— GAZETA —

DEMOKRATYCZNA

POWIAT MYSZKOWSKI · ZAWIERCIAŃSKI · BĘDZIŃSKI · CZĘSTOCHOWSKI

← Wróć do wszystkich artykułów
Sprawy miasta

Wiadukt do wyburzenia: o nadchodzącej katastrofie informują media

Mieszkańcy Myszkowa znów mogą szykować się na prawdziwy komunikacyjny armagedon. Wiadukt w ciągu ulicy Pułaskiego, który od lat sypie się na oczach wszystkich (ostatnio znów odpadały z niego kawałki betonu i tynku), czeka wyburzenie. O sprawie poinformował na ostatniej sesji Rady Powiatu w Myszkowie Piotr Kołodziejczyk, który jako pierwszy spośród włodarzy zainteresował się tematem.

Starosta powiedział, że Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach już pracuje nad dokumentacją projektową dotyczącą wyburzenia starego obiektu i budowy nowego wiaduktu. Decyzja ZRID (o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej) planowana jest jeszcze w tym roku. Środki na inwestycję zabezpieczono w budżecie województwa na lata 2027-2028. Budowa nowego wiaduktu ma ruszyć w 2027 roku.

Na razie nie planuje się całkowitego zamknięcia obiektu, choć możliwe są ograniczenia ruchu pieszych. Pełne wyłączenie z użytkowania i wyburzenie ma nastąpić dopiero przed rozpoczęciem właściwych prac - najprawdopodobniej w 2027 roku. Najbardziej irytujące jest to, że o planowanym wyburzeniu i związanymi z nim ogromnymi utrudnieniami mieszkańcy dowiadują się głównie z mediów, a nie z oficjalnych komunikatów urzędów.

Ci, którzy zdążyli już zapomnieć, jak wygląda całkowity paraliż komunikacyjny Myszkowa, wkrótce będą mieli okazję odświeżyć sobie wspomnienia. Zamknięcie ruchu na wiadukcie oznacza w praktyce paraliż centrum. Ulice zamienią się w jeden wielki korek. Znów do centrum będziemy jeździć przez Nową Wieś lub przez Ciszówkę. Mieszkańcy słusznie pytają: dlaczego o tak ważnej dla codziennego życia inwestycji dowiadujemy się dopiero, gdy beton już sypie się na głowy?

Dlaczego nie ma jasnego harmonogramu, informacji o organizacji ruchu i konkretnego planu na najbliższe lata? Zamiast tego cisza ze strony Urzędu Marszałkowskiego i lokalnych urzędów, za to pojawiają się kolejne doniesienia medialne o „tykającej bombie" w centrum. Skoro inwestycja wpisano do Wieloletniej Prognozy Finansowej to gdzie byli radni wojewódzcy, którzy przyjmowali budżet na 2026 rok, a wraz z nim WPF? Wyburzenie wiaduktu to nie drobna naprawa.

To decyzja, która na długie miesiące sparaliżuje życie tysiącom mieszkańców i przedsiębiorców. Tym bardziej powinno się o niej mówić głośno, wcześnie i z szacunkiem dla tych, którzy będą tego paraliżu doświadczać na własnej skórze, czyli wszystkich nas. Czas, żeby władze przestały traktować mieszkańców jak widzów dramatu, o którym dowiadują się z lokalnych portali. Bo kiedy wiadukt pójdzie w gruz, to nie media będą stały w korkach - tylko mieszkańcy. (kk)