Nie chcą już należeć do Myszkowa: Mrzygłód chce być znowu miastem
Nie chcą już należeć do Myszkowa Mrzygłód chce być znowu miastem
Mrzygłód od lat czuje się traktowany jak ubogi krewny Myszkowa. Teraz mieszkańcy mówią jasno: dość tego. Chcą decydować sami o swojej przyszłości. Nie widzą dialogu z władzami miasta i są gotowi nawet na referendum.
Pamięć historyczna to jednak za mało. Mieszkańcy chcą realnego wpływu na swoją przyszłość, tym bardziej, że ich cierpliwość się kończy. Coraz głośniej mówią o tym, że Mrzygłód jest pomijany przy realizacji inwestycji, mimo że jego mieszkańcy regularnie odprowadzają podatki do budżetu miasta. Kluczowym krokiem w drodze do samodzielności są konsultacje społeczne, które musi zarządzić Rada Miasta.
Inicjatorzy podkreślają, że choć formalny termin złożenia wniosku do MSWiA na rok 2026 minął, walka toczy się o to, by proces przeprowadzić rzetelnie i doprowadzić do odłączenia od 1 stycznia 2028 roku. W piśmie skierowanym do Przewodniczącego Rady Miasta mieszkańcy pytają wprost, na jakim etapie są prace i kiedy będą mogli wypowiedzieć się w oficjalnym głosowaniu. - Liczymy na transparentność i otwarty dialog ze strony władz Myszkowa.
To decyzja o naszej przyszłości, której nie da się już odłożyć do szuflady - podkreślają przedstawiciele komitetu. Dodatkowo Stowarzyszenie „Mrzygłód" przeprowadziło ankietę wśród blisko 400 mieszkańców. Pytanie brzmiało: „Mrzygłód - szansa na miasto?". Zdecydowana większość odpowiadała twierdząco - tylko 4 osoby się wstrzymały, a 4 były przeciw. W tle narasta także napięcie polityczne.
Mieszkańcy coraz częściej krytykują radną Beatę Pochodnię, zarzucając jej brak skuteczności i niewystarczające zaangażowanie w sprawy dzielnicy. W ich ocenie Mrzygłód nie jest reprezentowany w sposób adekwatny do swoich potrzeb. Działacze społeczni zapowiadają, że jeśli ich postulaty nadal będą ignorowane, rozważą rozpoczęcie procedury referendalnej w sprawie odwołania burmistrza. W południowej Polsce taka „wiosna ludów" już się rozpoczęła.
Mieszkańcy Krakowa, Bytomia, Będzina czy Chorzowa sięgają po referendum jako narzędzie demokracji lokalnej. Czy podobny scenariusz możliwy jest w Myszkowie? Dane z ostatnich wyborów samorządowych pokazują, że to realne: • uprawnionych do głosowania: 23 815 mieszkańców, • aby rozpocząć procedurę referendum: ok. 2 400 podpisów, • aby referendum było ważne: minimum 5 954 głosy, • aby odwołać burmistrza: co najmniej 2 977 głosów za.
Liczby pokazują jedno - mieszkańcy mają realny wpływ. To, co jeszcze niedawno było narzekaniem, dziś przeradza się w konkretne działania. Zbieranie podpisów, ankiety i rosnąca mobilizacja społeczna sprawiają, że scenariusz odłączenia Mrzygłodu od Myszkowa przestaje być polityczną fantazją, a staje się realnym kierunkiem zmian.
Katarzyna Kieras,
Opublikowano: marzec 2026