiki, Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej, Blok Operacyjny, Oddział Pediatrii oraz Oddział Ginekologii. Niezwłocznie po uzyskaniu informacji szpital wdrożył działania naprawcze i zabezpieczające.

Naprawiono urządzenie OxCI, rozpoczęto czyszczenie i dezynfekcję instalacji ciepłej wody, wprowadzono dodatkowe zalecenia bezpieczeństwa dla pacjentów i personelu oraz przekazano pacjentom informacje o zaistniałej sytuacji. Jednocześnie informujemy, że dotychczas nie stwierdzono u pacjentów, opiekunów ani personelu żadnych objawów zachorowania, które mogłyby być związane z tym zdarzeniem.

W celu zapewnienia ciągłości udzielania świadczeń zdrowotnych wprowadzono tymczasowe zmiany organizacyjne. Izbę Przyjęć oraz Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej zostały przeniesione do drugiego budynku szpitala. Oddział Ginekologii został przeniesiony do pomieszczeń Oddziału Chirurgii Ogólnej. Dla pacjentów pediatrycznych zabezpieczono miejsca w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu.

Czasowo zawieszono działalność Pracowni Hemodynamiki i Bloku Operacyjnego - czytamy w komunikacie. Zgodnie z informacjami z jednym z oddziałów wykryto obecność bakterii o nazwie Legionella. Bakteria nie występuje w ujęciu wodnym, a w infrastrukturze. Jak podkreśla dyrekcja, sytuacja została objęta natychmiastowym nadzorem epidemiologicznym, a wszystkie wymagane procedury zostały wdrożone bez zwłoki.

Szpital poinformował, że: • wdrożono procedury sanitarno-epidemiologiczne, • prowadzone są działania ograniczające rozprzestrzenianie się bakterii, • pacjenci objęci są odpowiednią opieką medyczną, • sytuacja jest monitorowana na bieżąco. Co najważniejsze - w komunikacie nie ma informacji o zamknięciu szpitala jako całości, a jedynie o działaniach mających na celu zabezpieczenie pacjentów i personelu.

Kluczowe jest szybkie wykrycie i reakcja, a te, jak wynika z komunikatu, zostały wdrożone.

Fala dezinformacji: „zamykają oddziały"

Mimo jasnego stanowiska szpitala, w przestrzeni publicznej zaczęły krążyć informacje o rzekomym zamknięciu oddziałów. Doniesienia te pojawiały się głównie w mediach społecznościowych, często publikowane przez anonimowe konta. Na facebooku od jakiegoś czasu tworzone są wpisy sugerujące, że sytuacja jest dramatyczna, a funkcjonowanie poszczególnych oddziałów jako całości - zostało zakończone - na zawsze.

Przekazy szybko zaczęły żyć własnym życiem, wywołując niepokój wśród mieszkańców. Problem w tym, że są one nieprawdziwe.

Mieszkańcy między faktami a plotką

Największym problemem tej sytuacji nie jest sama bakteria, lecz chaos informacyjny. Mieszkańcy powiatu zostali postawieni w sytuacji, w której muszą oddzielać fakty od plotek. Z jednej strony oficjalny komunikat szpitala, z drugiej lawina anonimowych wpisów i sensacyjnych doniesień. W takich momentach szczególnie ważna jest odpowiedzialność za słowo. Informacje dotyczące zdrowia publicznego nie mogą być narzędziem walki politycznej.

Szpital działa, procedury zostały wdrożone, a sytuacja jest monitorowana. Oddziały wznowią pracę po pozytywnych wynikach badania wody. (kk)